• facebook
  • rss
  • Efekt "fi"

    Ewa Kozakiewicz

    dodane 07.12.2013 15:18

    Janek Simon, artysta multimedialny, zaproszony do magazynów Muzeum Historii Fotografii w Krakowie, spojrzał na zgromadzone tam obiekty zupełnie innym, "niemuzealnym" okiem.

    Spośród ponad stu obiektów kinematograficznych, bo to właśnie one były przedmiotem analizy, wybrał kilka najciekawszych dla współczesnego człowieka. Artystę interesuje ewolucja wynalazku, ale też kwestia wartości obiektu. – Dlaczego uważamy, że na przykład ten właśnie projektor jest wartościowy, czy za parę lat opinia ta się nie zmieni? – pyta J. Simon.

    Jak prawdziwy artysta przyglądał się on obiektom kinematograficznym nie tylko ze względu na ich wyjątkowość techniczną, ale także estetykę projektu i jego wykonanie. – Najbardziej podoba mi się domowy projektor w niebieskiej obudowie z lat 60. XX wieku. Duże wrażenie robi też projektor 35 mm z kominkiem z lat 1912–1926 – opowiadał artysta przed wernisażem. Wyjaśniał też koncepcję otwartej 4 grudnia wystawy, która uzmysławia nam długą drogę "kultury wizualnej".

    Cztery sale muzealne zawierają trzy "linie czasowe" Janka Simona, który wśród obiektów muzealnych umieścił także własne obiekty: kaktusa, rozbitą kasetę VHS (na których obecne pokolenie trzydziestolatków ma nagrane migawki z uroczystości rodzinnych) i piramidę z płyt CD. Te przedmioty powstały na naszych oczach, a stały się już przeżytkiem...

    Dlatego warto zanurzyć się w czasy odległe – zobaczyć, jak wyglądała prehistoria kina. Tytułowy "efekt fi" to przecież iluzja ruchu pojawiająca w momencie wyświetlania serii ruchomych obrazów z częstotliwością co najmniej 16 klatek na sekundę. Wykorzystanie tego, wynikającego z percepcyjnej niedoskonałości ludzkiego oka, efektu otworzyło drogę do powstania jednego z najbardziej znaczących zjawisk współczesnej kultury czyli kinematografii. Przy pomocy ruchomego obrazu opowiadane są historie, tworzone mity, trwa komunikacja międzyludzka, rodzi się nowa tożsamość, ale następują też zmiany społeczne, pojawiają się rewolucje polityczne. Obieg informacji na nowych nośnikach nie ma już, jak się wydaje, żadnych granic.

    Wystawa "Efekt fi" poświęcona jest właśnie fenomenowi kina, dawnym i nowym nośnikom. Jednocześnie po raz pierwszy prezentuje ona kolekcję sprzętu kinematograficznego znajdującego się w zbiorach MHF.

    Prześledzić można historię technologii od taśmy 35 mm do... karty pamięci, albo jak kto woli od kina domowego do dziennikarstwa obywatelskiego. Miłośnicy techniki mogą zobaczyć pierwszy model projektora służącego do użytku domowego, wyprodukowany przez firmę Pathé.

    Ekspozycja powstała według spojrzenia Janka Simona (koncepcja i aranżacja), sekundowały mu Aneta Kopczacka i Monika Kozień z MHF, a projekt graficzny całości jest autorstwa Jakuba de Barbaro. Wystawa "Efekt fi" zorganizowana jest w ramach projektu "Klucz do magazynu" i będzie czynna do 30 marca 2014 roku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół