• facebook
  • rss
  • Konfesjonały oblężone

    Miłosz Kluba

    |

    Gość Krakowski 29/2013

    dodane 18.07.2013 00:00

    O żywej obecności Jezusa i Apostołów Miłosierdzia, największym święcie w parafii i duchowym moście między Rio a Krakowem z bp. Damianem Muskusem rozmawia Miłosz Kluba.

    Miłosz Kluba: Pamięta Ksiądz Biskup, ile parafii odwiedził przy okazji peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego?

    Bp Damian Muskus: Nie liczyłem dokładnie tych wizyt. Przypuszczam, że mogłem przeżywać peregrynację w ponad 80 wspólnotach parafialnych.

    Czym te odwiedziny różniły się od wizytacji parafii czy odwiedzin związanych z udzielaniem sakramentów?

    Podczas każdej Eucharystii, sprawowanych sakramentów czy modlitwy w centrum znajduje się osoba Jezusa. Jednak – jak pokazuje doświadczenie – często duże emocje wywołuje również obecność biskupa. W przypadku peregrynacji nikt nie miał wątpliwości, że wszystkie myśli i serca były skierowane ku Jezusowi Miłosiernemu. Nie ukrywam, że bardzo odpowiadała mi ta dyskretna obecność biskupa pośród modlących się w świątyni.

    Co zmieniało się w życiu parafii na te 24 godziny, w których w kościele obecny był obraz Jezusa Miłosiernego i relikwie apostołów Miłosierdzia?

    Istotny był nie tylko czas nawiedzenia, a więc owe 24 godziny, ale również dni poprzedzające przyjazd Jezusa Miłosiernego. W większości parafii odbywały się misje i rekolekcje. Przez długie godziny kapłani służyli wiernym w konfesjonale. W wielu przypadkach – według opinii duszpasterzy – liczba penitentów przekraczała tę sprzed świąt wielkanocnych, kiedy to zwyczajowo konfesjonały są oblegane przez pragnących pojednać się z Bogiem. W czasie samego nawiedzenia odnosiło się wrażenie, że wspólnota parafialna przeżywa jedno z największych świąt. Świadczyły o tym nie tylko zewnętrzne dekoracje (których zresztą nie brakowało), ale niezwykły klimat modlitewnego skupienia, któremu dawali się owładnąć starsi, młodzież i dzieci.

    Dlaczego to właśnie peregrynacja obrazu wywołuje takie poruszenie i ożywienie? Co takiego ma w sobie wizerunek Miłosiernego, a może relikwie bł. Jana Pawła II i św. Faustyny? Albo chodzi po prostu o otwarty non stop, przez 24 godziny, kościół, w którym na dodatek dzieje się coś niecodziennego?

    W każdej parafii podczas powitania pielgrzymującego Jezusa staraliśmy się przypominać zgromadzonym w świątyni, że to nie obraz nawiedza wspólnotę, ale On sam. Równie żywa była obecność świętych apostołów Miłosierdzia, przybywających w znaku relikwii. Sądzę, że świadomość Jego obecności i ułatwiony przystęp do Niego sprawiły, że wierni tak chętnie trwali na modlitwie nie tylko w dzień, ale również w nocy. Pragnęli jak najlepiej wykorzystać podarowany im czas łaski, by opowiedzieć Jezusowi o osobistych troskach, a także powierzyć Mu tych, którzy oddalili się od Kościoła i nie mają odwagi powrócić.

    Peregrynacja dobiegła końca, a przed nami kolejne ważne wydarzenie, tym razem skierowane przede wszystkim do młodych – „Rio w Krakowie”, czyli czuwanie w łączności z młodzieżą zgromadzoną na Światowych Dniach Młodzieży. „Rio w Krakowie” to Rio w Łagiewnikach, w sanktuarium Bożego Miłosierdzia i w Centrum Jana Pawła II. Na plakacie zarówno „start”, jak i „lądowanie” wypadają o godz. 15. Pozostajemy w kręgu Bożego Miłosierdzia?

    Krakowskie Łagiewniki – jak mówił bł. Jan Paweł II – są stolicą kultu Miłosierdzia Bożego. Stąd wyszło orędzie mówiące o nieskończonej miłości Boga do człowieka. Pragniemy, aby młodzi przeżywający radość spotkania mogli zanurzyć się w tej tajemnicy i doświadczyć miłości przekraczającej granice sprawiedliwości.

    Jak powstał pomysł zorganizowania takiego czuwania?

    To nie jest jakaś nowa inicjatywa. Już w przeszłości przy okazji ŚDM organizowano w Polsce modlitewne czuwania. Również nasza archidiecezja ma pewne doświadczenia w gromadzeniu młodych na modlitwie w łączności z ojcem świętym. Osobiście pamiętam tego typu spotkanie w sanktuarium kalwaryjskim w roku 2008 pod hasłem: „Sydney w Kalwarii”. Tegoroczne święto młodości, które będzie miało miejsce w Krakowie, to inicjatywa młodych zrzeszonych w różnego rodzaju wspólnotach. Kardynał Stanisław Dziwisz podjął tę myśl i poprosił, by zająć się organizacją tego spotkania.

    Na czym będzie ono polegało?

    Program krakowskiego spotkania jest bardzo różnorodny. Przewidziano w nim modlitwę w dwóch sanktuariach – Miłosierdzia Bożego i bł. Jana Pawła II, a także konferencje, śpiew i zabawę. Szczególnym momentem czuwania będzie budowanie duchowego mostu łączącego Kraków i Rio. Serca młodych będą łączyć się z papieżem Franciszkiem i z młodzieżą świata zasłuchaną w słowa następcy Piotra, słowa niosące nadzieję, nawołujące do pogłębienia wiary i otwarcia się na moc Ducha Świętego.

    Czy „Rio w Krakowie” będzie próbą generalną przed ŚDM w Krakowie?

    Nie jest tajemnicą, że naszym wielkim pragnieniem jest, by następne Światowe Dni Młodych odbyły się w Polsce, a konkretnie w Krakowie. Wiele wskazuje na to, że kandydatura Krakowa jest przez ojca świętego dość poważnie brana pod uwagę. Za wcześnie jednak mówić o konkretnych planach i przygotowaniach. Jeśli 28 lipca ojciec święty Franciszek powie, że na miejsce następnego spotkania wybiera Kraków, podejmiemy wszelkie starania, by z otwartym sercem i godnie przyjąć młodych pielgrzymów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół