• facebook
  • rss
  • Czarna Madonna polskiego lotnictwa

    ks. Ireneusz Okarmus

    |

    Gość Krakowski 37/2013

    dodane 12.09.2013 00:00

    Złoty jubileusz.
 Pół wieku to niewiele w historii Krakowa, ale to niemal połowa historii lotnictwa. W powstałym 50 lat temu krakowskim muzeum przenosimy się do czasów, gdy wzbijanie się w przestworza było zarezerwowane 
dla nielicznych.


    Teren należący dziś do Muzeum Lotnictwa Polskiego ma wartość bezcenną. To tutaj, na tzw. Błoniach Rakowickich, w 1912 roku rozpoczęło działalność lotnisko, z którego startowały pierwsze samoloty wojskowe, obsługujące ówczesną twierdzę Kraków – ważny punkt strategiczny w północnych granicach Austro-Węgier. Wkrótce po zakończeniu wojny, jesienią 1918 roku, stało się ono pierwszym lotniskiem II Rzeczypospolitej.


    Tu miało być osiedle


    Przez cały okres międzywojenny lotnisko było ciągle rozbudowywane, a oprócz maszyn wojskowych, należących do 2. Pułku Lotniczego, lądowały na nim regularnie samoloty pasażerskie oraz sportowe, należące do Aeroklubu Akademickiego w Krakowie. W czasie okupacji Niemcy wykorzystywali lotnisko do swoich celów, rozbudowując pas startowy i kontynuując inwestycje rozpoczęte przez Polaków przed 1939 r.
Okupanci przed wycofaniem się wysadzili w powietrze budynki i hangary, zaś w ziemi pozostawili miny i amunicję. W związku z tym dźwiganie się lotniska z ruin trwało kilka powojennych lat. W końcu powróciło do dawnej świetności, jak w okresie międzywojennym, i znów startowały z niego samoloty. W 1963 roku ówczesne władze komunistyczne stwierdziły jednak, że tutaj już nie będzie lotniska, a teren zostanie przeznaczony pod budowę osiedli mieszkaniowych. Wojsko i pasażerskie linie lotnicze przeniesiono do Balic, zaś lotnictwo sportowe – do Pobiednika.


    – Tego samego roku stworzono kolekcję lotniczą, a jej organizatorem był Aeroklub Krakowski. Wtedy muzeum dostało hangar, budynek administracyjny (wybudowany przez Niemców podczas okupacji) i 10 hektarów terenu – opowiada dyrektor Krzysztof Radwan. Tak narodziło się obecne Muzeum Lotnictwa Polskiego.


    Do Krakowa zaczęto zwozić eksponaty lotnicze, które już od zakończenia II wojny światowej były gromadzone z myślą o przyszłym muzeum lotnictwa, choć wówczas jeszcze nikt nie przypuszczał, że będzie się ono znajdowało w Krakowie. – Od samego początku aż do dziś nasza placówka wiele przeszła. Trudne były lata 80. ub. wieku. To wtedy, podczas rozbudowy Politechniki Krakowskiej, zabrano muzeum kilka hektarów terenów przekazanych nam w 1963 r. Przed 1989 r. muzeum dysponowało już tylko 4,5 ha dawnego kompleksu lotniczego – wspomina K. Radwan.


    Nowe czasy zaczęły się niedługo po przemianach ustrojowych w 1989 roku. Wtedy Muzeum Lotnictwa Polskiego otrzymało od Skarbu Państwa i gminy Kraków ponad 30 ha dawnego lotniska, a jego rozwój został wpisany w strategię rozwoju Małopolski. – Niestety, pozyskane tereny były jednym wielkim wysypiskiem śmieci i trzeba było wiele pracy i pieniędzy, aby je uporządkować – dodaje dyrektor.


    Dotknąć historii


    Wizytówką dobrych czasów, jakie teraz dla muzeum nastały, jest oddany trzy lata temu do użytku nowoczesny gmach, zbudowany w 80 proc. za unijne pieniądze. Wszystkie hale wystawowe są klimatyzowane, a dzięki stałej temperaturze można w nich prezentować nie tylko zabytki techniki lotniczej, lecz także pamiątki po wielkich polskich lotnikach.


    Na głównej ekspozycji można więc oglądać m.in. eksponaty związane z generałem Mirosławem Hermaszewskim, pierwszym polskim kosmonautą, a także pamiątki po sławnych polskich kobietach lotnikach z okresu II wojny światowej. Nowy gmach to także swego rodzaju brama do całego Muzeum Lotnictwa Polskiego, w którym znajdują się również kawiarnia, kino, biblioteka, sklep z pamiątkami.


    W części edukacyjnej zwiedzający, oglądając animowaną prezentację, może zaznajomić się z teorią lotu, zobaczyć, z czego zbudowany jest samolot, a nawet zasiąść za sterami symulatora lotu. W innym skrzydle budynku, na przykładzie wybranych maszyn, reprezentujących właściwie wszystkie epoki, przedstawiona została historia polskiego lotnictwa. Są tam też zabytki techniki lotniczej z lat 50. XX w.
To nie wszystko. W nowym gmachu umieszczono także 21 statków powietrznych. O każdym z nich można wiele powiedzieć, bo każdy ma swoją niezwykłą historię. Dla dyrektora Radwana najbliższy sercu jest polski samolot wojskowy PZL P.11.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół