• facebook
  • rss
  • Rekolekcje z bp. Rysiem i Anną Dymną

    Jan Głąbiński

    dodane 19.03.2013 10:00

    X Rekolekcje Wielkopostne z ks. prof. Józefem Tischnerem już za nami. To chyba najbardziej radosne rekolekcje w naszej diecezji. Tym razem z ich uczestnikami spotkali się w Ludźmierzu bp Grzegorz Ryś i Anna Dymna.

    Rekolekcje prowadził bp Grzegorz Ryś. W tej roli wystąpił już drugi raz. Na Mszy św. na zakończenie mówił o Bogu i Jego wszechmocy. – Czasami mam wrażenie, że jesteśmy zgorszeni łatwością Jego przebaczenia, tak, jak przebaczył cudzołożnicy – podkreślał bp Ryś. Przyznał, że nieraz człowiek modli się o wyzwolenie z różnych nałogów i grzechów, a ono nie przychodzi. – Pamiętajmy jednak, że Boża wszechmoc polega na tym, że w jednym momencie, po wielu latach, Bóg uzdrawia człowieka – dodał hierarcha, przywołując postać św. Augustyna.

    Do Ludźmierza na spotkanie z uczestnikami rekolekcji przyjechała również aktorka Anna Dymna. Opowiadała o swojej znajomości z księdzem profesorem. Czytała m.in. fragmenty listu, jaki dostała od ks. Tischnera, kiedy już chorował. Wcześniej prosiła go o pomoc w napisaniu tekstu na wieczór charytatywny w Teatrze Starym w Krakowie, poświęcony konfliktowi na Bałkanach. List był właśnie odpowiedzią na prośbę aktorki. Ks. Tischner wspomina w nim o tym, że współczesny człowiek patrzy na drugiego przez krzywe zwierciadło. – Ten tekst ciągle jest aktualny. Pomaga mi patrzeć na naszą rzeczywistość i to, jak jesteśmy do siebie wrogo nastawieni, jakie toczymy spory. Nie potrafimy spojrzeć na siebie z szacunkiem, w zanadrzu mamy już swoje, wyłącznie właściwe poglądy – ubolewała A. Dymna.

    Aktorka podzieliła się także z uczestnikami rekolekcji opowieściami dotyczącymi swojej Fundacji „Mimo Wszystko”. Wspominała pierwsze kontakty z dorosłymi osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. – Kiedy na zaproszenie ks. Tadeusza Iskowicza-Zaleskiego przyjechałam do Radwanowic, podopieczni księdza zaczęli do mnie biec, tulić się, całować. Nie dlatego, że rozpoznali we mnie aktorkę, ale tak po prostu, chcieli się przywitać, przytulić. To jest właśnie to, czego oni na co dzień potrzebują. Oni uczą nas radości, uczciwego i prostego życia – mówiła ze wzruszeniem A. Dymna.

    Spotkanie z aktorką, które prowadził Wojciech Bonowicz, redaktor „Znaku” i koordynator rekolekcji, przebiegało w bardzo radosnej atmosferze. A. Dymna czytała wiersze Wisławy Szymborskiej, opowiadała o przyjaźni z Czesławem Miłoszem, zdradziła też trochę teatralnych kulis. Jedna z anegdot wywołała salwy śmiechu słuchaczy. – W jednym z przedstawień mam na sobie dużo krwi. Zmywam ją tylko z twarzy i wsiadam do samochodu, aby móc porządnie umyć się w domu. Ostatnio jednak musiałam się zatrzymać i wyjść z samochodu, bo tankowałam. Zrobiła się kolejka na stacji, zepsuła się kasa. Było mi bardzo gorąco, rozpięłam kurtkę, ściągnęłam szal. Byłam niczego nieświadoma. Na stacji rozległ się straszny wrzask: "Co się pani stało? Tyle krwi! Ratunku!" – opowiada aktorka. A. Dymna tłumaczyła, że to tylko specjalna substancja podobna do krwi, a ona gra w sztuce, gdzie zabija swojego męża. – Teraz pracownik stacji żartuje ze mnie i zawsze pyta, czy znowu kogoś zabiłam – śmiała się aktorka.

    Wyraziła też nadzieję, że zostanie przyjęta do Rodziny Tischnerowskiej. Zapowiedziała, że na pewno przyjdzie do Ludźmierza za rok. Zaproponowała, aby w czasie rekolekcji zorganizować salon poezji wielkanocnej. Publiczność gromkimi brawami nagrodziła pomysł znanej krakowianki. Na zakończenie aktorka otrzymała z rąk Kazimierza Tischnera, brata księdza Józefa, bukiet kwiatów i serdecznie podziękowania za przybycie do Ludźmierza.

    Za organizację rekolekcji dziękowano także Wojciechowi Bonowiczowi. Miłą niespodziankę ich uczestnicy sprawili również Kazimierzowi Tischnerowi, który otrzymał rysunek Janusza Tycnera, znanego podhalańskiego grafika. Widnieje na nim brat księdza profesora, który siedzi w stroju góralskim na pniu drzewa, a w tle widać kościół w Łopusznej. Nad jego głową z chmur wystają uśmiechnięte twarze ks. Tischnera i żony Kazimierza, pani Janiny, która zmarła dwa lata temu.

    Podczas rekolekcji nie zabrakło stałych elementów – spotkania z kapłanami ze Szkoły Spowiedników, występów góralskich zespołów i chórów, wieczornych debat z rekolekcjonistą. Uczestnicy mogli też dowiedzieć się o problemach związanych z adopcją dzieci, a to za sprawą spotkania z Katarzyną Młynarczyk z Torunia, która przedstawiła kwestię w wykładzie zatytułowanym „Trudna droga ku nadziei – adopcja”.

    Na zakończenie rekolekcji ich uczestnicy pojechali do Łopusznej – rodzinnej miejscowości ks. prof. Józefa Tischnera. Modlitwę przy grobie autora „Historii filozofii po góralsku” poprowadził proboszcz ks. Paweł Potoczny. Zwiedzano także „Tischnerówkę” – Izbę Pamięci Księdza Profesora. Złożono w niej chustę z napisem „Solidarność”, którą Wojciechowi Bonowiczowi przekazał jeden z uczestników pogrzebu ks. profesora.

    Organizatorami rekolekcji byli Stowarzyszenie „Drogami Tischnera” i parafia Wniebowzięcia NMP w Ludźmierzu . Zaś współorganizatorzy to Krakowskie Hospicjum dla Dzieci im. Księdza Józefa Tischnera, Starostwo Powiatowe w Nowym Targu, Urząd Miasta Nowy Targ, Urząd Gminy Nowy Targ.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół