• facebook
  • rss
  • Do zobaczenia nie raz

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 41/2012

    dodane 11.10.2012 00:00

    W zmodernizowanym oddziale Muzeum Narodowego trwa wystawa „Zawsze młoda! Sztuka polska około 1900 roku”.

    Pokazujemy ok. 300 obrazów, litografii, rzeźb, m.in. Stanisława Wyspiańskiego, Jana Stanisławskiego, Leona Wyczółkowskiego, Juliana Fałata. Za wyjątkiem pięciu, wszystkie pochodzą z naszych zbiorów – mówi Krystyna Kulig-Janarek, kurator wystawy. Po modernizacji poruszanie się po Kamienicy Szołayskich jest znacznie łatwiejsze.

    – Wejście i wyjście z budynku znajduje się teraz od strony pl. Szczepańskiego, z widokiem na piękne fasady Pałacu Sztuki i Starego Teatru – wyjaśnia Zofia Gołubiew, dyrektor muzeum. – Na parterze znajdują się punkt informacyjny, kawiarnia, księgarnia, sala audiowizualna. Ta ostatnia będzie miejscem wielu spotkań edukacyjnych związanych z ekspozycjami. Nie da się szybko przejść przez sale wystawowe, bo co chwilę coś przyciąga wzrok na dłużej. Prawie każdy rozpozna „Planty z widokiem na Wawel” Wyspiańskiego, ale wiele osób z zachwytem obejrzy piękne obrazy mniej znanych twórców, np. „Kościół dominikanów w Krakowie w nocy” Henryka Szczyglińskiego czy przedstawiającą widok z zakola Wisły na krakowskie Stare Miasto (przypominam, że u nas nie ma żadnej „starówki”!) „Noc” Stanisława Fabijańskiego. I tak już te znane obrazy i rzeźby będą się do końca wystawy przeplatać z mniej znanymi, lecz nie mniej godnymi uwagi. „Mnich nad Morskim Okiem” Leona Wyczółkowskiego sąsiaduje np. z nastrojowym „Potokiem w śniegu” Ludwika Miskego, „Ellenai” Jacka Malczewskiego z impresjonistycznym portretem młodej dziewczyny na obrazie „W ogrodzie” Włodzimierza Błockiego, „Madonna i dzieci” Malczewskiego z „Chrystusem na krzyżu” Józefa Pankiewicza. Ciekawe są zestawienia portretowe tych samych postaci. Znana aktorka Helena Sulima, pamiętna Rachel z „Wesela” Wyspiańskiego, uwieczniona w znanym wierszu Jana Lechonia „Piłsudski”, występuje raz w znanej litograficznej karykaturze Karola Frycza z 1904 r., drugi zaś raz jest ujęta w popiersiu Konstantego Laszczki. Ekspozycję można oglądać do 26 września 2013 r. Warto przyjść na nią kilkakrotnie. Nie tylko dlatego, że jedynie wówczas będzie można uważnie obejrzeć wszystkie dzieła, zachwycić się tymi z nich, które oko „przepuściło” w trakcie poprzedniego oglądania. – Ekspozycja będzie się zmieniać. Ze względu na to, że ok. 100 prac wykonanych jest na nietrwałym papierowym podłożu, a do tego długotrwałe eksponowanie ich w pełnym świetle mogłoby być dla nich niekorzystne, co kilka tygodni niektóre z nich będą wymieniane na inne – wyjaśnia Krystyna Kulig-Janarek. – W przyszłym roku na drugie piętro kamienicy wróci ekspozycja dzieł związanych z Wyspiańskim – deklaruje Zofia Gołubiew. Ze względu na poszerzenie oferty ekspozycyjnej, oddział wrócił do nazwy „Kamienica Szołayskich”. Od 2004 r. funkcjonował jako Muzeum Stanisława Wyspiańskiego. – Nie porzucamy jednak myśli o stworzeniu takiego muzeum w zupełnie nowym budynku, obok naszego gmachu głównego. To jednak melodia przyszłości – deklaruje dyrektor Gołubiew.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół