• facebook
  • rss
  • Nauczyć się, co jest przyjazne

    Miłosz Kluba

    |

    Gość Krakowski 41/2013

    dodane 10.10.2013 00:00

    Z Małopolski na misje. Słowa Jezusa: „Idźcie i głoście” wciąż zmieniają życie. Także kapłanów. Czasem radykalnie.

    Prawdziwy misjonarz to ten, kto zostaje z tymi ludźmi, kto jedzie tam i nie ma planów powrotu, bo nie wie, ile czasu tam spędzi. On nie jest turystą. Misjonarz to ten, kto nie ucieka – mówił przed wyjazdem z Polski br. Benedykt Pączka OFM, który pod koniec września rozpoczął pracę w Republice Środkowoafrykańskiej (RCA). Choć pracował jako sekretarz misyjny, odwiedzał placówki misyjne, wspierał misjonarzy, przyznał, że tym razem to zupełnie inny wyjazd.

    – Jadąc na kilka tygodni czy nawet miesiąc, jestem w stanie się zabezpieczyć, uważać na siebie, uniknąć malarii, nie jeść tego, co mogłoby mi zaszkodzić. Teraz będę tam co najmniej dwa lata. Na pewno zachoruję, bo każdy misjonarz przechodzi malarię. Będą sytuacje, których nie jestem w stanie przewidzieć. Wchodzę w inną kulturę, muszę tych ludzi zaakceptować i nauczyć się z nimi żyć – mówi. O wyjeździe na misje br. Benedykt myślał od momentu wstąpienia do zakonu 16 lat temu. Od 7 lat pisał podania do przełożonych. W końcu się udało. Przyznaje, że nie potrafi dokładnie wytłumaczyć, dlaczego się na to zdecydował. – Kiedy pierwszy raz poleciałem do Afryki i zobaczyłem tę biedę, tych ludzi, pomyślałem, że chcę z nimi pracować – wspomina kapucyn.

    Przez Czad bezpieczniej

    Brat Benedykt poleciał najpierw do Czadu, by potem przedostać się do miasteczka (liczy ok. 8 tys. mieszkańców) w Republice Środkowoafrykańskiej, w którym ma pracować. Tak było bezpieczniej niż lądować w stolicy i przejeżdżać przez niemal cały kraj, od 20 lat nękany nieustannymi rebeliami. Ostatnia zmiana prezydenta miała miejsce w marcu tego roku w wyniku zamachu stanu. Tuż przed wyjazdem br. Pączki na stronie „Kapucyni i Misje” pojawił się apel o modlitwę i pomoc dla ludzi okradzionych przez rebeliantów. „W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się, że walki objęły region, w którym żyją nasi bracia kapucyni. Republice Środkowoafrykańskiej grozi kolejna klęska humanitarna, dotykająca milionów ludzi. Z trwogą dowiadujemy się, że setki tysięcy ludzi doświadczają przemocy, wygnania i niepewności jutra” – pisali zakonnicy. Ale sytuacja polityczna to tylko jedna z trudności. – W Polsce, jak ksiądz ma zły humor, to wsiada do swojego samochodu, jedzie pogadać z kolegą czy popływać. Tam nie pojedzie na basen, bo nie ma basenów. Nie można też iść do kina, bo nie ma kin. Nie ma nawet prądu. Zostajesz tylko Ty i Bóg. I nie ma ucieczki. Musisz tę samotność zaakceptować – mówi misjonarz. – Mam świadomość, że jadę tam też trochę pocierpieć, ale to piękna praca, bo ci ludzie są niesamowicie otwarci.

    Strasznie odjechany pomysł

    „Wyślij Pączka do Afryki” i „Brat Benedykt Pączka zaprasza na pączka” – to tylko niektóre z haseł, dzięki którym zakonnik już przed swoim wyjazdem zbierał pieniądze na swój najnowszy projekt. Jak sam przyznaje – „strasznie odjechany”. W Republice Środkowoafrykańskiej chce założyć... szkołę muzyczną. – Afrykanie są tak bardzo związani z muzyką, to jest ich życie, coś, co ich łączy. Tam każdy śpiewa, każdy ma poczucie rytmu, w niemal każdej parafii działa chór – opowiada z entuzjazmem br. Pączka. Tymczasem w całej RCA nie ma ani jednej szkoły muzycznej. Z zebranych pieniędzy udało się już kupić dwie kolumny głośnikowe i analogowy mikser. Oprócz tego do Afryki poleciały już – ofiarowane przez kogoś – dwie perkusje, ponad 20 gitar, instrumenty klawiszowe, flety, akordeony, bębny. Na miejscu są już także gotowe budynki, ale bez elektryczności. – Nawet bez prądu możemy uczyć śpiewu, gry na gitarach klasycznych, na instrumentach dętych. Musimy tylko znaleźć nauczycieli i napisać program – tłumaczy misjonarz. Kapucyn podkreśla, że będzie to próba połączenia tradycyjnej muzyki z teorią, zasadami harmonii, zapisem nutowym. – Tacy ludzie mogliby później być doskonałymi ambasadorami swojego kraju. Mam taki plan, by za cztery lata przyjechać z kilkoma uczniami na trasę koncertową po Polsce, może po Europie – mówi.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół