• facebook
  • rss
  • Kamień pod głową

    ks. Ireneusz Okarmus

    |

    Gość Krakowski 11/2013

    dodane 14.03.2013 00:00

    Niezwykła nekropolia. Podziemia tego kościoła to prawdopodobnie jedyne miejsce w Polsce, gdzie można zobaczyć zmumifikowane ludzkie ciała.

    W kryptach kościoła św. Kazimierza przy ul. Reformackiej w Krakowie panuje niezwykły mikroklimat. Dzięki niemu złożone tam ciała zmarłych ulegały procesowi mumifikacji, zamiast rozkładowi. Przypuszczalnie było to związane ze stałą wilgotnością i temperaturą powietrza – ok. 8 stopni Celsjusza. Jeszcze 20 lat temu można było, prawie bez żadnych ograniczeń, zwiedzać tę jedyną w swoim rodzaju nekropolię, gdzie do dziś spoczywa ok. 50 ciał w trumnach oraz kilka położonych wprost na ziemi. Później wprowadzono ograniczenia w zwiedzaniu, a do podziemi można było wejść tylko w uroczystość Wszystkich Świętych i w czasie oktawy święta.

    Zabójcza wilgoć

    W ostatnich miesiącach w kryptach pojawiła się zabójcza wilgoć, która bardzo zaniepokoiła ojców franciszkanów, gospodarzy tego miejsca. – W sierpniu ubiegłego roku wilgotność powietrza była na poziomie 80 proc. To już był stan bardzo niebezpieczny, gdyż powyżej 60 proc. rozmnażają się grzyby, które mogą szybko doprowadzić do rozkładu zmumifikowanych ciał – opowiada o. dr Mariusz Uniżycki OFM. Zakonnicy od razu przystąpili do ratowania zabytkowych krypt. Z początku jednak rozbijali się o biurokratyczny mur różnych instytucji. – Tutaj nie chodzi o doraźne działanie polegające na osuszeniu powietrza. Najważniejsze jest wykrycie przyczyny zawilgocenia. W tej chwili, dzięki działającym w kryptach specjalnym osuszaczom, wilgotność powietrza spadła o 30 proc., czyli do bezpiecznego poziomu, ale to nas nie satysfakcjonuje. Dalej szukamy przyczyn. Miesiąc temu specjalistycznym sprzętem została wstępnie zbadana sieć kanalizacyjna, odprowadzająca ścieki i wodę burzową z rynien klasztoru. W marcu będzie wykonana jeszcze jedna ekspertyza, która pozwoli dokładne sprawdzić odpływy burzowe i kanalizacyjne. Być może wtedy poznamy w końcu źródło podchodzenia wody – wyjaśnia o. Mariusz.

    To już było

    Warto przypomnieć, że już 10 lat temu miała miejsce podobna sytuacja. W lipcu 2002 r. w krypcie, gdzie na gołej ziemi leżą zmumifikowane ciała 4 zakonników, zauważono wilgoć. Na habitach zmarłych odkryto wtedy grzyby pleśniowe. Po odpowiednich działaniach mykologicznych, środkami chemicznymi zlikwidowano 20 rodzajów grzybni. Podjęto też decyzję o wykonaniu izolacji (pionowej i poziomej) fundamentów kościoła i klasztoru, czyli budynków figurujących – co warto podkreślić – w rejestrze zabytków. Prace, zakończone kilka lat temu, wykonano na wszystkich murach, z wyjątkiem tych od strony ulicy Reformackiej. Wydawało się, że przyczyna zawilgocenia została usunięta. Ostatnie miesiące pokazały, że jest inaczej. – W tym wszystkim jedno jest dziwne. Najmniejszy problem jest w kryptach znajdujących się właśnie od strony ulicy Reformackiej, czyli tam, gdzie nie ma izolacji. Natomiast największa wilgoć jest w tej części krypt, gdzie jest zrobiona izolacja pionowa i pozioma. Być może woda podchodzi nie przez mury, ale przez posadzki. Jedna z hipotez jest właśnie taka, że krypty są atakowane przez wody gruntowe – opowiada o. Mariusz. W całej tej niepewnej dla ojców franciszkanów sytuacji pojawiło się światełko nadziei. Otrzymali informację od Społecznego Komitetu Ochrony Zabytków Krakowa, że będą mieć zapewnione pieniądze na wszelkie prace, które będą ratowały krypty. A jest co ratować, bo cały kompleks budynków należących do reformatów jest cennym zabytkiem. Oby tylko nikt z urzędników podejmujących decyzje nie uznał w jakimś momencie, że nie jest to już konieczne.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół