• facebook
  • rss
  • Teatr to piękno

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 42/2013

    dodane 17.10.2013 00:00

    Krakowski teatroman od 30 lat przypomina wielkich artystów sceny.

    I ciągle widzę ich twarze,/ ustawnie w oczy ich patrzę –/ ich nie ma – myślę i marzę,/ widzę ich w duszy teatrze – te słowa z „Wyzwolenia” Wyspiańskiego przewijały się kilkakrotnie w październikowym spektaklu zorganizowanym w Teatrze Ludowym z okazji 50. rocznicy urodzin i 30-lecia działalności publicystycznej Dariusza Domańskiego, stałego współpracownika krakowskiego GN.

    Przywołano wielkie postacie teatru polskiego, które laureat utrwalił niegdyś swym piórem, a teraz zebrał w książce pod norwidowskim tytułem „Przeszłość – jest to dziś, tylko cokolwiek dalej”: Zofię Jaroszewską, Zofię Niwińską, Marię Malicką, Halinę Gryglaszewską, Ewę Lassek, Aleksandrę Śląską, Bronisława Dąbrowskiego, Aleksandra Bardiniego, Tadeusza Kantora, Józefa Szajnę, Adama Hanuszkiewicza, Jerzego Jarockiego, Wiktora Sadeckiego, Gustawa Holoubka, Tadeusza Łomnickiego, Jerzego Nowaka, Jerzego Bińczyckiego i Piotra Skrzyneckiego. Wspominali ich zaś również artyści nie byle jacy, nieszczędzący przy tym pochwał jubilatowi: Halina Kwiatkowska, Marta Stebnicka, Barbara Krafftówna, Franciszek Pieczka, Jan Nowicki, Olgierd Łukaszewicz, Edward Dobrzański, Tadeusz Malak, Marian Dziędziel i Tadeusz Szybowski.

    Wielki Książe pamięci o teatrze

    – Szanowny jubilacie! Bardzo jesteśmy ci wdzięczni, że przypomniałeś nam ich twarze. Dziękujemy za cne postępki, pielęgnowanie pamięci o naszej ulotnej sztuce, którą jest teatr – powiedział Olgierd Łukaszewicz, mówiący również w imieniu Ignacego Gogolewskiego. – To człowiek, którego wielu ludzi mego środowiska lubi i ceni. Życzę mu, żeby długo trwał w obozie entuzjastów teatru – wtórował z ekranu Krzysztof Zanussi. Dla jubilata śpiewali i recytowali m.in. Zbigniew Wodecki, Joanna Słowińska, Izabela Drobotowicz-Orkisz, Marta Bizoń, Małgorzata Krzysica, Anna Szałapak. Na wielkim ekranie nad sceną widniały dwie fotografie: Jana Nowickiego i Dariusza Domańskiego w rolach Wielkiego Księcia z „Nocy listopadowej”. Od zobaczenia bowiem w 1978 r. w Starym Teatrze „Nocy listopadowej” w reżyserii Andrzeja Wajdy rozpoczął się zachwyt Dariusza Domańskiego teatrem polskim. Zaowocował występami w szkolnym teatrze i licznymi książkami oraz setkami wywiadów i artykułów, okraszonymi anegdotami i mało znanymi fotografiami. Pisał nie tylko o tych, którzy w danym momencie byli na afiszu. Wydobywał także z zapomnienia osoby niegdyś zasłużone dla naszych scen (szczególnie krakowskich), potem zaś odsunięte niesłusznie w cień.

    Szuka piękna i dobra

    Wśród jego publikacji jest monumentalny album „Taki mi się snuje dramat... Stary Teatr 1945–1995” (1997), zbiór „Gwiazdy kina, teatru i nie tylko” oraz książki biograficzne, m.in. o Piotrze Fronczewskim, Janie Nowickim, Marianie Dziędzielu, Franciszku Pieczce i Pawle Małaszyńskim. – Teatr to piękno i dobro, kształtowanie prawdy, rozumienie człowieka... Rapsodyczna forma była bliska tym wartościom; myśl religijna w dramacie prowadzi do oczyszczenia...Takich znaczeń szukałem i szukam w istocie sztuki teatru i w pracy nad jej utrwaleniem w literaturze – deklaruje Dariusz Domański. Aktorzy to docenili. – Drogi Darku! Ocalasz od zapomnienia kruchą sztukę aktorstwa – stwierdził Jan Nowicki. Tadeusz Szybowski nie wahał się zaś nazwać Domańskiego „żywą encyklopedią teatru polskiego”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół