• facebook
  • rss
  • Głosi podwójne kazania

    ks. Ireneusz Okarmus


    |

    Gość Krakowski 21/2013

    dodane 23.05.2013 00:00

    Jubileusz ks. Strączka. Brylantowa rocznica święceń kapłańskich nie zdarza się często. Nic dziwnego, że ten, kto jej dożyje, jest w centrum zainteresowania.


    Kilka tygodni temu ks. prał. Józef Strączek, kapłan diecezji krakowskiej, mieszkający obecnie w należącej do diecezji bielsko-żywieckiej Porąbce, rozpoczął 75. rok kapłaństwa, w którym – jak mówi – chce nieustannie dziękować Bogu za liczne dary.


    Książki, muzyka 
i kwiaty


    Każdy, kto po raz pierwszy zobaczy księdza prałata, nie może uwierzyć, że ma on już prawie 100 lat. Gdy odprawia Mszę św., wydaje się co najmniej 20 lat młodszy. Tym bardziej że dostojny prałat ma sylwetkę, której może mu pozazdrościć niejeden 80-latek i mocny, wyraźny głos. Bardzo lubi śpiewać.
– Jestem chyba pod szczególną opieką Opatrzności Bożej. W pierwszych latach pobytu w seminarium niektórzy przełożeni sugerowali mi, abym zastanowił się, czy mam być księdzem. Chorowałem wówczas przewlekle na żołądek. Uważali więc, że skoro mam słabe zdrowie, nie nadaję się na kapłana. Na szczęście Pan Bóg chciał inaczej i nie tylko zostałem wyświęcony, ale jeszcze pozwala mi żyć tak długo. Widocznie ma wielkie poczucie humoru i udowadnia tym, którzy nie widzieli mnie w kapłaństwie, że się mylili – mówi z zawadiackim błyskiem w oku ksiądz prałat.
Ksiądz Józef Strączek nie tylko zachowuje dobrą formę fizyczną, ale ma również zadziwiającą jasność umysłu. – To zasługa zamiłowania do książek. Bardzo lubię czytać i nie przestaję tego robić od czasów gimnazjum. Czytam książki, gazety codzienne, tygodniki. Przydawało mi się to również w kapłaństwie. Nigdy nie miałem problemu z mówieniem kazań, miałem też łatwość pisania – mówi.
Na emeryturze nigdy się nie nudzi. Oprócz czytania jego pasją jest też muzyka. Ma ogromny zbiór kaset i płyt. Fascynuje go szczególnie muzyka organowa. Kiedyś, na początku kapłaństwa, nauczył się nawet grać na organach.
Będąc już na emeryturze, znalazł kolejne hobby – pracę w ogrodzie. Z dumą pokazuje kwiaty, które niedawno posadził. Ziemia, w której rosną, jest oczywiście starannie wypielona. – Trzeba się ruszać, od pracy fizycznej uciekać nie wolno – mówi z przekonaniem.


    Spieszmy się... pomagać


    Ksiądz Józef jest znakomitym rozmówcą i chętnie dzieli się swoimi przemyśleniami dotyczącymi życia. Pytany o to, czy ma jakieś motto, którym się kieruje, odpowiada, że jest to parafraza słów poety ks. Jana Twardowskiego. Słowa: „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” przekształcił (na własny użytek) na: „Spieszmy się pomagać ludziom, bo tak prędko odchodzą. Spieszmy się czynić dobro, dopóki żyjemy”. To tłumaczy, dlaczego – będąc już na kapłańskiej emeryturze – nie wyłącza się z życia parafialnego, lecz w dalszym ciągu pracuje i służy ludziom i Bogu. – Skoro Pan daje mi zdrowie i siły, a to przecież wielki dar, nie mogę żyć inaczej, jak tylko służąc Mu – podkreśla.
W 75. roku kapłaństwa, w ostatnim Wielkim Poście, spowiadał przez dwa dni pod rząd, od rana do wieczora. – Posługa w konfesjonale w ogóle mnie nie męczy. Podczas sprawowania sakramentu pokuty czuję się w swoim żywiole, bo mam świadomość, że pomagam penitentowi odkrywać Boga – mówi ks. Józef. Tak samo (a może nawet jeszcze bardziej) cieszy go odprawianie niedzielnych Mszy św. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: – To tajemnica dobrego przeżywania kapłaństwa. Polega ona na tym, by każdy ksiądz zawsze pamiętał, że głosi podwójne kazanie – słowem i czynem. To pierwsze mówi z ambony. Nie można jednak mieć złudzeń – wiele osób niedzielnego kazania słucha jednym uchem, a drugim je wypuszcza. Najważniejsze jest więc inne kazanie, czyli nasze życie, codzienna życzliwość i serdeczność względem ludzi – tłumaczy.
Uważa, że parafianie nie powinni bać się swojego proboszcza. Gdy tak się dzieje, to znaczy, że kapłan nie potrafi oddziaływać duszpastersko w pozytywny sposób. – Jestem zwolennikiem takiej postawy kapłańskiej, która otwiera ludzkie serca na Boga. W niej zaś niezwykle ważną rolę odgrywa życzliwość, gdyż ona sprawia, że nawet osoby niepraktykujące, obojętne religijnie, a nawet niewierzące mogą z czasem zmienić zdanie i pojednać się z Panem Bogiem – podkreśla ks. Józef.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół