• facebook
  • rss
  • Moralistów dyskusja o sprzeciwie sumienia

    jg

    dodane 14.06.2013 12:03

    Ogólnopolskie Spotkanie Naukowego Stowarzyszenia Teologów Moralistów zakończyło się 11 czerwca w „Księżówce” w Zakopanem.

    Kwestie sprzeciwu sumienia w kontekście troski o zdrowie i życie ludzkie, związków partnerskich, tzw. medycyny luksusowej, żywności modyfikowanej – to niektóre tematy, jakie zostały podjęte w jego czasie. W spotkaniu wzięli udział m.in. pracownicy naukowi Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

    Z moralistami spotkał się także prof. Andrzej Zoll, prawnik, były przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego. – Klauzula sumienia powinna być zapisana w prawie. Każdy obywatel wykonujący szczególny zawód może się na tę klauzulę powołać – zauważył prof. Zoll. Tłumaczył też, jak tego typu zapisy konstruowane są w prawie europejskim i międzynarodowym, np. przez Organizację Narodów Zjednoczonych.

    – Jesteśmy wdzięczni, że prof. Zoll przyjął nasze zaproszenie. Wielu kwestii musimy się ciągle uczyć, rzeczywistość przecież szybko się zmienia. Konieczne jest także precyzyjne zrozumienie uregulowań prawnych, by każdy obywatel, zachowując szacunek dla prawa, miał zarazem świadomość swoich uprawnień, ale i powinności sprzeciwu, gdy trzeba chronić wartości fundamentalne – mówi ks. prof. Sławomir Nowosad z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

    W czasie spotkania moralistów podjęto także kwestię sprzeciwu sumienia wobec wyzwań współczesnej kultury, ekologii i finansów. Ks. prof. Krzysztof Gryz z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie zwrócił uwagę na sprzeciw sumienia w odniesieniu do zawodów wolnych i nie tylko. – Zgłaszają się do mnie bibliotekarze, którzy pytają, co mają robić, jakie książki kupić? Podobnie jest z nauczycielami – jakie programy edukacyjne wybierać? – wspomina ks. prof. Gryz.

    Pochwalił też postawę Szymona Hołowni, który wycofał się z pisania dla jednego z ogólnopolskich tygodników. – To jest konkretna postawa, gdzie dziennikarz pokazał, że postępowanie wydawcy jest niezgodne z jego sumieniem. Niestety, osobie znanej jest łatwiej zaprotestować i znaleźć sobie nowe zajęcie – zauważa ks. Gryz. W tym aspekcie zachęcał katolików, aby nie bali się działać w różnego rodzaju fundacjach, które prezentują swoje poglądy.

    W spotkaniu moralistów uczestniczył również ks. prof. Andrzej Muszala, dobrze znany czytelnikom GN. – Można zadać szereg pytań: "Czy lekarz anestezjolog będący chrześcijaninem może znieczulać pacjentkę przed aborcją?, "Czy w sali szpitalnej, gdzie odbywa się taki »zabieg«, powinien pracować chrześcijanin jako salowy?" – mówi ks. prof. Andrzej Muszala. Przypomina, że już w starożytności istniały zawody, których nie godziło się wykonywać. Wskazał np. na gladiatorów czy budowniczych świątyń pogańskich.

    Ks. prof. Andrzej Muszala odniósł się także do innych kwestii. – Czy lekarz ma spełniać życzenie pacjenta, który chce zmienić płeć? Przecież to wiąże się z okaleczeniem, sterylizacją, kastracją. Taka operacja szkodzi zdrowiu. Lekarzowi nie wolno amputować zdrowych członków ciała – zauważa ks. prof. Muszala.

    Przywołał również temat in vitro i związków jednopłciowych. – Kościół niekoniecznie musi inicjować akty sprzeciwu, lecz raczej formować sumienia wiernych, którzy – jak to miało ostatnio miejsce we Francji – sami wyjdą na ulice Paryża i innych miast, i z własnej inicjatywy pokażą sprzeciw wobec tego, co fundują im rządzący – wskazuje prof. Muszala.

    Zakłada jeszcze jeden scenariusz rozwiązania problemu małżeństw homoseksualnych. – Musimy poczekać kilkadziesiąt lat, kiedy to sama biologia i demografia zweryfikuje nienaturalność takich związków. Wiemy dobrze, że między osobami tej samej płci nie ma prokreacji. Natury nie da się oszukać. Tymczasem społeczeństwo Starego Kontynentu kurczy się w zastraszającym tempie. Następuje implozja demograficzna. Rządzący już wkrótce zdadzą sobie sprawę, co jest tego przyczyną – podkreśla ks. prof. Muszala.

    Zdaniem księdza profesora, nie warto reagować agresywnym oburzeniem na to, że państwa uchwalają ustawy o związkach partnerskich czy in vitro. – Wzorem są dla nas pierwsi chrześcijanie, którzy żyli w sytuacji politycznej niesprzyjającej moralności ewangelicznej. Choć w Cesarstwie Rzymskim dopuszczano aborcję, uśmiercanie noworodków, a nawet pedofilię, jednak chrześcijanie tego nie robili. Podobnie i dziś – ustawodawstwo nie obliguje chrześcijanina, aby musiał wchodzić w związki jednopłciowe czy korzystać z in vitro. Będzie szukał innego rozwiązania dramatu niepłodności – ocenia prof. Muszala.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół