• facebook
  • rss
  • Tajemnica sportowego sukcesu

    dodane 24.05.2012 00:42

    Z Jerzym Dudkiem rozmawia Sylwia Kuś


    Sylwia Kuś: Rozmawiamy w trakcie Światowych Igrzysk Młodzieży Salezjańskiej. Jak to się stało, że był Pan jedną z twarzy tych igrzysk?


    Jerzy Dudek: – Na igrzyska w Krakowie zostałem zaproszony przez znajomego kapelana – ks. Edwarda Plenia. W ostatnim czasie często byłem w podróży. Można powiedzieć zatem, że w Krakowie – gdzie od ponad pół roku mieszkam – pojawiłem się „na ostatnią chwilę”. Jestem bardzo pozytywnie zbudowany tym, co tutaj widzę. Tej młodzieży towarzyszą takie same emocje jak te, których ja doświadczałem, wyjeżdżając na pierwszy turniej zagraniczny do Niemiec. Tam też zjechało się wiele drużyn, bodajże dwanaście, było międzynarodowe grono. To, co dzieje się w Krakowie, przechodzi ludzkie pojęcie. Przybyło mnóstwo ludzi i to zewsząd, z całej Europy. To niesamowite przedsięwzięcie. Bardzo się cieszę, że tak to wygląda. Jest rywalizacja, integracja – wszystko to, co powinno być. 


    Tylko czy element współzawodnictwa jest tu rzeczywiście aż tak istotny?


    – Rywalizacja w takich zawodach – jak w każdych innych –musi być. To ona jest swoistym początkiem wszystkiego. Kiedy podejmujemy się czegoś, musimy mieć pewien cel, do którego zmierzamy. Myślę, że pragnienie zwycięstwa jest właśnie tym celem. Zwycięstwo daje zawodnikom satysfakcję, pozwala nabrać pewności, że praca, której się podjęli, została wykonana przez nich dobrze. 


    Jakie pozytywy dostrzega Pan w uczestnictwie w takich igrzyskach? 


    – Wszyscy wiemy, jak skonstruowany jest teraz świat, jak wiele jest konfliktów religijnych i międzykulturowych. Tu młodzież ma szansę integrować się, wymieniać się doświadczeniami. Przez wiele lat żyłem za granicą: w Holandii, Anglii, Hiszpanii, widziałem więc problemy, z którymi borykają się ludzie, widziałem, jakie mają bariery. Takie igrzyska mogą zapoczątkować coś dobrego, coś, co w przyszłości da bardzo fajny efekt. Nie zapominajmy, że wszystkich tu łączy sport. Wszystko to, co udało się mi w życiu, osiągnąłem dzięki piłce nożnej. Od rana do wieczora żyłem sportem – i właśnie to mnie ukształtowało. Sport to bezbolesna forma udoskonalania się, kształtuje i ciało, i ducha. Ponadto sport scala ludzi na całym świecie – muzułmanów, katolików, ateistów. 


    Nad igrzyskami czuwają duchowni. Wydaje się, że to kolejna próba wyjścia do młodzieży... 


    – Ostatnio zadano mi pytanie, czy księża nie powinni pozostać w kościołach, odprawiać nabożeństwa i spowiadać, zamiast organizować takie turnieje. Moim zdaniem takie inicjatywy to genialny sposób, by dotrzeć do młodzieży. Znam wielu bardzo fajnych księży, zawsze można czegoś się od nich nauczyć. Łączenie się poprzez sport to – powtórzę raz jeszcze – genialny pomysł, aby zachęcić tych młodych ludzi do zastanowienia się nad naszą wiarą. Teraz nikt z nich nie myśli jeszcze o przyszłości, ale z czasem każdy zaczyna wchodzić w polemikę z samym sobą – zastanawia się, co dalej? Dokąd zmierzamy? By odpowiedzieć sobie na te pytania, potrzebujemy wiary, potrzebujemy Jezusa. 


    Robienie tego przy okazji kopania w piłkę może być skuteczne? 


    – Ze swoich czasów pamiętam kluby przykościelne, ksiądz trenował z ministrantami grę w piłkę nożną. Ten kontakt księży z młodzieżą zawsze był bardzo dobry. Chłopcy mieli swoje pięć minut, aby się wykazać, wszystko to miało ręce i nogi. Sport daje pole do popisu. Na igrzyskach w Krakowie zaprezentować się mogli nie tylko młodzi piłkarze, ale także siatkarze, koszykarze, tenisiści stołowi. Co ważne, każdy z zawodników był bardzo mocno zaangażowany w ten turniej, każdy z nich reprezentował swój kraj. To świetny pomysł, w pełni go popieram. 


    Dla tych młodych sportowców Jerzy Dudek jest wielkim autorytetem. Czuje Pan tę odpowiedzialność?

    
– Patrząc przez pryzmat lat doświadczeń, można ocenić, czy jest się traktowanym jak autorytet, czy ludzie chcą z tobą przebywać, czy nie. Ja bez wątpienia wiem, czego się oczekuje ode mnie i moich przyjaciół sportowców. Ludzie chcą się z nami utożsamiać. W związku z tym mamy szansę, by wpływać na kształtowanie się młodych ludzi. W ich wieku także i ja miałem swoich idoli, na których się wzorowałem, po cichu marząc, że uda mi się im dorównać. Ci młodzi tak samo mają swoje marzenia, są one niezbędne do życia. To właśnie marzenia obligują nas do pracy – chcemy coś osiągnąć. Trzeba tylko pamiętać, by nie przerodziło się to w obsesję. Jeśli robimy coś z pasją, wiele rzeczy może nam się udać.


    Swoje pierwsze siatkarskie kroki właśnie w SALOS-ie stawiał reprezentant Polski Patryk Czarnowski. Czy, Pana zdaniem, młodzież, która decyduje się na współpracę z salezjanami, ma szansę, by wybić się podobnie jak on? 


    – Zdecydowanie tak. Trener reprezentacji Hiszpanii – Vicente del Bosque – na każdym kroku podkreśla, ile zawdzięcza salezjanom, trenował na należących do nich obiektach. Jeśli młody zawodnik uczestniczy w systematycznych treningach, niezależnie czy trenuje koszykówkę, siatkówkę czy piłkę nożną, ma szansę, by zaistnieć. Kluczem do sukcesu jest praca, praca i jeszcze raz praca, a do tego odrobina szczęścia. Być może ktoś za 10, 15 lat przyjedzie tu jako gwiazda światowego formatu, czego gorąco tym młodym ludziom życzę. Byłaby to wielka satysfakcja dla księży i wychowawców, którzy z tak wielką pokorą pracują z młodzieżą. Ja sam mam trójkę dzieci i wiem, że każde z nich inaczej dojrzewa, ma inne priorytety. To samo życie. 


    Wśród uczestników igrzysk byli także młodzi bramkarze, którzy zastanawiają się zapewne, co zrobić, by osiągnąć tyle, co Jerzy Dudek. Co odpowiedziałby Pan tym chłopcom?


    – Trenować i traktować ten sport jako szansę. Dla mnie była to wielka szansa i wielka pasja. Dziś mówię do swojego syna: zainwestuj połowę czasu, który spędzasz przed komputerem, w sport, a pomoże ci to być lepszym sportowcem, lepszym człowiekiem. Sport sprawia, że nasz umysł się oczyszcza, a ciało lepiej funkcjonuje. Jeśli nawet jest się amatorem, sport oddziałuje na nasze życie, ma dobry wpływ na nasze samopoczucie.


    Sport i wiara – na ile te dwie płaszczyzny nakładają się na siebie w Pana życiu? 


    – Myślę, że sport i wiara to jedna, integralna część. Grając – musimy wierzyć. Wierzyć w zwycięstwo, w to, że ktoś „na górze” nam sprzyja. W Polsce jesteśmy raczej pesymistami – bardzo dużo narzekamy, twierdząc, że nic nam się nie uda, jednak w głębi serca wierzymy w sukces. Pokora jest dobra, niemniej musimy wierzyć, że jesteśmy w stanie zwyciężyć. Ja wierzyłem zawsze, marzyłem, że zostanę zawodowym piłkarzem, chociaż przyszła też chwila zwątpienia. Powiedziałem sobie wtedy: OK, nikt mnie nie chce, zostanę górnikiem. Wystarczyła jedna sytuacja i wszystko się odmieniło. Musimy czekać na ten jeden moment. Musimy wierzyć, że przyjdzie – jeśli nie dziś, może jutro? Jeden gest człowieka może naprawdę wszystko odmienić. Musimy umieć odczytywać te gesty. Może nam to bardzo pomóc w życiu. 


    Czym dla zawodowego piłkarza jest, według Pana, znak krzyża? Czym był on dla Pana?


    – Nigdy nie nie wchodziłem na boisko, nie przeżegnawszy  się wcześniej. Nie prosiłem też o zwycięstwo. Aby wygrać, trzeba samemu nad tym pracować. Prosiłem za to, abym zszedł z boiska zdrowy, nie chciałem doznać kontuzji. Wykonując znak krzyża, prosiłem Boga, by miał mnie w swojej opiece. Każdy zawodnik ma do znaku krzyża indywidualne podejście. Wiara jest naprawdę bardzo istotna w życiu sportowca. 


    Na zakończenie proszę zdradzić swoje typy na zbliżające się Euro. Kto okaże się najmocniejszą drużyną Starego Kontynentu? 


    – Myślę, że Hiszpania i Niemcy to faworyci, szanse mają też Holendrzy. Oczywiście, chciałbym, aby Polska była czarnym koniem tych mistrzostw, ale czy tak będzie? Szansa jest zawsze, trzeba w to wierzyć. Wszystko w rękach... i nogach piłkarzy. Miałem powiedzieć: „w rękach Boga”, ale może lepiej pozostawmy to piłkarzom. Jest taki kawał – wszyscy proszą Boga o zwycięstwo, na co Bóg: grajcie tak, jak umiecie, mnie w to nie mieszajcie! Wydaje mi się, że to adekwatne do sytuacji.
•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół