• facebook
  • rss
  • Bóg w pubie

    Monika Łącka

    |

    Gość Krakowski 41/2012

    dodane 11.10.2012 00:00

    – Gospel jest formą intensywnego kontaktu z Bogiem. Ta muzyka sprawia, że całą sobą chłonę Jego słowo, a śpiewając, dzielę się wiarą i daję płynące z głębi serca świadectwo – mówi Sylwia Szulik, od roku dyrygent najstarszego chóru gospel w Polsce.

    Jego początki sięgają 1992 r., kiedy to w Polsce zjawiła się Lea Kjeldsen, Dunka, której serce nieustannie śpiewa Bogu pieśń uwielbienia. Lea szybko nawiązała współpracę z Darkiem Bigoszem, który – podobnie, jak ona – chciał zarażać Polaków muzyką gospel.

    Wkrótce połączyli siły z Aleksandrą Slawik i Katarzyną Mańko ze Staromiejskiego Centrum Kultury Młodzieży w Krakowie i zorganizowali pierwsze w Polsce warsztaty gospel, na które zaprosili do Krakowa m.in. Ruth Waldron. W efekcie 4 listopada 1999 r., podczas koncertu w kościele św. Katarzyny, zaśpiewało aż 50 osób, a chór amatorski przekształcił się profesjonalny, czyli Kraków Gospel Choir (www.kgc.gospel.com.pl). Rok później chętnych do wspólnego „gospelowania” było już cztery razy więcej! Tak powstało Stowarzyszenie Gospel w Krakowie (www.sg.gospel.com.pl), które nie tylko promuje tę muzykę w Grodzie Kraka, ale także wspiera chóry gospel (i powstawanie kolejnych) oraz organizuje pod Wawelem coroczny Festiwal 7 ± Gospel.

    Dlaczego warto śpiewać?

    – Niektórzy pytają, dlaczego poświęcamy tak dużo czasu na śpiewanie. Odpowiedź jest prosta: śpiewamy o Bogu i dla Boga. Śpiewamy, bo chcemy usłyszeć w sercu Jego głos. I słyszymy, jak Pan prosi: „Powiedzcie ludziom, że ich kocham”. Podczas koncertów On naprawdę nas dotyka, potrzeba jednak dużo pokory, żeby to poczuć i zrozumieć – tłumaczy Lea Kjeldsen. Pokory nie brakuje zarówno muzykom z KGC, jak i wszystkim chórzystom oraz instruktorom, którzy do Krakowa przyjechali m.in. z Wielkiej Brytanii i USA, a ich piękne, wibrujące głosy wypełniają wszystkie zakątki miasta. Nawet takie, w których na co dzień o Bogu mówi się raczej niewiele. Bo kto to widział, żeby zakochani w Dobrej Nowinie artyści klaskali i śpiewali w Empiku, że wszystko, co mają, pochodzi od Boga? By podbijali krakowskie puby i kawiarnie modlitwą i porywali do wspólnego dziękczynienia kilkutysięczny tłum zgromadzony na stadionie Cracovii? – Ten festiwal z każdym rokiem idzie dalej i dalej... Z uczestnikami warsztatów i koncertów każdego dnia rozmawiamy z Bogiem i zbliżamy się do nieba, a są wśród nas zarówno katolicy, jak i wyznawcy innych religii chrześcijańskich. Mimo to, jesteśmy jedną, wielką gospelową rodziną, bo jest Ktoś, kto tworzy między nami niewidzialną nić porozumienia. Próbujemy dotrzeć z Ewangelią do każdego, nawet do osób, które Boga zbyt dobrze nie znają, rzadko bywają w Kościele, za to chętnie przychodzą do pubu. Tam też można Go błogosławić i oddać Mu wszystkie problemy – przekonują muzycy z KGC. 11 października, gdy ten numer GN trafi do rąk Czytelników, warto wybrać się do kawiarni „Sweet Surrender” (ul. Zabłocie 25), gdzie o godz. 19 przy kawie i ciastku będzie można nie tylko porozmawiać z muzykami gospel, ale także z nimi zaśpiewać. 16 października przytulne wnętrza „Sweet Surrender” ugoszczą również tych, którzy chcą poznać odpowiedź na pytanie, jaki jest najlepszy powód, by śpiewać (gospel). Zna ją prowadzący spotkania „The reason why we sing” (godz. 12, 15 i 18), czyli znany ewangelizator z USA Tony Adams i... nie tylko. – Śpiewamy gospel, bo ta muzyka, która w tak piękny sposób łączy dwie płaszczyzny – artystyczną oraz duchową, i tak bardzo czerpie z Pisma Świętego, pozwala nam lepiej rozumieć Słowo i dzielić się z innymi radosnym przesłaniem: Bóg chce nas zbawić – mówi Weronika Cymer, wolontariuszka zaangażowana w organizację festiwalu, która z gospel nie rozstaje się od 2004 r.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół