• facebook
  • rss
  • Koniec tułaczki

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 40/2012

    dodane 04.10.2012 00:00

    Krakowskie Muzeum Armii Krajowej im. gen. Emila Fieldorfa-„Nila” doczekało się wreszcie stałej ekspozycji.

    Wystawę otwarto 27 września, w Dniu Polskiego Państwa Podziemnego. – Dziś kończy się tułaczka wszystkich żołnierzy Armii Krajowej, żołnierzy wy- klętych. Mamy już nasze miejsce, dom pamięci – powiedział wzruszony ppłk Kazimierz Kemmer ps. „Halny”, prezes Fundacji Muzeum AK.

    Podczas uroczystości zgromadzili się licznie kombatanci, władze samorządowe i przyjaciele muzeum. Gośćmi honorowymi byli m.in. Karolina Kaczorowska, wdowa po prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie Ryszardzie Kaczorowskim, Marzenna Schejbal, prezes Oddziału Londyn Koła Byłych Żołnierzy Armii Krajowej, i były ambasador Izraela w Polsce Szewach Weiss.

    Opowieść o przeszłości

    Aby muzealna wystawa przemawiała do współczesnego widza, musi być opowieścią o przeszłości, w której zwiedzający bierze czynny udział. Akowska ekspozycja ma więc charakter multimedialny. – Na powierzchni 2 tys. mkw., na dwóch poziomach, udostępniliśmy kilkaset oryginalnych eksponatów, uzupełnionych rekonstrukcjami czołgu vickers, rakiety V2, wnętrza samolotu halifax, którym latali do kraju polscy cichociemni, oraz mapami, filmami, planszami – mówi Adam Rąpalski, dyrektor placówki. – Daje to dobre pojęcie o tym, czym było Polskie Państwo Podziemne. Nim zwiedzający zejdą do podziemia, by zobaczyć rzeczywistość armii podziemnej w okupowanej przez Niemców Polsce, zobaczą żołnierzy polskich, walczących w kampanii 1939 r., w szeregach Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, przebywających w obozach jenieckich. – Wielu z nich było żołnierzami Armii Krajowej, na różnych etapach swojej służby – mówi Tadeusz Żaba, wicedyrektor muzeum.

    Zwiedzający strzelcem

    Krążenie po podziemnych labiryntach robi niemałe wrażenie. Stojąc w pokoju warszawskiej kamienicy z 1939 r., wydaje nam się, że uczestniczymy w powołaniu armii podziemnej, potem śledzimy walki partyzanckie majora „Hubala”, siedzimy w ziemiańskim dworze, skąd szła pomoc dla partyzantów, wchodzimy do fragmentu zrekonstruowanego halifaxa, by z polskimi oficerami cichociemnymi, lecieć do kraju dla zasilenia szeregów AK, stajemy przy maszynie podziemnej drukarni, dotykamy kilkunastometrowej repliki niemieckiej rakiety V2, którą akowcy przechwycili w 1944 r. i przekazali w częściach do Londynu, wreszcie uczestniczymy w dramatycznym finale działalności AK – aresztowaniach przez komunistów, wywózkach do Związku Sowieckiego, mordowaniu. – W salach będą rozmieszczone tzw. infokioski, gdzie będzie można samemu uzyskać dodatkowe informacje. Pod koniec roku zwiedzających czekają zaś dodatkowe atrakcje. Będą mogli m.in. sprawdzić się w roli strzelców z polskiego karabinu przeciwpancernego UR, używanego we wrześniu 1939 r. – dodaje Tadeusz Żaba. Ekspozycję, przygotowaną kosztem ponad 5 mln zł, wykonała firma Deko-Bau z Lublina. Zbiory muzeum, które jest wspólnym przedsięwzięciem samorządu Krakowa i Małopolski, wciąż rosną. Obecnie jest tam 7 tys. muzealiów i 12 tys. archiwaliów. Podczas otwarcia pamiątki po patronie muzeum gen. Emilu Fieldorfie „Nilu” przekazał w depozyt do zbiorów placówki Leszek Zachuta, biograf generała, wdowiec po zmarłej 17 września Marii Fieldorf, bratanicy „Nila”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół