• facebook
  • rss
  • Zastrzyki upiększające

    Ewa Kozakiewicz

    |

    Gość Krakowski 34/2012

    dodane 23.08.2012 00:00

    Od kilku lat kościół 
pw. św. Bernardyna ze Sieny jest intensywnie odnawiany. Zabytkowa budowla, a także sanktuarium 
św. Szymona z Lipnicy z grobem świętego jest jednym z najpopularniejszych krakowskich kościołów.
 Rocznie naszą świątynię odwiedza ok. 200 tys. ludzi – także turystów i wiernych pielgrzymujących śladami świętych, dlatego cieszymy się bardzo, że jej wnętrze nabiera blasku, przybiera tradycyjny, dawny wygląd – mówi o. Fidelis Maciołek OFM, gwardian konwentu bernardynów.


    Wiele par chętnie tutaj się pobiera. kościół położony u stóp Wawelu przeżywa oblężenie podczas świąt Bożego Narodzenia ze względu na najpiękniejszą szopkę w Krakowie, a w czasie Wielkanocy rozwijana jest tutaj unikatowa panorama Golgoty pędzla Tadeusza Popiela.
Komisje i specjaliści ze Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków, który w tym roku przeznaczył na remont 1,9 mln zł, chwalą bernardynów za możliwość sprawnego prowadzenia prac konserwatorskich. Przebiegają one harmonijnie od lat, bo – oprócz pieniędzy z kancelarii Prezydenta RP – zakonnicy dodają wkład własny i wpłaty od licznych sponsorów, których umieją znaleźć. To dzięki tym ostatnim udało się odnowić aż 19 ołtarzy w tym kościele, a na 2013 rok przewiduje się zakończenie generalnego remontu całości. Pozostanie tylko konserwacja dwóch kaplic pod wieżami. W lecie, które sprzyja remontom, trwają intensywne prace w nawach bocznych przy pięciu ołtarzach, czego wierni nawet nie widzą, bo wszystko jest osłonięte szczelnymi kurtynami. W dzień powszedni słychać delikatny szum i stukanie – rój pracowników firmy konserwatorskiej „Venart” Ewy Skrzydlak uwija się niemal bezszelestnie na rusztowaniach w północnej nawie kościoła.
– Bardzo pracochłonne są prace przy marmurowych epitafiach, którym trzeba przywrócić pierwotny koloryt – opowiada Ewa Skrzydlak i pokazuje, jak to wygląda. Pani Kasia, siedząca w niewygodnej pozycji na rusztowaniu parę metrów nad ziemią, przywraca strukturze marmuru odpowiedni blask. Jak to robi? – Po prostu żmudnie szlifuje papierem ściernym o różnej gradacji całą powierzchnię, centymetr po centymetrze. Tempo pracy ogranicza technologia – wszystko robione jest ręcznie, dlatego konserwacja epitafium marmurowego trwa od trzech do czterech miesięcy – wyjaśnia konserwatorka.
Przy demontowaniu naw bocznych pod ołtarzem św. Antoniego konserwatorzy odkryli posadzkę z XVII wieku, z pierwotnego kościoła, na którego fundamentach przed wiekami zbudowano kolejną świątynię. Ze starej posadzki konserwatorzy wyciągnęli płytki różnej wielkości i wyczyścili je. Teraz spekulują, z jakich okresów pochodzą. Kolejnym, ale nieprzyjemnym odkryciem są duże spękania w ścianach zewnętrznych kościoła od strony północnej, mimo że – jak mówi o. Maciołek – dwa lata temu podbijano fundamenty klasztoru i kościoła, wykonano też ekspertyzę. Uważa się, że przyczyny pęknięć sięgają odległej przeszłości, kiedy ze starorzecza Wisły do kościoła wdarła się woda na wysokość trzech czwartych łokcia albo jest to efektem wysadzania mostów w czasie II wojny światowej.
– O pękaniu kościoła wiedzieliśmy przed rozpoczęciem prac konserwatorskich, dlatego w ołtarzu głównym kopuła została wzmocniona metalowymi prętami jeszcze przed restauracją wnętrza. Ale większość zarysowań i pęknięć ścian ujawniła się przy demontowaniu ołtarzy bocznych. Dlatego rysy będą uzupełniane wstrzykiwanymi pod ciśnieniem wypełniaczami mineralnymi (wapno z cementem), a ściany zostaną wzmocnione taśmami z włókien węglowych – opowiada Ewa Skrzydlak, która dodaje, że to bardzo skomplikowana operacja. – Na to kosztowne spinanie ścian kościoła pieniądze dał właśnie SKOZ – przypomina o. Maciołek.
Natomiast na trwające obecnie prace przy pięciu ołtarzach bocznych, które mają się zakończyć 30 listopada, klasztor zdobył 600 tys. zł od różnych sponsorów. Aby zakończyć prace remontowe przed 2013 rokiem, pozostaje jeszcze kwestia XVIII-wiecznych organów, które są w takim stanie, że nie nadają się do konserwacji. To na nich grali koncerty najwybitniejsi artyści, m.in. Krzysztof Penderecki. – Chcemy je wymienić na nowe, ale na to potrzeba 300–400 tys. zł, których nie mamy. Być może znajdzie się ktoś, kto by nas wspomógł – dodaje 
o. Maciołek.
W ramach dotacji SKOZ na ten rok konserwacji poddawane są stacje Drogi Krzyżowej i konfesjonały, które – po odsłonięciu warstw farby – ukazały polichromie. Zostały już wywiezione do pracowni konserwatorskich, gdzie poddawane są specjalistycznej obróbce. Całość zwieńczy przywrócenie świątyni barokowej kolorystyki, a dzięki czterowarstwowym odkrywkom wiadomo, że ściany mają mieć kolory jasne, usuwane są też złocenia z kapiteli. Odnowiona już wcześniej i pomalowana na jasnokremowy kolor kopuła nad ołtarzem głównym ukazuje odsłonięte postacie apostołów autorstwa Franciszka Matzkego, a w prezbiterium kościoła po obu stronach ołtarza pod warstwami przemalowań odkryto dwa potężne freski przedstawiające sceny Męki Pańskiej. Ta barokowa jasna kolorystyka narzuci ton całości i zmieni oblicze kościoła. Nad całością prac czuwa nadzór konserwatorski AC Konserwacje Piotrowski–Kosakowski Sp. j.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół