• facebook
  • rss
  • Dzieci soboru

    Piotr Legutko

    |

    Gość Krakowski 22/2012

    dodane 31.05.2012 00:00

    Odpust bez Eucharystii, puste konfesjonały, księża kwestionujący papieskie encykliki. W wypełnionej po brzegi sali bł. Jakuba klasztoru franciszkanów dyskutowano o kryzysie w Kościele.


    Punktem wyjścia była wydana przez jezuickie Wydawnictwo WAM najnowsza książka ks. Roberta Skrzypczaka „Chrześcijanin na rozdrożu”, poświęcona właśnie kryzysowi w kościele posoborowym. Autor odmalował dramatyczny obraz spustoszeń, jakie w świadomości chrześcijan spowodowała rewolucja obyczajowa 1968 roku, ale za najgroźniejsze zjawisko uznał zwątpienie, które wdarło się w życie samego Kościoła. Początków tego zwątpienia – zdaniem ks. Skrzypczaka – należy szukać w posoborowej atmosferze, kiedy wielu księży i świeckich uznało, że trzeba z reformami pójść dalej. Głównie w kwestiach etyki seksualnej, roli kobiet w Kościele, zniesienia celibatu. Wywołało to oburzenie wielu katolików, którzy zaczęli domagać się cofnięcia zmian przyjętych na Soborze Watykańskim II. W ten sposób, zamiast jedności Kościoła, sobór przyniósł podział na zwolenników nowoczesności i tradycjonalistów.


    Uczestniczący w debacie bp Grzegorz Ryś zaprotestował przeciw traktowaniu soboru jak „chłopca do bicia” i upatrywaniu w jego postanowieniach źródeł kryzysu. – To przed soborem Kościół był w kryzysie, bo nie ewangelizował, zamykał się przed światem – przypomniał bp Ryś. W jego ocenie, bezcenny owoc soboru to przede wszystkim fala aktywności świeckich w Kościele, czwarta w jego dziejach. Sprawcami pierwszej byli apostołowie, drugiej – mnisi, którzy odnowili Kościół, a trzeciej wielcy zakonnicy – Franciszek i Dominik.
Prowadzący debatę ks. Tomasz Jaklewicz, zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego” (nasz tygodnik jest patronem medialnym książki), zauważył, że obaj adwersarze są w pewnym sensie dziećmi soboru, gdyż urodzili się w trakcie jego trwania, zaś miejsce tej debaty także jest szczególne, bo biskup krakowski Karol Wojtyła był jedną z głównych postaci Vaticanum II.
Dlaczego po upływie pół wieku wciąż jest to dla nas gorący temat? Bo atmosfera tamtego zderzenia rewolucji obyczajowej z nauką Kościoła dziś do nas powraca. Wtedy Polska była za żelazną kurtyną, ale dziś rządzą nią elity ukształtowane przez 1968 rok. A my przeżywamy dylematy, które były wówczas udziałem chrześcijan na Zachodzie.
Uczestników debaty połączyła nadzieja, że – korzystając choćby z tamtych doświadczeń – będziemy potrafili znaleźć na rozdrożu właściwą ścieżkę.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół