Nowy numer 16/2018 Archiwum

Poświęcali czas i majątek

Przed 30 laty, wbrew represjom władzy komunistycznej, tworzyli na terenie Nowej Huty „Solidarność” w praktyce. Teraz ci ludzie i działalność zostaną przypomniani 21 i 22 września, w trakcie obchodów jubileuszowych.

Początek 1982 r. był w Nowej Hucie smutny. Po 13 grudnia 1981 r. struktury „Solidarności” zostały rozbite przez władze komunistyczne, solidarnościowi przywódcy z Huty im. Lenina albo siedzieli w więzieniu (Mieczysław Gil, Edward Nowak) albo przeszli do pracy w regionalnych strukturach odradzającego się w podziemiu związku.

Rychło jednak część działaczy hutniczej „Solidarności” otrząsnęła się z pogrudniowego szoku i przystąpiła do działania. Prym wiedli dwa pracownicy Wydziału Blach Karoseryjnych huty: Maciej Mach i Stanisław Malara, przy znaczącym udziale ks. Władysława Palmowskiego, wikarego w parafii Matki Bożej Królowej Polski w Nowej Hucie-Bieńczycach. W lutym 1982 r. Palmowski i Mach powołali wraz Wojciechem Danielem i Zbigniewem Kubiakiem Komitet Ocalenia Solidarności Nowa Huta, obejmujący swym zasięgiem niemal wszystkie zakłady z tego terenu. W tym samym czasie Kazimierz Łapczyński, Stanisław Malara, Jerzy Ostałowski i Czesław Tondyra powołali KOS na terenie Huty im. Lenina.

Pomagali solidarnie

– KOS udzielał pomocy internowanym i ich rodzinom, wyrzucanym z pracy lub w inny sposób represjonowanym, organizował akcje oporu wobec reżimu Jaruzelskiego, tworzył system kolportażu podziemnej prasy związkowej – wylicza Ewa Zając, historyk z krakowskiego IPN, badaczka nowohuckiego podziemia solidarnościowego. – KOS zaprzestał działalności latem 1982 r. Do tego czasu koordynował działalność ulotkowo-wiecową na terenie kombinatu, natomiast powstały w początku sierpnia 1982 r. KOS „GROT” obejmował swoim zasięgiem już całą Nową Hutę. Wspólnie doszliśmy wtedy do wniosku, że trzeba też pomóc w zorganizowaniu się ludziom spoza HiL. Zależało nam na zintegrowaniu w działalności konspiracyjnej wszystkich liczących się środowisk nowohuckiej „S”. Nazwą organizacji nawiązywaliśmy do osoby gen. Stefana Grota-Roweckiego, komendanta Armii Krajowej, ale litery składające się na słowo „Grot” pochodziły od naszych pseudonimów: G – „Gnat”, czyli ja, R – „Radwan” – Wojciech Daniel, O – „Olek” – Zbigniew Kubiak i T – „Tata” czyli ks. Władysław Palmowski (odpowiedzialny za pomoc represjonowanym) – wspomina Maciej Mach. Działalność tej struktury została sparaliżowana jesienią 1982 r. po aresztowaniach działaczy lub powołaniu ich do karnego obozu wojskowego w Czerwonym Borze. Wówczas podziemni związkowcy „policzyli” się na nowo i 19 września odbyło się przy budynku nowohuckiego „Orbisu” spotkanie, które dało początek Tajnej Komisji Robotniczej Hutników „Solidarności”. – Koordynowana przez Macieja Macha TKRH prowadziła swą działalność w oparciu o Społeczny Fundusz Pomocy Pracowniczej oraz Duszpasterstwo Hutników przy parafii Matki Bożej Częstochowskiej na osiedlu Szklane Domy. Kierowany przez ks. Władysława Palmowskiego i Stanisława Malarę SFPP był faktycznie konspiracyjnym związkiem zawodowym, skupiającym ok. 7 tysięcy hutników płacących składki i objętych pomocą Funduszu. Z kolei Duszpasterstwo Hutników, koordynowane przez Zbigniewa Ferczyka, prowadziło półjawną działalność, wspierając TKRH. Efektem współdziałania tych – uzupełniających się wzajemnie struktur – było funkcjonowanie jednego z najlepiej zorganizowanych ośrodków podziemnej „Solidarności” w Polsce – przypomina dr Jarosław Szarek, historyk z krakowskiego oddziału IPN.

Ludzie niezwykli

„Ojcem – założycielem” TKRH można bez przesady nazwać ks. Władysława Palmowskiego, obecnego proboszcza w Morawicy pod Krakowem. To on współinicjował powstanie podziemnych struktur „Solidarności”, wymyślił SFPP i współkierował nim, bardzo ofiarnie pomagał rodzinom internowanych i uwięzionych. Jego działalność była solą w oku komunistów. W 1983 r. przeniesiono go do parafii Straconka, chroniąc przed prawdopodobnymi represjami – mówi Jarosław Szarek. „Istnienie SFPP miało udowodnić, że mimo wszystko potrafimy sobie pomagać. Fundusz służył członkom »Solidarności« poradą prawną, lekarską, przesyłał paczki rodzinom represjonowanych, opłacał kolegia ds. wykroczeń itd. Społeczny Fundusz odnotował każdą sumę ze składek i każdą wydaną złotówkę. Każdy otrzymywał potwierdzenie wpłaty. (...) Nieprzypadkowo nowohucka »Solidarność« należała do najsilniejszych ośrodków w kraju. Tu mieszkali i pracowali ludzie niezwykli, hardzi i bezkompromisowi. Dla nich legitymacja Funduszu była symbolem walki o godność, a godność człowieka była wtedy przeciwieństwem reżimu komunistycznego, który zniewalał jednostkę, próbował ją upodlić. Ja odszedłem z parafii, a Fundusz został” wspominał ks. Palmowski w swej książce „Był taki czas” (Kraków 2001). – Podczas strajku w kwietniu i maju 1988 roku działacze TKRH weszli w skład Komitetu Strajkowego, przyczyniając się do nadania protestowi zorganizowanego, solidarnościowego charakteru. Wraz z tworzeniem się jawnych struktur „Solidarności” w HiL kierownictwo TKRH ujawniło się podczas Mszy św. w kościele ojców Cystersów w Mogile 21 listopada 1988 r. Wtedy tworzyli ją: Józef Bobela, Jan Kądziołka, Bolesław Kozłowski, Józef Krężołek, Tadeusz Legutko, Maciej Mach, Wiesław Mazurkiewicz, Marek Szczupak – mówi Jarosław Szarek.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma