• facebook
  • rss
  • Tylko dla chłopców

    Miłosz Kluba

    |

    Gość Krakowski 18/2013

    dodane 02.05.2013 00:00

    Franciszkańskie liceum w Wieliczce. Do tej szkoły chodzi tylko 30 uczniów. – Tworzymy bardzo dobrą, zgraną ekipę. Jesteśmy jedną paczką – mówi Dominik, jeden z nich.

    Ojciec Krzysztof Bobak OFM, dyrektor Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego Franciszkanów w Wieliczce, podkreśla, że choć szkoła wywodzi się z Niższego Seminarium Duchownego, to nie jest formą „naboru do klasztoru”. – Nasi uczniowie to nie są zakonnicy ani kandydaci do zakonu – zaznacza. – Jest to przede wszystkim męska szkoła średnia z internatem, w której uczniowie mieszkają razem ze swoimi wychowawcami. Część absolwentów wybiera później stan duchowny, ale deklaracje o ewentualnym wstąpieniu do zakonu przyjmowane są dopiero po maturze. – Nie chcę, żeby ktoś zarzucał nam potem, że uczeń zdał maturę tylko dlatego, że obiecał wstąpić do nowicjatu – wyjaśnia o. Bobak.

    Opieka całodobowa

    Kolegium św. Antoniego i bł. Krystyna Gondka w Wieliczce zostało założone w roku 1958. – Dzięki Bożej Opatrzności udało się przetrwać czasy komunistyczne, kiedy masowo likwidowano szkoły katolickie. My zachowaliśmy ciągłość istnienia – mówi dyrektor placówki i dodaje, że tradycja, którą kontynuuje wielicka szkoła, sięga znacznie dalej. Odwołuje się ona bowiem do działalności kolegiów lwowskiego (które istniało w latach 1913–1939) oraz warszawskiego (działającego w latach 1948–1950). – Staramy się tę tradycję kultywować i przekazywać źródła franciszkańskie młodzieży również i dziś, co z pewnością nie jest rzeczą łatwą – przyznaje o. Krzysztof. Zgodnie z tradycją, jest to szkoła wyłącznie dla chłopców. Zalety takiego modelu dostrzegają zarówno nauczyciele, jak i uczniowie. O. Bobak mówi, że daje to możliwość lepszego dostosowania sposobów prowadzenia lekcji do potrzeb klasy, ułatwia współpracę z młodzieżą i pozwala unikać rozproszeń w klasie. Potwierdza to także Dominik Truchan, uczeń drugiej klasy. – Jak są dziewczyny, to bywają problemy z koncentracją. Trzeba czasem zagadać, uśmiechnąć się, a tutaj nie ma tego problemu – śmieje się. Zamieszkanie w internacie to warunek nauki we franciszkańskim liceum, także dla osób z samej Wieliczki. – Wiadomo, że uczeń inaczej zachowuje się w szkole, a inaczej w domu. Pełna praca z tym młodym człowiekiem jest możliwa tylko wtedy, kiedy on jest cały czas z nami – wyjaśnia o. Bobak i dodaje, że w procesie kształcenia w kolegium ważne są nie tylko lekcje, ale również wspólna modlitwa, codzienna Eucharystia czy wyjścia do teatru. – Bierzemy pełną odpowiedzialność za ich wychowanie intelektualne, duchowe i kulturowe – mówi dyrektor. I jeszcze jedna ważna rzecz – o prowadzeniu internatu dla dziewcząt i chłopców pod jednym dachem nie ma mowy.

    Mikroklasy

    Pracę z uczniami ułatwia także mała liczba uczniów w klasach. W klasie trzeciej jest ich 14, w drugiej – 11, a w pierwszej – tylko 5. – Nauczyciel w czasie zajęć jest w stanie dotrzeć do każdego z podopiecznych, zna jego możliwości i potrzeby, może zatem lepiej przygotować go do końcowych egzaminów – zapewnia Beata Janczura-Karcz, która w liceum uczy języka polskiego, teatrologii oraz wiedzy o kulturze. Organizowane są także dodatkowe, indywidualne zajęcia, z których korzystają m.in. uczniowie z zagranicy. Obecnie w kolegium uczą się chłopcy ze Szwajcarii i Niemiec, a w ubiegłym roku maturę zdał tu Portugalczyk. Rodzice, najczęściej polscy emigranci, decydują się na wybór liceum oo. franciszkanów nie tylko ze względu na wysoki poziom nauczania. – Dla wielu z tych uczniów jest to czas nauki języka polskiego – języka ich rodziców i dziadków oraz poznawania polskiej kultury i tradycji – mówi dyrektor szkoły i dodaje, że niepokoi go nieco mała liczba uczniów w klasie pierwszej. – Mam nadzieję, że to był wypadek przy pracy i w tym roku rekrutacja wypadnie lepiej – przyznaje o. Bobak. Wyjaśnia, że podobny nagły spadek liczby uczniów w klasach widać też w miejskich liceach. Jego zdaniem, to wynik nie tylko niżu demograficznego. – Młodzież szuka teraz raczej techników. Jeżeli nie uda im się zdać matury albo dostać na studia, mają zawód – uważa o. Bobak. By liceum mogło dobrze funkcjonować, każda klasa powinna liczyć co najmniej kilkunastu chłopców. Dlatego szkoła inwestuje w promocję – ulotki, plakaty, stronę internetową. Ojciec Krzysztof nie ma jednak wątpliwości, że najlepszą reklamą szkoły jest opinia rodziców i uczniów.

    Dobry start

    W statystykach egzaminacyjnych franciszkańskie liceum w Wieliczce wypada zawsze powyżej średniej krajowej. Wysoki poziom potwierdzają także losy absolwentów. Wielu z nich prowadzi firmy i pełni ważne funkcje publiczne, także we władzach miasta i powiatu. Każdego roku kilku uczniów decyduje się na wstąpienie do nowicjatu. Ojciec Bobak przyznaje, że obecnie niemal połowa Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych to absolwenci tej szkoły. – Każdy z nich to osobna historia. Nie ma dwóch takich samych dróg, ale każdy wie, że nasze drzwi zawsze stoją dla nich otworem. Bo kolegiastą, czyli uczniem tej szkoły, jest się przez całe życie – zapewnia ojciec Bobak.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół