• facebook
  • rss
  • Schody do kolejki

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 24/2013

    dodane 13.06.2013 00:00

    Samorządowe Polskie Koleje Górskie kupują Polskie Koleje Linowe. Ale nie za swoje pieniądze.

    Przypomnijmy, że Polskie Koleje Górskie to spółka powołana przez podtatrzańskie gminy: Zakopane, Bukowinę Tatrzańską, Kościelisko i Poronin. PKG kupi PKL za 215 mln zł. Skąd będą pieniądze? W większości z funduszu inwestycyjnego Mid Europa Partners. – To całkiem bezpieczny inwestor. Zaufały mu instytucje państwowe, m.in. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju – mówi Łukasz Chmielowski, prezes PKG. – PKP SA w czasie procesu prywatyzacyjnego badały wszystkie oferty, m.in. pod względem wiarygodności finansowej potencjalnego nabywcy PKL.

    Mirosław Kuk z PKP SA, który koordynował proces prywatyzacyjny, potwierdza, że podczas sprzedaży liczyły się kryteria finansowe (cena i wiarygodność). – Jesteśmy zadowoleni, że o losach PKL będą decydować lokalne samorządy, a dodatkowo spółka będzie uczestniczyła w programie Akcjonariat Obywatelski. Lokalna społeczność, wsparta wiarygodnym partnerem finansowym, oznacza dobre perspektywy dla PKL i wykorzystanie w pełni potencjału tej spółki na regionalnym rynku turystycznym – podkreśla M. Kuk.

    Tryb warunkowy

    Takiego hurraoptymizmu nie podzielają pracownicy PKL. – Oficjalnie nic nie wiemy. Obawiamy się o swoje miejsca pracy. Nasze wątpliwości budzi też finansowanie spółki PKG – podkreśla Krzysztof Wróblewski z NSZZ „Solidarność” przy PKL SA. Wskazuje, że wymieniony wcześniej fundusz inwestycyjny stawia tylko na zysk. – Być może będzie chciał sprzedać PKL komu innemu i na tym zarobić. Tak było np. z siecią przychodni Lux-Med – opisuje pracownik PKL. – Zależy nam na wykwalifikowanych pracownikach. Zależy nam na rozwoju firmy, co też zakłada nasza strategia – odpowiada Ł. Chmielowski. Okazuje się, że podpisana pod koniec maja umowa sprzedaży ma charakter warunkowy. Oznacza to, że do jej finalizacji potrzebne są tzw. zgody korporacyjne (m.in. organów nadzorujących PKP SA, np. Rady Nadzorczej) oraz zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. – Częściowo są to procesy niezależne od nas, więc trudno jest szacować dokładną datę finalizacji umowy. Oceniamy, że stanie się to w ciągu maksymalnie kilku miesięcy – mówi M. Kuk.

    Zyski w Polsce

    Niewykluczone, że akcje PKG mogą trafić do głównego konkurenta spółki, czyli konsorcjum, w którego skład weszły samorządy (m.in. Zawoi, Szczawnicy) i słowacka firma TMR. „Deklarujemy chęć zakupu możliwie jak największej liczby akcji PKG. Taki sposób sprzedaży PKL był najbardziej karkołomnym rozwiązaniem. Doskonale wiemy, że to nie była prywatyzacja, tylko komunalizacja. Czas najwyższy nazwać te rzeczy po imieniu” – komentuje sprawę wójt Zawoi Tadeusz Chowaniak w „Tygodniku Podhalańskim”. Janusz Majcher, zakopiański burmistrz, studzi emocje. – To na razie początek całego procesu przejmowania PKL. Dopiero co podpisaliśmy umowę. Będą prowadzone rozmowy z pracownikami, podmiotami zainteresowanymi współpracą z PKG. Apeluję o cierpliwość. Wszystko jest na dobrej drodze – uspokaja włodarz Zakopanego. – Zapewniam, że wszystkie inwestycje będziemy prowadzić opierając się na literze prawa. Ponadto wszelkie zyski pozostaną w Polsce. To tutaj będziemy płacić i odprowadzać wszystkie podatki – deklaruje Ł. Chmielewski. Obu panów trzymamy za słowo.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół