• facebook
  • rss
  • Nobel dla prezesa

    ks. Ireneusz Okarmus

    |

    Gość Krakowski 40/2013

    dodane 03.10.2013 00:00

    To, co wydarzyło się niedawno w krakowskim Sądzie Okręgowym, napawa mnie jednocześnie zdziwieniem, oburzeniem i śmiechem.

    Z sali rozpraw na pierwszym piętrze budynku uciekł 25-letni podejrzany, który miał być przesłuchiwany w sprawie gangu narkotykowego. Wobec podejrzanego były chyba twarde dowody, skoro sąd zastosował wcześniej 3-miesięczny areszt. Podejrzany wykorzystał moment, kiedy został rozkuty z kajdanek, by podpisać dokumenty, otworzył uchylone okno, wyskoczył z niego na dach samochodu osobowego (jednego z sędziów!), a potem pobiegł w stronę pobliskich garaży i ogródków.

    Trzeba nie mieć wyobraźni, żeby otwierać okno w sali, gdzie przebywa przestępca uwolniony z kajdanek. Dziwi tylko, że wyobraźni pozbawieni są akurat pracownicy wymiaru sprawiedliwości. Jest jeszcze coś, co mnie śmieszy. To decyzja prezesa sądu, wydana po tym kuriozalnym zdarzeniu. Zarządził on, by wzmocnić bezpieczeństwo na salach rozpraw przez... zamontowanie krat w oknach. Jakież to genialne! Nobel się należy. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Sylwester_z_Sanoka
      07.10.2013 00:11
      Szanowny księże redaktorze. Jak zwykle z uwagą przeczytałem aktualny numer GN a w nim dodatek krakowski. Czytając artykuły, zarówno te poważne jak i te lekkie zawsze staram się z nich wyłowić myśl przewodnią, coś co autor chce mi przekazać. Pierwszy raz zdarzyło się jednak, że nie wiem co miał ksiądz na myśli pochylając się nad skandalicznym zdarzeniem, które miało miejsce w krakowskim sądzie. Nie wiem po prostu co księdza zdziwiło a co oburzyło, wiem, że rozśmieszyła decyzja prezesa o zamontowaniu krat w oknach. Analizując artykuł wyszło mi, że zdziwiła księdza decyzja o rozkuciu zatrzymanego na sali rozpraw a oburzył fakt otwartego okna. Śpieszę wiec wyjaśnić, że rozkuwanie podsądnych podyktowane jest wymogami przepisów, dopóki się ich nie zmieni dopóty tak się będzie działo na wszystkich salach sądowych w całej Polsce. Odnośnie oburzenia to nie wiem, czy oburzające jest to, że przestępca zechciał uciec czy to, że było otwarte okno. W pierwszym przypadku podzielam księdza oburzenie w drugim nie. Podnosi ksiądz argument, że trzeba nie mieć wyobraźni, żeby otwierać okna w sali gdzie przebywa rozkuty przestępca. Mógłbym napisać w podobnym tonie, że trzeba nie mieć wyobraźni, żeby zakazywać otwierania przez kilka godzin okien w pomieszczeniu, w którym znajduje się kilkanaście osób, w tym policjanci w pełnym umundurowaniu, kamizelkach i wełnianych kominiarkach ale nie napiszę, bo wiem, że nie może mieć ksiądz takich informacji, bo na szczęście nie bywa w takich instytucjach. Wydaje mi się więc, że decyzja prezesa o zakratowaniu okien nie jest znowu taka śmieszna. Śmieszny byłby zakaz ich otwierania albo wręcz nakaz zamurowania.
      A teraz napiszę coś na poważnie. Szkoda, że artykuł nie został poświęcony istocie sprawy, czyli temu gdzie byli agenci CBŚ w chwili kiedy zatrzymany podchodził do stołu sędziowskiego, czy gdyby okno było zamknięte i zdesperowany przestępca (jak się później okazało trener czy instruktor sportowy) chcąc jednak uciec rzucił się na sędziego i zadał mu jakiś cios albo w inny sposób naruszył zdrowie albo nawet zagroził życiu, to artykuł też byłby taki wesołkowaty. Być może zamontowanie krat zasługuje na Nobla ale zwracam uwagę, że prezes sądu jest jedyną osobą, która podjęła jakieś kroki w związku z zaistniałą sytuacją choć to nie on jest przełożonym policjantów i nie on decyduje o bezpieczeństwie sędziów, stron i samych zatrzymanych. Nie słyszałem, żeby przełożeni policjantów zajęli w tej sprawie jakieś stanowisko i złożyli wnioski racjonalizatorskie.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół