• facebook
  • rss
  • Jezus uzdrawia. Dziś

    Grażyna Starzak

    |

    Gość Krakowski 28/2012

    dodane 12.07.2012 00:00

    Z nieba leje się żar. Termometry wskazują 32 st. C w cieniu. Ale setki osób, zamiast nad wodę, pojechało w tym dniu do Zembrzyc. Na rekolekcje, które prowadził ojciec John Bashobora z Ugandy.

    Czarnoskóry duchowny, mający opinię charyzmatyka, a nawet uzdrowiciela, dopiero od kilku lat przyjeżdża do Polski. Po rekolekcjach w Zembrzycach o ojcu Johnie będzie jeszcze głośniej. Duchowny wraz z trzema towarzyszącymi mu osobami uczestniczył w groźnym wypadku drogowym na rogatkach Zembrzyc. – To cud, że przeżyli – mówią uczestnicy akcji ratunkowej.

    Charyzmatycy z eksportu

    Do wypadku doszło na łuku drogi w Zembrzycach od strony Wadowic. Mazda, którą jechały trzy osoby, wyprzedzała ciężarówkę na podwójnej linii ciągłej. W efekcie zderzyła się czołowo z jadącym z przeciwka mercedesem. Dwie pasażerki mazdy zginęły. Ojciec Bashobora i jego polska tłumaczka – pasażerowie mercedesa – trafili do szpitala w Wadowicach. Do lecznicy w Suchej Beskidzkiej przewiezione zostały dwie inne osoby jadące z ojcem Bashoborą – wrocławski kapłan związany z fundacją „Serce do serca” oraz Renata Talik, współorganizatorka rekolekcji, na które jechał o. John. Okazało się, że cała czwórka wyszła z wypadku praktycznie bez szwanku. Ojciec Bashobora już następnego dnia prowadził w Zembrzycach warsztaty charyzmatyczne dla liderów ruchów i wspólnot katolickich. – Samochód, którym jechali, nadaje się do kasacji – mówi Marcin Talik. – Wygląda tak, jakby ktoś odciął potężnymi nożycami cały przód, tuż przy szybie, która – na szczęście dla pasażerów – pozostała cała. Marcin i Renata Talikowie, młode małżeństwo z piątką dzieci, są liderami wspólnoty ewangelizacyjnej „Magnalia Dei”, czyli „Wielkie Dzieła Boże”, która powstała przy Domu Formacyjno-Edukacyjnym Franciszkanów w Rychwałdzie. Od innych wspólnot „Magnalia Dei” różni się tym, że Talikowie postanowili zapraszać do głoszenia słowa Bożego charyzmatyków z zagranicy. Pierwszym, z którym nawiązali kontakt, był o. Joseph Vadakkel, misjonarz i charyzmatyk z Indii. – Prowadzone przez niego rekolekcje cieszą się ogromnym powodzeniem, chociaż niektórych mogą szokować. Każdy z nas ma inną duchowość. Są osoby, które potrzebują śpiewów, inne będą się wspaniale czuły na modlitwie różańcowej, jeszcze inne będą wzrastać duchowo, studiując Biblię – tłumaczy Marcin Talik. Ojca Josepha Vadakkela twórca wspólnoty „Magnalia Dei” poznał przez przypadek. Podobnie, jak czarnoskórego charyzmatyka z Afryki. – Był w tym jednak palec Boży – przyznaje Marcin Talik.

    To nie żadne czary-mary

    Ojciec dr John Baptist Bashobora studiował na uniwersytecie w Rzymie. Tam uzyskał doktorat z teologii. Na stałe mieszka i pracuje w diecezji Mbarara, w południowo-zachodniej Ugandzie. Jest tam koordynatorem Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej. Prowadzi intensywne prace duszpasterskie, opiekuje się też 5 tys. sierot. Zbudował im dwie szkoły podstawowe i dwie średnie. Dzięki niemu powstały dwa sierocińce. W planach jest budowa kolejnych. Pieniądze na ten cel zdobywa, jeżdżąc po świecie i głosząc rekolekcje. Do Polski przyjechał po raz pierwszy w 2007 r. Poprowadził wtedy spotkanie Ruchu Odnowy Charyzmatycznej „Strumienie wody żywej” w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Od tego czasu o. John jest bardzo często zapraszany do naszego kraju. Podczas rekolekcji, które prowadzi, mają miejsce nawrócenia i uzdrowienia, zarówno duchowe, jak i fizyczne. Skąd te uzdrowienia? – Są konsekwencją polecenia-obietnicy Jezusa: „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy!” – wyjaśnia o. John Baptist Bashobora. – Na każdych rekolekcjach są takie przypadki. W Warszawie byłem świadkiem, jak po modlitwie wstawienniczej ojca Johna w intencji ludzi, których przywieziono na spotkanie z nim na wózkach inwalidzkich, trzy osoby z nich wstały. Widziałem na własne oczy, jak jedna z nich – na jego polecenie – pokonała 40 schodów prowadzących do tabernakulum, żeby podziękować Jezusowi za uzdrowienie – wspomina Marcin Talik. – To nie żadne czary-mary. To dar Ducha Świętego. Ojciec Bashobora, a także inni charyzmatycy nie są uzdrowicielami. Nie serwują żadnych szamańskich sztuczek. Głoszą Jezusa, a Bóg potwierdza tę naukę znakami – zaznacza Edyta Tombarkiewicz, jedna z polskich tłumaczek ojca Bashobory.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół