• facebook
  • rss
  • Co znaczą litery „JP”?

    Jerzy Bukowski

    |

    Gość Krakowski 37/2012

    dodane 13.09.2012 00:00

    Najlepszą nauką bywa zwiedzanie miejsc pamięci narodowej. Przy takiej wizycie przydaje się jednak wiedza o przeszłości wyniesiona z domu lub ze szkoły. A z tym teraz nietęgo.

    Ztytułu pełnionej funkcji przewodniczącego Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego przy Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa często bywam na szczycie polskiej mogiły mogił, gdzie z uwagą przysłuchuję się rozmowom prowadzonym tam przez krakowian i turystów, którzy zdecydowali się na tak długi spacer po Lesie Wolskim, że dotarli aż na wzgórze Sowiniec.

    Aby tam dojść, trzeba poświęcić bowiem trochę czasu i wysiłku. Zdecydowana większość przyjeżdżających pod ogród zoologiczny ogranicza się do oglądnięcia jego mieszkańców, ewentualnie przejścia najwyżej kilkuset metrów na którąś z pobliskich polan oraz skorzystania z usług małej gastronomii w bezpośrednim sąsiedztwie zoo. Jeśli ktoś podejmuje więc wysiłek dotarcia pod i na kopiec Piłsudskiego, można domniemywać, że czyni to w pewnej przynajmniej mierze z pobudek patriotycznych. Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że stan wiedzy historycznej rodaków pogarsza się z roku na rok. Mimo że na szlaku wiodącym na Sowiniec są umieszczone drogowskazy z nazwą kopca, a pod nim znajduje się duża tablica informująca o burzliwych dziejach mogiły mogił, to bardzo często wychodzący na szczyt ludzie nie mają pojęcia, dokąd dotarli, chociaż – sądząc po ich wieku – chodzili do szkół już po 1989 roku. Najlepiej słychać to w rozmowach telefonicznych (Na kopcu jestem! Na jakim? No tym w Lasku Wolskim) i odpowiedziach na pytania dzieci. Nawet jeżeli rodzice wiedzą, że to kopiec usypany ku czci komendanta, nie potrafią powiedzieć im zbyt wiele o jego życiu i dokonaniach, o epopei legionowej, o wojnie 1920 roku. Całkiem bezradni są natomiast, kiedy padają pytania, co oznaczają daty 1914 i 1918 oraz litery JP i LP na granitowej płycie wieńczącej mogiłę mogił. – JP to skrót od imienia Jan Paweł II, synku – usłyszałem kiedyś ze zdumieniem. Jeśli na szczycie jest akurat ktoś z naszego komitetu lub jakaś osoba mająca podstawową wiedzę o historii Polski w XX wieku, udaje się niekiedy przeprowadzić krótką, ale treściwą lekcję o najnowszych dziejach Rzeczypospolitej i o dramatycznych losach kopca. Kiedy nie ma nikogo takiego, dla większości tych, którzy wyszli na szczyt, jest to li tylko dobry punkt obserwacyjny, z którego doskonale widać Kraków, lotnisko w Balicach, a przy dobrej pogodzie Babią Górę i Tatry.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół