Nowy numer 16/2018 Archiwum

Dobrze o szkole

Oszkole czytamy dziś głównie złe wiadomości: brak pieniędzy, zwolnienia, likwidacje. Do tego dochodzą kłopoty z wyprawkami, drogie książki i obiady.

Reforma programów też przyprawia o ból głowy. Dla rodziców sześciolatków szkoła to wręcz koszmar, większość wybrała bardziej przyjazne przedszkole. Tymczasem wszystkim nam powinno zależeć na dobrych skojarzeniach z tym słowem. W końcu szkole powierzamy największy nasz skarb – dzieci. No to teraz będzie o szkole wyłącznie dobrze.

W Krakowie i Małopolsce zawsze dbało się o dobrą edukację. Taka tradycja. Tutejsze szkoły od lat dobrze się prezentują we wszystkich rankingach. W zeszłym roku mieliśmy aż 115 laureatów olimpiad przedmiotowych w szkołach ponadgimnazjalnych (a finalistów dwa razy tyle). Na 444 tys. uczniów i uczennic aż 355 tys. bierze udział w zajęciach pozalekcyjnych. Długo można by wymieniać listę małopolskich szkół, które słyną nie tylko z wyników, ale godnych naśladowania programów wychowawczych. Są to zarówno palcówki samorządowe, prowadzone przez zgromadzenia zakonne, jak i te społeczne. Kiedy narzekamy na to, że w polskiej szkole kuleje edukacja patriotyczna, można natychmiast przywołać wzorcowy wręcz krakowski przykład Społecznej Szkoły Podstawowej im. Józefa Piłsudskiego i Społecznego Gimnazjum im. Zbigniewa Herberta. Malkontentom, narzekającym, że tak się pracuje z młodzieżą tylko w szkołach społecznych, polecamy samorządowe Gimnazjum nr 1 przy Bernardyńskiej. Jego młodzież regularnie jeździ na Kresy i trzyma warty honorowe pod Krzyżem Katyńskim. Krakowska oświata ma tak naprawdę kłopoty… bogactwa. Miasto o nią dbało, nauczycielom dopłacało, wyludniających się placówek nie zamykało. I teraz, gdy pieniędzy brak w kasie, trzeba zaciskać pasa. Podobnie jest ze szkołami na wsi. W ciągu dwóch dekad małopolskie gminy zamieniły galicyjskie chałupki w edukacyjne salony. Przybyło sal gimnastycznych, w klasach jest już 123 tys. komputerów! I wszyscy się teraz martwią, by miał kto z nich korzystać. Jak się dobrze zastanowić, to ze szkołą jest trochę jak ze służbą zdrowia. W badaniach opinii i w sondażach wszyscy wieszamy na niej psy, ale dopytywani o swojego lekarza rodzinnego dzielimy się dobrymi doświadczeniami. Oby i w naszej szkole było ich w tym roku jak najwięcej.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma