• facebook
  • rss
  • Poza schemat ulicy

    dodane 26.07.2012 00:00

    – Dla przychodzących tutaj spotkania są odskocznią od codzienności, problemów i samotności. Nie bez powodu wybieramy filmy mądre i wartościowe, które mają coś wnieść w nasze życie – mówi pan Stanisław i wskazuje drogę do sali projekcyjnej.

    Sala jest już prawie pełna. Kilka osób dopija jeszcze kawę czy herbatę i wita znajomych. Inni zajmują ostatnie wolne miejsca. Niektórzy ubrali się bardzo elegancko – w to, co mają najlepszego. W końcu przyszli do kina i to nie byle jakiego, ale swojego, własnego, gdzie każdy szczegół jest dopracowany i dobrze przemyślany. Bo w Dyskusyjnym Klubie Filmowym „Loretatnin”, działającym przy krakowskim Dziele Pomocy św. Ojca Pio, wszyscy mają się czuć wyjątkowo. To nic, że na co dzień są bezdomni, nie mają pracy i trochę poplątały się ścieżki ich życia.

    Na Loretańskiej, z dyskretną pomocą braci kapucynów i pracowników Dzieła Pomocy św. o. Pio, wykazują się ogromną pracowitością i zaskakują talentami. – DKF „Loretanin” powstał z inicjatywy osób korzystających z kuchni dla ubogich przy ul. Reformackiej. To one w lutym przyszły do odpowiedzialnego za kuchnię br. Mariusza Leszczaka OFMCap, opowiedziały o swoim małym marzeniu, zaproponowały założenie klubu filmowego i jako grupa strategiczna „Trzon” zaangażowały się w jego powstanie. Bycie w klubie to dla nich szansa na wyjście poza schemat bezdomności i ulicy, to namiastka normalności – opowiada Justyna Borkowska z Dzieła Pomocy św. o. Pio. To właśnie osoby z grupy strategicznej ustalają termin spotkania klubu, wybierają film, przygotowują plakaty i bezpłatne zaproszenia (na komputerze w Dziele ujawniły się ich graficzne zdolności), drukują je i kserują (rzecz jasna, w Dziele), a na końcu rozwożą do schronisk i noclegowni. W dniu projekcji przychodzą godzinę wcześniej, by przygotować salę (a po seansie ją sprzątają), ustawić krzesła, zatroszczyć się o symboliczny poczęstunek. W zimie zadbali nawet o szatnię z prawdziwego zdarzenia. Za każdym razem zapraszają gościa, który po projekcji prowadzi dyskusję pełną wrażeń i filmowo-życiowych przemyśleń. Na ogół jest to jeden z braci kapucynów, a jedno popołudnie swoją obecnością zaszczyciła aktorka Katarzyna Gajdarska. Ustalili też mały regulamin – w budynku obowiązuje zakaz palenia, do kina nie wolno przyjść pod wpływem alkoholu, a na salę wnosić jedzenia i napojów. – Filmowych spotkań było już sześć, dziś będzie siódme. Wybieramy filmy ambitne, które swoim przesłaniem dotykają także naszych problemów – tłumaczy pan Stanisław, utalentowany poeta. Ma 70 lat i – jak podkreśla – zaangażowanie się w projekt to dla niego wielka radość. W „Loretaninie” były już więc: „Gladiator”, „Forrest Gump”, przed Wielkanocą – „Pasja”, a w kolejnych miesiącach „Anioł w Krakowie”, „Wierny ogrodnik” oraz „Licencja na miłość”. 18 lipca przyszedł czas na „Buntownika z wyboru”. – Na spotkaniach klubu zjawia się ok. 60 osób. W przyszłości chcemy stworzyć płytotekę z filmami, a także logo naszego klubu – zdradza plany pan Stanisław, który po kilku seansach napisał nawet recenzję filmów. Wierszem, nie prozą! Kolejny seans filmowy w „Loretaninie” odbędzie się w połowie sierpnia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół