• facebook
  • rss
  • Kolejkowa targowica

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 42/2012

    dodane 18.10.2012 00:00

    Nagłe odwołanie prezesa to pierwszy krok do jak najszybszej prywatyzacji PKL, dochodowej spółki PKP SA. Oferta ogłoszona będzie lada dzień. Górale są wściekli, ale nie wszyscy... Posłowie zapowiadają skierowanie sprawy do ABW i prokuratury.

    Niestety, pierwsze komentarze nowego prezesa i jego zawodowa przeszłość zdają się potwierdzać takie obawy. – Stawiam na optymalizację procesów biznesowych – mówi krótko Piotr Gosek, nowy prezes PKL, były członek Zarządu Totalizatora Sportowego.

    O przeszłości prezesa mówili na konferencji prasowej w Zakopanem Edward Siarka i Arkadiusz Mularczyk, posłowie Solidarnej Polski. Przypomnieli, że był przesłuchiwany w komisji ds. afery hazardowej. Parlamentarzyści zapowiedzieli skierowanie sprawy do Najwyższej Izby Kontroli, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratury. – Chcemy doprowadzić do kontroli i zbadania, czy nie dochodzi do takiego „zdynamizowania” procesu prywatyzacji, w którym potężny majątek zostałby sprzedany „za czapkę gruszek” – zaznaczają podhalańscy posłowie.

    Bez komentarza

    – Przyjęliśmy zasadę, że nie będziemy komentować zmian w zarządzie PKL i na stanowisku prezesa – kwituje sprawę Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP SA. Pracownicy PKL także nie chcą komentować zaistniałej sytuacji. Jeden z nich zastrzega, że może się wypowiedzieć, ale tylko anonimowo. Zwraca uwagę, że spółka rocznie przynosi zyski w wysokości 10 mln zł. Przypomina, że potencjalny właściciel nie będzie musiał w pierwszych latach użytkowania wyłożyć dużych kwot na działalność i modernizację urządzeń, choćby w rejonie Kasprowego Wierchu. Te kilka lat temu zostały unowocześnione. Na inwestycje przeznaczono miliony złotych. Władze Zakopanego nie składają broni. W lipcu tego roku – wspólnie z Bukowiną Tatrzańską, Poroninem i Kościeliskiem – powołały spółkę akcyjną Polskie Koleje Gór- skie. Celem PKG jest kupno 100 proc. akcji Polskich Kolei Linowych, jakie zostaną zaoferowane przez PKP w procesie prywatyzacyjnym. – Obecnie zainteresowanie Polskimi Kolejami Linowymi zgłaszają samorządy oraz słowacka spółka Tatra Mountain Resorts, posiadająca sieć hoteli oraz wyciągi i kolejki linowe na Słowacji. Jak mówią, zainwestowali już 150 mln euro. Początkowo pomysł polegał na wspólnej ofercie, w ramach której TMR, Zakopane i inne samorządy, gdzie działają PKL, miały je przejąć. Z tych planów jednak nic nie wyszło i obecnie polskie samorządy podzieliły się. Część z nich, wraz z Zakopanem, powołała do życia spółkę Polskie Koleje Górskie. Pozostałe podpisały porozumienie z TMR. Wszystko wskazuje na to, że podczas planowanej na jesień prywatyzacji zostaną złożone dwie oferty – mówi prezes PKG Łukasz Chmielowski.

    Podejrzane intencje

    Prezes szanuje prawo do indywidualnych decyzji po stronie wszystkich samorządów, ale zaznacza, że PKL to przedsięwzięcie dla regionu Małopolski, a nie dla podzielonych gmin, na terenie których operują PKL. Sławomir Hajos jest dyrektorem Wspólnoty Gruntowej i Leśnej Osób Uprawnionych w Zawoi i jednocześnie radnym powiatu suskiego. – Bezrefleksyjny stosunek przedstawicieli gmin wchodzących w skład konsorcjum z firmą TMR musi budzić zdziwienie, negatywne skojarzenia, a w konsekwencji wątpliwości co do rzeczywistych intencji słowackiej firmy – podkreśla. Apeluje, żeby zrobić wszystko i zjednoczyć się, by PKL pozostały w polskich rękach. – To jest sprawa najwyższej wagi państwowej, nie możemy tego tak zostawić. Proszę, pomóżcie nam – apeluje. Na najbliższej sesji Rady Powiatu (jeszcze w październiku) przedłoży radzie specjalne memorandum w kwestii prywatyzacji PKL. Nasz anonimowy rozmówca w PKL nazywa całą sprawę „kolejkową targowicą”. Dziennikarz Radia Kraków Przemysław Bolechowski w komentarzu do odwołania władz i zarządu PKL zwraca uwagę na możliwość zamknięcia Kasprowego Wierchu przez potencjalnych przyszłych właścicieli. – Słowacy mogą przyjąć taktykę kierowania ruchu turystycznego na swoją stronę. Jednocześnie nie będą mogli prowadzić w rejonie Kasprowego Wierchu żadnych nowych inwestycji, bo to teren Tatrzańskiego Parku Narodowego. Dojdą do wniosku, że to jest nieopłacalne przedsięwzięcie i zamkną kolejkę – przypuszcza P. Bolechowski. Co ciekawe (bardzo mało się o tym mówi), Słowacy dla polskich dziennikarzy zorganizowali darmowy, ekskluzywny, dwudniowy pobyt na swoim terenie. Na konferencji prasowej stwierdzili, że chcą stworzyć – łącząc zasoby swoje i PKL – konkurencję dla alpejskich kurortów.

    Wspólna oferta?

    Zakupem prywatyzacji PKL zainteresowani są także zakopiańscy przedsiębiorcy, na czele z Adamem Bachledą-Curusiem, byłym burmistrzem stolicy Podhala. – Zamierzamy współpracować z inwestorami, dla których rozwój regionu, w tym PKL, leży u podstaw działania. Kierowaliśmy naszą ofertę współpracy, uwzględniającą założenia naszego projektu, m.in. do firmy Bachleda Grupa Inwestycyjna. Sprawa współpracy jest zatem otwarta. Mam nadzieję, że ostatecznie złożymy wspólną ofertę na zakup PKL – podkreśla prezes PKG.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół