• facebook
  • rss
  • Końce palców apostoła

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 14/2013

    dodane 04.04.2013 00:15

    Wydaje się, że wiemy już wszystko o przeszłości Krakowa i jego zabytków. Tymczasem w nowych publikacjach pojawiają się rewelacyjne ciekawostki.

    Jak krakowski duchak pielgrzymował w XV w. na górę Synaj? Za co siostry szarytki płaciły Teodorowi Zajdzikowskiemu? Kto robił wzorzyste posadzki ceramiczne w krakowskich kamienicach? Jak pilot Hieronymus samolotem nad Krakowem w 1910 r. latał? Można się tego wszystkiego dowiedzieć z najnowszego tomu „Rocznika Krakowskiego”, wydawanego przez Towarzystwo Miłośników Historii i Zabytków Krakowa. Nie koniec na tym. Nakładem towarzystwa, w serii „Biblioteka Krakowska”, ukazała się także książka Łukasza Walczego o dziejach konserwacji ołtarza Wita Stwosza w kościele Mariackim. Można się z niej dowiedzieć m.in., jak w XIX w. kłócono się o „pinakle” [smukłe wieżyczki – przyp. aut.] nad ołtarzem, ile płacili nowożeńcy za ślub przed otwartymi drzwiami ołtarza, jak zwalczano kołatka toczącego drewno ołtarza, jak Matejko przestawiał figury w ołtarzu. Pierwsza poważniejsza konserwacja XV-wiecznego arcydzieła sztuki snycerskiej, przed którym modlą się od setek lat krakowianie, odbyła się w latach 60. XIX wieku pod kierunkiem architekta Teofila Żebrawskiego. Był on bardzo ostrożny.

    Nie zamierzał nadmiernie ingerować tam, gdzie to mogłoby przynieść więcej szkody niż pożytku. Nie zalecał np. pokrywania elementów ołtarza nowymi farbami. „Barwy odświeżą się bez nowego ich powlekania, lecz tylko przez zdjęcie nieczystości”. Był uważnym obserwatorem. Łukasz Walczy przytacza, że w liście z 1867 r. Żebrawski „wymienia jako główne braki do usunięcia brak lewej ręki Marii, którą umieszczono błędnie w innej płaskorzeźbie, spróchniałe stopy apostołów, zwłaszcza apostoła siedzącego na skrzyni, które trzeba w końcach palców uzupełnić” oraz wiele innych elementów. Nadzór artystyczny nad konserwacją sprawowali m.in. profesorowie Władysław Łuszczkiewicz i Jan Matejko. Zdaje się, że Matejko nakazał poprzestawiać wówczas niektóre figury w scenie głównej ołtarza. Ta konserwacja cieszyła się ogromnym zainteresowaniem krakowian. Znaleziona wówczas za ołtarzem safianowa żółta ciżemka stała się dla Antoniny Domańskiej natchnieniem twórczym do napisania popularnej powieści o budowie ołtarza pt. „Historia żółtej ciżemki”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół