• facebook
  • rss
  • Drogowskaz dla szukających

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 24/2013

    dodane 13.06.2013 00:00

    Uczony teolog, przyjaciel Jana Pawła II, kardynał, zmarł rankiem 5 czerwca w Krakowie. Życie kard. Stanisława Nagyego było przykładem wierności Kościołowi i ojczyźnie.

    Urodził się 30 września 1921 roku w Bieruniu Starym na Śląsku, lecz większość swego długiego życia spędził w Krakowie. – Od korzeni jestem Ślązakiem. Za polskość Śląska cierpiała moja rodzina, a konkretnie mój najstarszy brat, który pod Górą Świętej Anny walczył jako powstaniec śląski. Od początku mieliśmy w rodzinie głęboką świadomość śląskości, ale również polskości. O tym świadczy między innymi obraz wiszący w domu, w którym się urodziłem. Obraz Matki Boskiej Bolesnej od franciszkanów z Krakowa – wspominał w 2003 r. kard. Stanisław Nagy na łamach „Gościa” w rozmowie z ks. Ireneuszem Okarmusem.

    Kościołowi oddany

    W 1937 r. wstąpił do zgromadzenia księży sercanów. Święcenia kapłańskie przyjął 8 lipca 1945 r. w Krakowie. W 1948 r. ukończył studia teologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kontynuował je na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie zrobił doktorat i habilitację. W 1958 r. został wykładowcą teologii fundamentalnej na KUL-u. Z tą uczelnią był związany do końca swej działalności dydaktycznej, od 1985 r. jako profesor zwyczajny. Wykładał również w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Bardzo ceniono jego wiedzę teologiczną. W latach 1986–1996 był z nominacji papieża Jana Pawła II członkiem Międzynarodowej Komisji Teologicznej. Był również ekspertem synodów biskupów w Rzymie. Jego znawstwem spraw ekumenicznych posiłkował się papież Jan Paweł II przy tworzeniu encykliki „Ut unum sint”. Jan Paweł II mianował go 28 września 2003 r. kardynałem. 7 października tegoż roku został mianowany arcybiskupem tytularnym Holarensis. Święcenia biskupie przyjął 13 października w katedrze wawelskiej z rąk kard. Franciszka Macharskiego. Kapelusz kardynalski otrzymał 21 października 2003 r., wraz z diakonią rzymskiego kościoła Santa Maria della Scala. – Ta nominacja oznacza dla mnie przede wszystkim jak najgłębszą wierność Kościołowi, której wyrazem jest purpura kardynalska. Do Kościoła należę i Kościołowi muszę być całkowicie oddany. I to jest pierwsze moje zadanie, wynikające z nominacji, którą otrzymałem. Drugie zadanie z tym związane to miłość do ojca świętego. Łaską dla mnie jest to, że ojca świętego znam od dawna; właściwie w ciągu całego jego życia. Także tego życia umęczonego, z ostatniego czasu. To życie usiłowałem naświetlać i pokazywać ludziom w mojej publicystyce, ponieważ uważam, że trzeba, aby lud Boży znał swojego pasterza w całej rozciągłości, gdyż jest to pasterz zupełnie wyjątkowy – mówił w 2003 r. „Gościowi Niedzielnemu”.

    Duchowość sercańska

    Do Jana Pawła II był bardzo przywiązany. Wymieniali stale uwagi na temat Kościoła i Polski. Byli także towarzyszami wędrówek górskich. Kard. Nagy uważał Jana Pawła II za „człowieka najgłębszej modlitwy i zjednoczenia z Bogiem”, wielkiego intelektualnie i moralnie. Dał temu wyraz w wydanej przez „Białego Kruka” książce „Tak! Wielki. Czyn i osoba bł. Jana Pawła II” (2011). – Jego współpraca z Janem Pawłem II zaczęła się dawno, w czasach duszpasterstwa środowisk medycznych, kiedy był ścisłym współpracownikiem kard. Wojtyły. Później była pogłębiona przez wspólne dojazdy do Lublina, te całe noce spędzane w pociągu oraz oczywiście pracę na uniwersytecie – powiedział tuż po śmierci kardynała ks. Stanisław Mieszczak SCJ, zakonny współbrat zmarłego. Dodał, że często widział na biurku kard. Nagyego konsultowane z nim dokumenty papieskie. – To była cicha, ale bardzo głęboka współpraca. Nigdy się tym nie chwalił, nigdy o tym nie mówił. Sercanin podkreślił, że zmarłego kardynała cechowało ogromne posłuszeństwo Kościołowi i regułom życia zakonnego. – Kiedy zostałem młodym przełożonym, on był już profesorem, a jednak – zgodnie z wymogami zgromadzenia – zawsze przychodził do mnie po błogosławieństwo. To świadczy o jego podchodzeniu do obowiązków zakonnych – wspominał. Przywiązanie do zgromadzenia podkreśla także ks. Andrzej Sawulski SCJ, niegdyś redaktor krakowskiego „Gościa”, obecnie zaś dyrektor portalu informacyjnego polskiej prowincji księży sercanów. – Moje wspomnienia związane z postacią ks. kardynała wiążą się przede wszystkim z naszym sercańskim domem macierzystym w Krakowie-Płaszowie, gdzie w latach 90. ub. wieku mieszkaliśmy w pomieszczeniach na jednym korytarzu. Złączyła nas codzienność zakonna. Był bardzo związany z duchowością sercańską. Zawsze będę go pamiętał jako osobę bardzo pilnującą reguły zakonnej, obecną często w kaplicy na modlitwach, która swoim słowem, mądrą radą dawała wskazówki dla naszego życia zakonnego. Patrzył bardzo optymistycznie w przyszłość prowincji – mówi ks. Sawulski.

    Wierność prawdzie

    O zaangażowaniu zmarłego w życie Kościoła i przyjaźni z ojcem świętym mówił także w dzień jego śmierci kard. Stanisław Dziwisz. – Był człowiekiem ogromnie sympatycznym, miłym. Był pasjonatem, jeśli chodzi o sprawy Kościoła, i prawdziwym przyjacielem Jana Pawła II. Dużo rozmawiali, razem jeździli na nartach. Był przyjacielem, który zawsze mówił to, co myśli i co myślą inni. Był szczery, ale z wielką kulturą – wspominał metropolita krakowski. Kardynał Dziwisz od dawna cenił sobie rady kard. Nagyego, podobnie jak jego poprzednik, kard. Franciszek Macharski. Gdy kard. Nagy 14 listopada 2010 r. obchodził w sanktuarium Bożego Miłosierdzia jubileusz 65-lecia kapłaństwa, zabrał głos i metropolita. – Kapłaństwo to miłość Serca Jezusowego i w takim duchu swoje powołanie realizuje kard. Stanisław Nagy, wzbogacając kulturę teologiczną w naszym kraju – powiedział w kazaniu kard. S. Dziwisz. – Jubilata charakteryzuje wierność prawdzie. Dzięki temu jest drogowskazem dla ludzi szukających miejsca w skomplikowanym świecie – dodał. Odczytano wówczas list od papieża Benedykta XVI. Obecny papież Franciszek również pamiętał o zasługach kard. Nagyego, nadsyłając po jego śmierci list kondolencyjny do metropolity krakowskiego.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół