• facebook
  • rss
  • Patriota bez złudzeń

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 49/2012

    dodane 06.12.2012 00:00

    Zmarły 29 listopada w wieku 92 lat profesor był ułanem, wybitnym intelektualistą katolickim, wydawcą, prezydentem Krakowa.

    Zmarł w Warszawie, lecz przez prawie całe życie był związany z Krakowem. – Jego życiorysem można by obdzielić kilka osób – mówi dr Jarosław Szarek, historyk z krakowskiego oddziału IPN. Urodził się 23 kwietnia 1920 r. w Biórkowie Wielkim w ziemi proszowickiej, w rodzinie ziemiańskiej herbu Prawdzic.

    Był blisko spokrewniony m.in. ze znanym malarzem Henrykiem Rodakowskim, jego bratem – generałem armii austriackiej Maksymilianem Rodakowskim, wsławionym szarżą na czele ułanów galicyjskich w bitwie pod Custozzą (1866) i Janem Gwalbertem Pawlikowskim, ekonomistą, politykiem, badaczem i wydawcą dzieł Słowackiego, wybitnym taternikiem.

    Odważny, z ciętym piórem

    Po zdaniu w 1938 r. matury w gimnazjum w Rabce wstąpił do słynnej Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu. Jako podchorąży rezerwy krakowskiego 8. Pułku Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego wziął udział w Kampanii Wrześniowej 1939 r. i został ranny w twarz (do końca życia pozostała mu szrama po tej ranie). – Potem był członkiem wspierającej Armię Krajową ziemiańskiej organizacji „Tarcza” i żołnierzem AK, adiutantem Konstantego Łubieńskiego, dowódcy obwodu mieleckiego AK – mówi J. Szarek. „Woźniakowski (»Ołówek«) pełnił tę funkcję wprost idealnie dzięki energii i wybitnej inteligencji, jak również cechom charakteru, które pozwalały darzyć go pełnym zaufaniem” – wspominał w 1976 r. K. Łubieński. Po wojnie Woźniakowski związał się z „Tygodnikiem Powszechnym”. Pisywał tam od pierwszego numeru w 1945 r., potem był sekretarzem redakcji i zastępcą naczelnego. W latach 1957–1959 szefował zaś miesięcznikowi katolickiemu „Znak”. – Był moim przyjacielem. To on spowodował, że zacząłem w 1952 r. współpracować z „Tygodnikiem Powszechnym”, a potem przyjechałem do Krakowa i stałem się członkiem redakcji – wspomina Marek Skwarnicki, poeta, publicysta, wieloletni redaktor „Tygodnika Powszechnego”. – Miał przy tym bardzo dobre, cięte pióro. Wielkim powodzeniem cieszyły się wśród czytelników „Tygodnika” np. jego relacje z obrad Soboru Watykańskiego II. Woźniakowski pojechał na sobór jako korespondent po tym, gdy władze komunistyczne odmówiły paszportu Jerzemu Turowiczowi, redaktorowi naczelnemu „Tygodnika”. – Jako szef Wydawnictwa „Znak” rezydował przy Wiślnej. Krętymi, metalowymi schodami się tam wchodziło i już można było toczyć dysputy z Jackiem, który był mądrym i bardzo uroczym człowiekiem – wspomina M. Skwarnicki. – Był przy tym bardzo odważny. Zarówno w opiniach, jak i w decyzjach politycznych związanych z działalnością oraz dalszym istnieniem naszego środowiska „Tygodnika Powszechnego i „Znaku” w okresie PRL – dodaje M. Skwarnicki. Napisał wiele książek, m.in. „Góry niewzruszone”, „Co się dzieje ze sztuką?”, „Laik w Rzymie i w Bombaju”, „Zapiski kanadyjskie”. W tym roku Wydawnictwo „Universitas” wydało w sześciu tomach jego „Pisma wybrane”.

    Fasonowiec, demokrata

    Aktywnie działał w organizacjach laikatu katolickiego. Był współzałożycielem Klubu Inteligencji Katolickiej w Krakowie, członkiem Papieskiej Rady ds. Kultury. Po przejęciu w 1953 r. „Tygodnika” przez grupę PAX, zaczął wykładać historię sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół