• facebook
  • rss
  • Nikt nie przysypia

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 46/2012

    dodane 15.11.2012 00:00

    Kiedy zagląda się do środka ślicznego drewnianego kościółka, marzenia proboszcza o odprawianiu tu stałych Mszy św. wcale nie dziwią.

    Kościółek pochodzący z XVI w. przeszedł ostatnio całościową renowację zewnętrzną i wewnętrzną. Prace pochłonęły już ponad 800 tys. zł. Kieruje nimi Jarosław Adamowicz, związany z krakowską ASP. Świątynia jest dostępna dla turystów. W minionym roku zwiedziły go prawie 3 tys. osób.

    Gościła w nim także ekipa Religii TV, ponieważ transmitowana była stąd niedzielna Eucharystia. – Kierownik produkcji do dzisiaj z nostalgią wspomina tę realizację. Bardzo mu się u nas podobało. Stwierdził, że raz na jakiś czas chętnie, dla poprawienia nastroju, odtwarza sobie transmisję Mszy św. z Trybsza – uśmiecha się o. Rajmund Dziadkiewicz, cysters, proboszcz parafii. Świątynia leży na Szlaku Architektury Drewnianej Województwa Małopolskiego. W parafii bywają różni goście, m.in. misjonarze, przyjeżdżają też na krótki relaks cystersi z Krakowa, kapłani z innych zakonów i zaprzyjaźnieni księża diecezjalni. Bardzo ważnym wydarzeniem dla wspólnoty były misje połączone z peregrynacją kopii obrazu Jezusa Miłosiernego, relikwii św. Faustyny i bł. Jana Pawła II. Bardzo dobrze układa się współpraca z rodakami przebywającymi i pracującymi za granicą, którzy skupieni są m.in. w Kole nr 1 Trybsz przy Związku Podhalan Ameryki Północnej. Dzięki ich pomocy, a także ofiarności miejscowych parafian udało się wykonać inwestycje i uzupełnić wyposażenie świątyni. – Wymieniliśmy także piece grzewcze w kościele, wyremontowaliśmy ponad 450 mkw. chodnika. Inwestycji może niewiele, ale bardzo kosztowne – zaznacza proboszcz. Ostatnio członkowie koła przekazali ofiarę „Dar z potrzeby serca” dla dwójki chorych dzieci z parafii. Z kolei w ubiegłym roku parafianie zorganizowali zabawę andrzejkową w miejscowej remizie OSP. Pewny niepokój wzbudza los szkoły podstawowej, w której katechezy uczy o. Rajmund. – Mamy klasy łączone, ponieważ jest coraz mniej dzieci – ubolewa. Żartuje, że w przyroście naturalnym nie pomagają już nawet braki w dostawie prądu i nudne programy telewizyjne. Nie traci jednak nadziei, że młodzi małżonkowie będą decydować się na potomstwo. W cysterskiej parafii słabą stroną są wyjazdy. – Obiecujemy to poprawić – zapewnia o. Rajmund. Wskazuje, że co roku wierni uczestniczą – w strojach regionalnych – w głównym odpuście w Mogile. Zabierają ze sobą spiskie specjały, m.in. oscypki, które są składane podczas procesji z darami. Od wielu lat po Mszy św. odpustowej parafianie w drodze powrotnej udają do Łagiewnik na Koronkę do Bożego Miłosierdzia. W tym roku po odpuście – za wyraźną zachętą kard. Dziwisza, skierowaną do proboszcza – wierni nawiedzili także Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”.

    Zdaniem proboszcza

    – Bardzo chciałbym podkreślić nieocenioną pomoc całej rady parafialnej, do której należy m.in. rozliczanie opłat za energię elektryczną i ogrzewanie kościoła. Także oparciem w różnych pracach są strażacy z OSP. Parafianie czują się odpowiedzialni za obie świątynie. Mieszkańcy – wzorem naszej patronki św. Elżbiety Węgierskiej – są wrażliwi na ludzki los, czego przykładami mogą być wspomniana zabawa andrzejkowa czy akcje oddawania krwi. Parafianie pielęgnują lokalne tradycje. Na najważniejsze uroczystości zakładają stroje regionalne. Cieszy fakt, że nie wstydzą się ich młode osoby. W naszym dekanacie parafia jest znana z żywego i głośnego śpiewu w czasie liturgii. Nie ma więc szans, żeby ktokolwiek sobie przysnął. Z kolei księża z okolicznych miejscowości zauważyli, że parafianie są bardzo zdyscyplinowani i kiedy na przykład ogłosi się spowiedź, każdy przychodzi na czas. Wśród grup wymienię scholę, 20 ministrantów i lektorów, 10 róż różańcowych. Taka liczba przy 500 mieszkańcach musi budzić podziw. Aktualnie od strony formacji duchowej podejmujemy tematy związane z Rokiem Wiary. Jeśli chodzi o dalsze prace gospodarcze, to również są plany. Ale o nich będzie wiadomo, jak przyjdzie na to pora. I tak na zakończenie – nie tylko oscypki są naszym przysmakiem, ale są jeszcze moskole, korbace i grulowniki. O. Rajmund Andrzej Dziadkiewicz Należy do Zakonu Cystersów. Święcenia kapłańskie przyjął w 1996 r. Pochodzi z Wrocławia. Proboszczem w Trybszu został w 2007 r.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół