• facebook
  • rss
  • Dmuchanie na zimne

    Bogdan Gancarz


    |

    Gość Krakowski 21/2012

    dodane 24.05.2012 00:43

    Czy stan drewnianego arcydzieła sztuki religijnej
jest zatrważający? Kilkudziesięcioosobowy zespół ekspertów
badał stan zachowania ołtarza Wita Stwosza w kościele Mariackim.


    Alarm wywołał wydawca i fotografik Andrzej Nowakowski, autor albumu „Blask” poświęconego ołtarzowi. Robił zdjęcia dobrze oświetlonych figur i detali z bliska. Podniósł larum, że arcydzieło Stwosza jest brudne, a niektórym figurom brakuje elementów, np. palców. Konserwatorzy uspokajali, że stan ołtarza jest dobry, zaś drobne uszkodzenia i zmiany nie są niczym dziwnym w przypadku zabytku, który liczy kilkaset lat. Dmuchając na zimne, archiprezbiter bazyliki Mariackiej ks. Dariusz Raś zlecił zbadanie stanu arcydzieła Stwosza.

    – Zależy nam na tym, żeby w XXI w. przeprowadzono gruntowne badania ołtarza i na tym, by mógł cieszyć oczy następnych pokoleń – powiedział.
Przy ołtarzu stanęły rusztowania i powołana przez Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa kilkudziesięcioosobowa komisja ekspertów przystąpiła do oględzin. Konserwatorzy i historycy sztuki oglądali z uwagą poszczególne fragmenty ołtarza, zaś chemicy i fizycy dokonywali szczegółowych badań. Prześwietlili go m.in. promieniami rentgenowskimi, co pozwoli ustalić, czy wewnątrz drewna są jakieś pustki i zniszczenia. Zbadano również zapylenie oraz wilgotność. 
– Na pierwszy rzut oka nie ma zagrożenia i ołtarz jest zachowany w stanie zadowalającym. W skali ocen nauczycielskich dostałby czwórkę. Ołtarz ma ponadpięćsetletnią metrykę, więc materiały mają prawo się niszczyć – powiedział prof. Ireneusz Płuska, kierownik Katedry Konserwacji i Restauracji Rzeźby na ASP.
Specjaliści podkreślali, że ołtarz jest pod dobrą opieką. Jest regularnie odkurzany, zabrudzenia nie są wielkie, zaś od niedawna nad stanem zachowania zabytków kościoła Mariackiego czuwa powołany przez parafię konserwator.
Do końca czerwca powinien powstać szczegółowy raport z badań. Znajdą się w nim zalecenia co do dalszych ewentualnych prac badawczych i konserwatorskich oraz uwagi na temat ewntualnej modyfikacji sposobu klimatyzacji i ogrzewania.
Konserwatorzy przestrzegają jednak przed zbyt radykalnymi posunięciami. – Przez wieki drewno ołtarza „przyzwyczaiło się” już do panującej w prezbiterium kościoła niezbyt wysokiej temperatury. Jej nagłe podniesienie przez dodatkowe dogrzewanie mogłoby przynieść więcej szkody niż pożytku – sądzi prof. Płuska.
– Istnienie ubytków w rzeźbach było znane na długo przed alarmem Nowakowskiego. Od lat toczy się jednak dyskusja konserwatorska, czy uzupełniać wszystkie ubytki, czy też część z nich pozostawiać jako świadectwo upływającego czasu – mówi Agata Konarzewska z Warszawy, miłośniczka ołtarza Wita Stwosza.
Niewykluczone, że kiedyś przyjdzie pora na kolejną generalną konserwację ołtarza Wita Stwosza. Arcydzieło przeszło ją dotąd jeden raz, w latach 1946–1950, po powrocie z Norymbergi, gdzie ołtarz wywieźli w czasie ostatniej wojny niemieccy okupanci.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół