• facebook
  • rss
  • Krakowianie modlitwą pożegnali papieża

    mk

    dodane 01.03.2013 00:25

    Gdy pontyfikat Benedykta XVI oficjalnie dobiegał końca, w kościołach archidiecezji krakowskiej biły dzwony i trwały dziękczynne nabożeństwa.

    Najbardziej uroczysta Msza św. odbyła się w Kolegiacie św. Anny. - Wchodzimy w tę Eucharystię, jako Kościół, który ma papieża. Wyjdziemy, jako Kościół, który nie będzie miał papieża - mówił, rozpoczynając liturgię, bp Grzegorz Ryś. - Co nie oznacza, że nie będziemy mieli głowy - podkreślił, przypominając jednocześnie, że prawdziwą głową Kościoła jest Chrystus.

    W wygłoszonej homilii bp Grzegorz Ryś nawiązał do głównym wątków nauczania Benedykta XVI. - Papież stał przed nami przez 8 lat i krzyczał: jest Bóg! jest możliwość doświadczenia spotkania z Chrystusem! - mówił, wyjaśniając, że wiara, w której papież widział rozwiązanie ludzkich problemów to nie światopogląd ani system etyczny, ale osobiste spotkanie i doświadczenie.

    Komentując ewangeliczną przypowieść o bogaczu i łazarzu, bp Grzegorz Ryś, przypomniał m. in. słowa Benedykta XVI, który powiedział, że we współczesnym świecie wiara w postęp zastąpiła chrześcijańską nadzieję. - Kto ma nadzieję, żyje inaczej - mówił, przywołując słowa z encykliki Benedykta XVI „Spe Salvi”. - Bóg nam dał papieża, który pokazał, że można żyć inaczej.

    W krakowskim kościele akademickim licznie zgromadzili się zarówno mieszkańcy miasta, jak i studenci, pracownicy naukowi uczelni, kapłani oraz klerycy. W imieniu zgromadzonych na tej Mszy św. przygotowany został także list do Benedykta XVI, zawierający podziękowanie za jego służbę Kościołowi i zapewnienie o modlitwie.

    Każdy obecny w kolegiacie po zakończeniu Eucharystii mógł podpisać się na jednej z przygotowanych kartek, które zostaną dołączone do listu. Ze względu na ogromną liczbę chętnych, podpisy można składać jeszcze przez cały piątek, 1 marca.

    Dokładnie w chwili zakończenia pontyfikatu, o godz. 20.00, nad miastem rozległo się bicie dzwonów krakowskich świątyń. Zabrzmiał także najsłynniejszy z nich - wawelski „Zygmunt”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • AKAPULKO
      18.06.2015 11:42
      I NARESZCIE DOBRALI SIE ONI MYSLA,ZE SA POZA PRAWEM BO SLYNNI,DOBRZE,ZE KRUPQ SIEDZI TO NAUCZKA DLA INNYCH ...ALE I TAK TO ICH NIE NAUCZY BO WOLA ZAPLACIC KROCIE NIZ SIEDZIES I TAK BEDZIE Z DANIELNIELKIEM A ,ZE JUZ WIEK TO NAGLE ZWALEK I PO SPRAWIE...SZKODA MOICH PALUSZKOW NA PISANIE DO TAKICH DRANI
    • jur
      18.06.2015 17:49
      Rozumiem pijanego biskupa , ale żeby osoba niekonsekrowana prowadziła po alkoholu - rzecz niezrozumiała.
    • _jasiek
      22.06.2015 12:08
      Zdaniem Olbrychskiego Polacy są głupi, a według jego żony dzieje się niesprawiedliwość, że aktor jest piętnowany za jazdę po alkoholu.

      więcej:

      http://wpolityce.pl/gwiazdy/256699-zdaniem-olbrychskiego-polacy-sa-glupi-a-wedlug-jego-zony-dzieje-sie-niesprawiedliwosc-ze-aktor-jest-pietnowany-za-jazde-po-alkoholu-oni-tak-na-powaznie
    • Paweł
      23.06.2015 08:51
      Pan Olbrychski w programie telewizyjnym wyraził skruchę. Przyjmuję. Ale nie rozumiem, dlaczego wraz z małżonką, są zbulwersowani faktem, że upublicznia się tę sytuację, skoro Pan Olbrychski nie pełni Funkcji publicznej, służebnej. Inni popełniający takie wykroczenie są anonimowi. Więc nasuwa się pytanie, skoro pan Olbrychski nie jest osobą publiczną, to dlaczego ''użycza'' swojej osoby do popierania polityków etc.? Czyżby tylko w takich sytuacjach pan Olbrychski i popierani przez Niego Politycy, mogli korzystać z przywilejów popularności? Czy jakby pan Olbrychski był tylko anonimową osobą, po wykroczeniu której podaje się tylko inicjały do publicznej wiadomości, to czy Politycy prosiliby o poparcie w kampanii przez Anonimową nikomu nie znaną Osobę?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół