• facebook
  • rss
  • Na polanie i w potoku

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 30/2013

    dodane 25.07.2013 00:15

    Najmłodsi parafianie w Łopusznej w czasie niedzielnych ogłoszeń najbardziej czekają na informacje o kolejnej wycieczce. Gdzie tym razem zabierze ich ksiądz proboszcz? Lista atrakcji przez całe wakacje jest bardzo długa.

    W każdy wakacyjny czwartek, niemal bez żadnego wyjątku, o godz. 9 przed drewnianym kościółkiem w Łopusznej gromadzi się zawsze spora grupa chętnych na wakacyjną wyprawę. Przewodnik od 5 lat ten sam, czyli ksiądz proboszcz Paweł Potoczny. – Nawet urlop tak dostosowuję, żeby być na zbiórce – uśmiecha się kapłan. – Paweł rzeczywiście jest niezastąpiony w tych eskapadach – mówi ks. Jan Jakubiec, proboszcz z sąsiedniego Ostrowska. To właśnie tam był cel jednej z ostatnich wypraw. – Kosztowaliśmy pysznych lodów. Niektórzy jednak spierali się o to, czy aby te nowotarskie nie są jeszcze lepsze – mówi Olek, który po wakacjach pójdzie do drugiej klasy gimnazjum. – Do Łopusznej wracaliśmy okrężną drogą, przez piękne bory i lasy – opowiada Ania Zawada, mama Olka. Ona też chodzi na wyprawy. – Wspólnie z innymi mamami jest naszą prawą ręką – cieszy się proboszcz. Z każdej wycieczki dzieci przynoszą niezapomniane wrażenia. Oprócz poznawania małej ojczyzny jest też czas na zabawę. – Organizujemy konkursy, np. kto przyniesie największego grzyba. Na zwycięzcę czeka słodka nagroda – wyjaśnia pani Ania. Sympatyczna parafialna gromadka, kiedy jest bardzo upalnie, nie omieszka schłodzić się w gorczańskich potokach. – Są naprawdę czyste! – zapewnia Olek. W czasie wędrówek ich uczestnicy nie powtarzają tych samych tras. Udało im się dotrzeć już do wielu miejsc, także tych mniej znanych. Gościli np. w Niedzicy, na górze Wdżar.

    – W naszych wycieczkach chodzi przede wszystkim o spotkanie się młodych ludzi, odciągnięcie ich od świata wirtualnego. Chcę im pokazać, że rzeczywistość, która nas otacza, jest naprawdę bardzo piękna, o czym tak dużo mówił ks. prof. Józef Tischner, a jeszcze wcześniej poeta Seweryn Goszczyński – tłumaczy ks. Paweł. – Wiele dzieci nigdzie nie wyjeżdża z wioski na wakacje albo nie zna w ogóle okolicznych terenów. To świetny pomysł, strzał w dziesiątkę – mówi Wojciech Kosakowski, tata Ani i Krzysia, którzy uczestniczyli w kilku takich wyprawach. Na wielu z nich jest okazja do biwakowania czy upieczenia kiełbaski na ognisku. Nie wspominając o obowiązkowym meczu na gorczańskich polanach. – Zapraszamy wszystkich chętnych na nasze wyprawy, nie ma górnej granicy wieku – śmieje się ksiądz proboszcz. Ale pani Ania dodaje, że dla emerytek ksiądz proboszcz też ma czas i organizuje im specjalne pielgrzymki. – Kiedy we wrześniu rozmawiamy w szkole o tym, jak spędziliśmy wakacje, mam się czym pochwalić – puszcza oko Olek. – A kiedy zbliża się wiosna, dzieci pytają, czy na pewno będą czwartkowe wycieczki. Cieszę się, że tym żyją – mówi ks. proboszcz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół