• facebook
  • rss
  • Wolę Mszanę od Sycylii

    Monika Łącka

    |

    Gość Krakowski 18/2013

    dodane 02.05.2013 00:00

    – Co przyciąga mnie do Saltromu? Bóg i wspaniali ludzie, których tu poznałem. Jest też miłość do natury i wiatr wiejący w żagle na mazurskich jeziorach – mówi 18-letni Janek.

    – Żeglarskie obozy uczą pokory jak nic innego. Dzięki tym wyprawom każdy młody człowiek, który kiedyś czuł się zagubiony w świecie, zaczyna wierzyć w siebie i odnajduje własną ścieżkę życia – dodaje Janek. Na Różaną 5, do Salezjańskiego Ruchu Troski o Młodzież, trafił trzy lata temu. Dziś jest już wolontariuszem i pomaga w pracy wychowawcom. – Wakacje pod żaglami to także spotkanie z Bogiem. Msze św. odprawiane nad brzegiem jeziora ozłoconego blaskiem zachodzącego słońca to ogromne przeżycie – wtóruje mu Joasia.

    Szkoła, nie hotel

    Każdego roku, od 15 lat, prawie tysiąc dzieci i młodzieży chodzi z salezjanami po górach i lasach, opala się nad morzem i pływa pod żaglami z komandorem ks. Andrzejem Królem. – Kto raz poczuł atmosferę Salezjańskiego Lata, ten szybko w nią wsiąka i jeździ z nami co roku – mówi Maria Rudawska, salezjańska wychowawczyni. Do salezjanów trafiła 15 lat temu. – Miałam wtedy 12 lat. Wcześniej jeździłam na inne obozy, ale tam wychowawczynie piły kawę, malując paznokcie, a my mieliśmy się bawić lub sprzątać pokoje (które panie potem sprawdzały). Dopiero w Saltromie poczułam, że jestem na swoim miejscu. Tu wychowawcy zawsze byli z dziećmi. I tak jest nadal: razem bawimy się, modlimy, jemy, sprzątamy – opowiada Marysia. To buduje więzi na dobre i na złe. Tu zawiązują się mocne przyjaźnie i rodzi się miłość – w Saltromie poznało się bardzo dużo par, które są już małżeństwami i w duchu ks. Jana Bosko wychowują nowe, saltromowe pokolenie. – Po tylu latach wiem, że mam co przekazać dzieciom. Najważniejsze jest jednak to, że one chłoną ten salezjański system wartości (a każdy obóz prowadzimy w oparciu o specjalnie ułożony program – w tym roku udowodnimy, że świętość jest na „tak”). Jedna z dziewczynek powiedziała mi nawet, że choć mogłaby pojechać w te wakacje na wczasy na Sycylię, to wybiera salezjański obóz. Zamiast w luksusowym hotelu z basenem, woli mieszkać w szkole, w Mszanie Dolnej – cieszy się M. Rudawska.

    Porządki i przemiany

    A na obozy, oprócz całorocznych podopiecznych krakowskiego Saltromu (przy Różanej 5 są świetlica dla dzieci i oratorium oraz Yacht Club dla młodzieży) i osób, które skusiły medialne ogłoszenia, jeżdżą też dzieci z domów dziecka, rodzinnych domów dziecka i innych placówek opiekuńczo-wychowawczych. – Ten pomysł świetnie się sprawdza. Przychodzą do nas zarówno dzieci z tzw. dobrych rodzin, które wszystkiego mają pod dostatkiem, są zdolne i ambitne (i to one często dają dobry przykład), jak i te z rodzin biedniejszych, mające różne problemy w domu, szkole, wśród rówieśników – zauważa ks. Król, kapłan z 15-letnim stażem i z Salezjańskim Latem związany od samego początku. Wyjazdy zbliżają, a młodzi ludzie lubią naśladować innych, więc chętnie podpatrują, jak dobrze się zachowywać, np. przy stole. Na jednym z wyjazdów chłopcu, którego ciężko było oduczyć używania wulgaryzmów, spodobała się bardzo grzeczna i świetnie wychowana dziewczyna. Za punkt honoru postawił sobie, że będzie budował piękne zdania, byle tylko jej zaimponować. Nie było mu łatwo... Podczas wakacyjnych wypraw (a zwłaszcza podczas długich, wieczorno-nocnych rozmów z ks. Andrzejem) dzieci porządkują wiele spraw i postanawiają, że coś w swoim życiu zmienią. Nagle odkrywają, że ten ksiądz, który nie tylko się modli i odprawia Mszę, ale też pływa, łowi ryby i opala się, jest pierwszą osobą, która poważnie potraktowała ich małe-wielkie problemy. – Na żagle często po raz pierwszy jadą dziewczyny, dla których początkowo największym problemem jest brak bieżącej wody na łódce. Ale nie brakuje też spraw z wyższej półki. Rok temu był z nami chłopak, który na dzień dobry mi zaufał i zaczął zwierzać się z różnych problemów. Przyznał się, że w domu zdarzało mu się eksperymentować z używkami, także tymi mocniejszymi. Pod koniec wyjazdu zdecydował, że z tym skończy. I skończył, dziś jest „czysty” – opowiada ks. Król. Kto w tym roku chciałby pojechać na salezjańskie wakacje, musi się pośpieszyć – zapisy trwają, a na chętnych czekają obozy w Krynicy Morskiej, Szczawie, Mszanie Dolnej, na Mazurach (miejsca na żagle kończą się najszybciej!) oraz półkolonie w Krakowie. Szczegóły na: www.saltrom.krakow.pl.

    KSM – Wakacje z Wartościami

    Lato pełne przygód, przeżyte w przyjaźni z Jezusem, proponuje też Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Archidiecezji Krakowskiej, które „Wakacje z wartościami” organizuje już od prawie 20 lat. W tym roku na chętnych czekają: obóz formacyjno-turystyczny dla młodzieży „Wiara czyni cuda” w Sromowcach Wyżnych, „eMKi”, czyli obozy językowo- -taneczne i językowo-artystyczne w Soli koło Żywca i w Sromowcach Wyżnych oraz „Wakacje z Bogiem” w Soli koło Żywca i w Zawoi. Na przełomie lipca i sierpnia warto też wybrać się do „Modlitewnego Miasteczka” w Zabawie koło Tarnowa, czyli na 9-dniowe rekolekcje z bł. Karoliną Kózkówną. Zapisy na: www.wakacjezwartosciami.pl oraz w krakowskim biurze KSM przy ul. Wiślnej 12.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół