• facebook
  • rss
  • Wnioski z błędów

    ks. Ireneusz Okarmus

    |

    Gość Krakowski 30/2012

    dodane 26.07.2012 00:00

    Już w pierwszy weekend sierpnia piłkarze Cracovii rozpoczynają rozgrywki. Niestety, w tym sezonie wystartują w niższej klasie rozgrywek niż przed rokiem. I zamiast walczyć o tytuł mistrza Polski, głównym celem drużyny będzie powrót do ekstraklasy, o czym mówi wprost Janusz Filipiak, prezes klubu. Nadzieją na awans ma być trener Wojciech Stawowy. Warto przypomnieć, że był on już trenerem „Pasów” od 2002 do 2006 roku. W tym czasie trenowana przez niego drużyna awansowała z trzeciej ligi do ekstraklasy.

    Wielu zawodników grających wówczas w Cracovii czuło się emocjonalnie związanych z klubem. Przez ostatnie 6 lat drużynę trenowało kilku szkoleniowców, a na stadionie przy Kałuży zaczęli pojawiać się piłkarze, którzy bądź chcieli tu „dociągnąć” do sportowej emerytury, bądź zostali sprowadzeni z „dalekich krajów”. Po drodze zgubił się gdzieś duch drużyny. Dla obcokrajowców bardziej liczyły się pieniądze i kontrakty niż przywiązanie do barw klubowych. Teraz znów ma się wiele zmienić, bo prezes Filipiak wyciąga wnioski ze swoich błędów. Już głośno zapowiada, że trener Stawowy będzie mógł dłużej pracować w klubie. Wszystko po to, aby przebudować zespół i tchnąć w niego nowego ducha. Niecierpliwość będzie złym doradcą, jak to było w przypadku pewnego pana będącego właścicielem Polonii Warszawa, który zmieniał trenerów co kilka tygodni, a na koniec sprzedał licencję klubu uprawniającą do rozgrywek w ekstraklasie. Przebudowa Cracovii odsłania jednak pewną chorobę rozgrywek piłkarskich w Polsce. Chodzi o kontrakty zawodników. Może się zdarzyć, że inny będzie pierwszy skład drużyny, a inny ten, który wynikałby z wysokości zarobków. Niewykluczone, że klub będzie musiał płacić pensje tym zawodnikom, którzy nie będą się mieścić w składzie pierwszej drużyny ze względu na niski poziom sportowy, ale którzy mają ważne umowy jeszcze przez rok czy dwa. Przy tej okazji warto przypomnieć, że ostatnio prezes Cracovii ujawnił jeszcze jedno zjawisko w polskiej piłce – pazerność agentów piłkarzy. Jeden z nich chciał od klubu 150 tys. zł prowizji za to, że nowy zawodnik podpisze kontrakt. Paradoksalnie spadek do niższej klasy rozgrywek może okazać się dla „Pasów” leczniczy. Oby w drużynie pozostali tylko tacy, dla których Cracovia to coś więcej niż miejsce pracy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół