• facebook
  • rss
  • Rynek bez Empiku

    Piotr Legutko

    |

    Gość Krakowski 33/2013

    dodane 15.08.2013 00:00

    W dzisiejszych czasach nie sposób przywiązywać się do miejsc i adresów, bo tak szybko zmieniają najemców.

    Starsi mieszkańcy Krakowa z zamkniętymi oczami są w stanie wymienić sklepy i punkty usługowe, które przez lata funkcjonowały przy ulicach ścisłego centrum. Teraz – zanim pójdziemy na zakupy – dobrze wcześniej sprawdzić w sieci, czy pod tym adresem nie otwarto właśnie nowego oddziału jakiegoś banku. Z końcem sierpnia znika też z krakowskiego Rynku kilkukondygnacyjny salon Empiku.

    Podobno nie wytrzymał konkurencji galerii handlowych. To paradoks, bo sam był wielkopowierzchniowym sklepem z książkami, płytami i prasą. Spełniał przy tym funkcje towarzyskie, był miejscem spotkań i lektur, nie tylko handlu. I tego najbardziej będzie brak, bo księgarń w Rynku Głównym jeszcze kilka pozostało. Zawsze przy takich pożegnaniach powraca pytanie, co w realiach wolnego rynku można zrobić, by ze ścisłych centrów miast nie znikały lokale pełniące ważne funkcje kulturowe. Jeśli mamy do czynienia z prywatną kamienicą Bidermanowską – jak w przypadku empiku – niewiele. Co innego, gdy lokal jest komunalny. Można przy szukaniu najemcy dokładnie określić rodzaj działalności. Tak właśnie uratowano niedawno antykwariat przy ul. Szpitalnej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół