• facebook
  • rss
  • Operacja na rodzinie

    Ks. Ireneusz Okarmus

    dodane 06.03.2013 13:17

    Krakowski sąd wykonał natychmiastową amputację na żywym organizmie rodziny. I to bez znieczulenia. Na pewno nie dla dobra dzieci.

    Wiem, że wydawanie wyroków w sprawach rodzinnych nie należy do łatwych, zwłaszcza gdy od decyzji sądu zależy w ogromnym stopniu przyszłość dziecka. I nie ulega wątpliwości, że naczelną zasadą jest jego dobro. Dlatego ustawodawca, przewidując sytuacje, gdy jest ono zagrożone, zobowiązuje sąd opiekuńczy do podjęcia stosownych działań. Są one szczegółowo określone w art. 109 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

    W całym arsenale środków, jakimi dysponuje sąd, umieszczenie małoletniego w „rodzinie zastępczej, rodzinnym domu dziecka albo instytucjonalnej pieczy zastępczej” jest najdotkliwsze i ostateczne. Ustawodawca przewiduje więc, że dobro dziecka można osiągnąć bez oddzielenia małoletniego od rodziców (!). Do tego potrzeba jednak dobrej woli.

    Sąd może bowiem zobowiązać do terapii rodzinnej i podać sposoby jej kontroli. Tyle tylko, że owo „dobro” można rozumieć dość szeroko. To, co dla jednych jest dobrem, dla innych nim nie jest. Czy odebranie rodzicom dzieci (i to siłą, poprzez zabranie ich wbrew ich woli ze szkoły) i umieszczenie ich w domu dziecka przyniesie oczekiwane rezultaty? Na pewno nie. Oczywiście, nie miałbym wątpliwości, gdyby było zagrożone zdrowie i życie dziecka, ale „brak prawidłowych więzi emocjonalnych” (bo to mocno akcentuje sąd, a nie stosowanie przez rodziców tzw. klapsów) to nie jest powód do przeprowadzenia natychmiastowej „operacji chirurgicznej” na żywym organizmie rodziny.

    Oddzielenie dzieci od rodziców jest wtedy jak odcięcie chorej nogi lub ręki. To może być niekiedy konieczne. Jednak lepiej ratować kończynę niż od razu ją ucinać. Wie o tym narciarz Hermann Maier, któremu po wypadku motocyklowym groziła amputacja nogi. Trafił na dobrych chirurgów. Nogę mu uratowali. Rok później znów wygrywał konkurencje zjazdowe.

    O sprawie szerzej piszemy na stronie internetowej krakowskiego "Gościa Niedzielnego" oraz w wydaniu papierowym, które w czwartek trafiło do rąk Czytelników.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Rohirrim
      06.03.2013 14:01
      Za PRL-u było takie socjalistyczne hasło : "Wszystkie dzieci są nasze". Chyba nie dosć dobrze zrozumielismy jego tresć . Dlatego wykładni tego hasła na gruncie prawa dokonał dzisiaj sąd przypominając tej rodzinie, że prawa rodzicielskie zostały im pod pewnymi warunkami delegowane i - co tu kryć sąd wykorzystał narzędzia których dostarczyli im, a jakże katoliccy politycy z troską pochyleni nad dobrem rodziny...Nadinterpretacja ustawy przez sąd? Skądże znowu !
      Nie po to prezydent Komorowski podpisał ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i wobec kobiet - żeby z tych haniebnych praw nie można było dzisiaj skorzystać.
      Tradycyjnie gratulujemy katolickim wyborcom PO - katolickich czyli PRL-owskich polityków
    • xioncpb
      06.03.2013 16:46
      To jest jakiś horror...
      Powoli państwo polskie staje się coraz bardziej wrogie swoim obywatelom, traktuje ich jak zło konieczne, które trzeba utrzymywać, a bez których to państwo radziłoby sobie o wiele lepiej... Trzeba coś z tym zacząć robić, już od najbliższych wyborów albo i jeszcze wcześniej. Nie jestem z Krakowa, ale może trzeba zorganizować jakiś marsz, manifestację, protest?

      Z drugiej strony zastanawia w tej sprawie cisza w MSW (Mediach Sprawujących Władzę). Podejrzewam, że gdyby chodziło o dzieci z in vitro wychowywane przez parę homoseksualistów, reakcja byłaby histerycznie głośna, a sędzia z kuratorem byliby dawno zlinczowani medialnie.
    • polsz
      07.03.2013 13:28
      Fakty są takie, że mamy do czynienia z władzą totalitarną - przynajmniej w zakresie władzy sądowniczej i wykonawczej.
    • m_q
      11.03.2013 15:37
      Najsmutniejsze jest to, że cała afera zaczęła się w kierowanym przez ks. Andrzeja Augustyńskiego CM stowarzyszeniu "Siemacha". To tam zwrócili się po pomoc pp.Bajkowscy i zatrudnieni tam psychologowie wystąpili do sądu o odebranie im dzieci.
      Jeśli rodzinie wbijają nóż w plecy nawet organizacje kierowane przez katolickich księży to znaczy że jest bardzo źle!
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół