• facebook
  • rss
  • Polityczne ciupagi w ruchu

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 29/2012

    dodane 19.07.2012 00:00

    Będzie referendum? Zakopiańscy radni nie udzielili absolutorium burmistrzowi. To otwiera drogę do jego odwołania w referendum. Ale tylko teoretycznie.

    Czarne chmury nad burmistrzem Januszem Majchrem wisiały już od co najmniej roku. Ostatnia, lipcowa sesja była bardzo burzliwa i trwała cały dzień. Opozycyjni radni, z przewodniczącym Jerzym Zacharką na czele, tym razem odetchnęli z ulgą. Udało się! Przy 11 głosach „za” i 10 „przeciw” włodarz miasta nie otrzymał absolutorium za wykonanie budżetu w 2011 r. Radni popierający burmistrza całą sprawę nazywają krótko: teatralny spektakl z marnym finałem.

    – Opozycja ma przewagę, może przegłosować wszystko, ale to nie oznacza, że ma rację – mówi Krzysztof Wiśniowski, radny z klubu Twoje Zakopane.

    Najgorszy budżet w historii

    Co zarzucają opozycji radni burmistrzowi? Jako koronny argument pada złe wykonanie budżetu. Zdaniem Jerzego Zacharki, przewodniczącego rady, po raz pierwszy w powojennej historii Zakopanego budżet został tak źle wykonany. Burmistrz nie zgadza się ze stawianymi zarzutami. Wydał w tej sprawie specjalne oświadczenie, skierowane do wszystkich mieszkańców. Podkreśla w nim, że nie ma podstaw do tego, aby narażać zakopiańczyków na chaos. „Opozycja zarzuca mi na przykład niskie wykonanie sprzedaży nieruchomości i prawa użytkowania wieczystego. To manipulacja i nadużycie! Przecież mieszkańcy dokonywali przekształcenia prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości. Byłem od początku przychylny temu, aby mogli stać się właścicielami gruntów pod blokami mieszkaniowymi i przestali płacić dzierżawę. Rada Miasta podejmowała uchwały, więc nie można mi stawiać takiego zarzutu. Chyba że opozycja jest przeciwko mieszkańcom i przysługującemu im prawu do własności nieruchomości” – wyjaśnia Janusz Majcher.

    Dzieciom tak, referendum nie

    Nieudzielenie absolutorium zakopiańskiemu burmistrzowi otwiera drogę do jego odwołania w referendum. J. Zacharko uważa, że koszty dalszego rządzenia obecnego burmistrza są dla miasta o wiele, wiele większe niż organizacja samego referendum. K. Wiśniowski woli, aby miasto wydawało pieniądze na konkretne sprawy, na przykład na uczenie dzieci jazdy na nartach, a nie na referendum, które może się okazać nieważne. Wskazują na to statystyki, prowadzone przez Krajowe Biuro Wyborcze. Wynika z nich, że tylko raz referendum zakończyło się pozytywnym wynikiem. W 1996 r. wyborcy odwołali Radę Gminy w Biskupicach. Andrzej Ślęczek z Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie przypomina, że sprawę odwołania wójta (burmistrza, prezydenta miasta) reguluje ustawa z 15 września 2000 r. o referendum lokalnym. Z wnioskiem o odwołanie włodarza miasta mogą wystąpić nie tylko radni, ale obywatele, którym przysługuje prawo wybierania do danej rady gminy lub też członkowie partii politycznej działającej w danej jednostce samorządu terytorialnego.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół