• facebook
  • rss
  • Cieszcie się, że macie tyle

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 49/2012

    dodane 06.12.2012 00:00

    Jak zawsze zimą szlaki tatrzańskie po stronie słowackiej zostały zamknięte. Dlaczego takie rozwiązanie nie może być wprowadzone u nas? Dlaczego nie ma obowiązkowego ubezpieczenia od wejścia na szlak, zwłaszcza w zimie?

    Okazją do wprowadzenia zmian mogła być nowa Ustawa o bezpieczeństwie i ratownictwie, jednak jej tekst jest bardzo zachowawczy. Adam Marasek z Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowania Ratunkowego przyznaje, że kwestia zamykania szlaków po polskiej stronie nie była w ogóle rozpatrywana w gronie ratowników. – Przyznam szczerze, że takie działanie nie rozwiązałoby problemu. Przecież i tak dochodzi do wypadków. Są też otwarte obiekty narciarskie w górach po stronie słowackiej – zaznacza A. Marasek.

    Płacą wszyscy

    Zakopiański poseł Andrzej Gut-Mostowy z Platformy Obywatelskiej znany jest z interpelacji w Sejmie w sprawie zmiany przepisów dotyczących górskich służb ratowniczych. Parlamentarzysta przypomina historie turystów, którzy wzywali na pomoc ratowników i helikopter, bo... poczuli się zmęczeni. Nie ponieśli za to żadnych konsekwencji! – Państwo polskie wszelkie koszty związane z niesieniem pomocy, niezależnie od okoliczności, bierze na siebie. Wszyscy za to płacimy – denerwuje się A. Gut-Mostowy. Proponuje wprowadzenie odpowiedniego ubezpieczenia związanego z wyjściem w góry, zwłaszcza zimą. Mariusz Zaród, naczelnik Grupy Podhalańskiej Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, przyznaje, że nie można mówić o finansach służb ratowniczych w odniesieniu do konkretnych, pojedynczych akcji. – Nie chodzi wyłącznie o pokrycie kosztów związanych z daną akcją. Na sprawę musimy popatrzeć szerzej. Przecież najwięcej pieniędzy każda służba górska przeznacza na stan gotowości do niesienia pomocy. Na to składają się m.in. odpowiednie samochody, specjalistyczny sprzęt – wylicza M. Zaród. Podkreśla, że w skali roku GOPR dostaje z budżetu państwa 6 mln zł. Do pełnego finansowania brakuje jeszcze około 3 mln. – W tym roku usłyszeliśmy w ministerstwie, żebyśmy się cieszyli, że nie dostaliśmy mniej – mówi naczelnik Grupy Podhalańskiej GOPR. Do przekazywania pieniędzy (15 proc. ze sprzedaży biletów) dla służb górskich zobowiązane są wszystkie parki narodowe. Niechlubnym wyjątkiem w tej kwestii jest Pieniński Park Narodowy. – Dyrektor PPN ciągle szuka kruczków prawnych, aby nam nie płacić. Takie działania trwają już od kilku lat. Przecież tutaj chodzi o dobro turysty. Proszę pamiętać, że jesteśmy placówką, która musi otrzymane pieniądze przeznaczać wyłącznie na sprzęt. Nie rozumiem zatem postawy władz PPN – nie bez emocji mówi M. Zaród. – Działamy zgodnie z prawem, proszę mi niczego nie zarzucać ani nie sugerować. To jest złożony temat – denerwuje się też Michał Sokołowski, dyrektor PPN. Potwierdza jednak, że z PPN nie są odprowadzane żadne pieniądze na służby górskie. Powołuje się przy tym na artykuły prof. Wojciecha Radeckiego, opublikowane w branżowym krakowskim czasopiśmie „Aura”.

    Dutki na śmigłowiec

    Problemu z finansowaniem nie będzie za to ze śmigłowcem TOPR. Jacek Cichocki, minister spraw wewnętrznych, podjął decyzję, że wspólnie z ratownikami zostanie opracowana 5-letnia strategia utrzymania maszyny. W 2012 r. MSW przekazało na jej utrzymanie prawie 2 mln zł. – Aktualnie pieniądze na utrzymanie śmigłowca są określane z roku na rok, co w tym momencie może utrudniać m.in. planowanie jego remontów. Po zmianach będą dwa budżety dla TOPR. Jeden na działalność ratowniczą, a drugi – na śmigłowiec – mówił J. Cichocki na konferencji prasowej w Zakopanem. Tymczasem poseł Arkadiusz Mularczyk informuje o innym problemie – że na Podhalu nie stacjonuje helikopter w ramach Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Poseł Solidarnej Polski zwrócił się do Bartosza Arłukowicza z zapytaniem w sprawie aktualizacji wojewódzkiego małopolskiego systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. – Na terenie Podhala, w regionie odwiedzanym rocznie przez miliony turystów, służby ratownicze są niewystarczające. Taki stan rzeczy powinien jak najszybciej ulec zmianie – podkreśla parlamentarzysta.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół