• facebook
  • rss
  • Za zgodą c.k. Namiestnictwa

    Ewa Kozakiewicz

    |

    Gość Krakowski 01/2014

    dodane 02.01.2014 00:00

    Rozwijają własną osobowość, a nade wszystko pomnażają bogactwa Muzeum Narodowego w Krakowie. Świętują piękny jubileusz.

    Ideę powołania Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Narodowego w Krakowie poddał w 1903 roku Feliks Jasieński, ekscentryczny kolekcjoner i krytyk dzieł sztuki. W odpowiedzi otrzymał do wiadomości pismo skierowane do c.k. dyrektora Policji w Krakowie, że c.k. Namiestnictwo „nie zakazuje zawiązania tego stowarzyszenia”. Jego celem było popieranie zadań Muzeum Narodowego i przyczynianie się do powiększania jego zbiorów ze wsparciem „szerokich kręgów społecznych we wszystkich zaborach”.

    Wszelkie zakupy czyniono przez lata ze składek członków towarzystwa. – Nic dla siebie, wszystko dla muzeum – to hasło, które przyświecało członkom stowarzyszenia – opowiada Małgorzata Buyko, obecna prezes TPMNK. – Cenne nabytki dla muzeum od samego początku kupowano z pieniędzy członków. Składka roczna w 1903 roku wynosiła 1 koronę, dożywotni członkowie płacili zaś jednorazowo aż 100 koron (do takich zaliczali się m.in. hrabia Artur Potocki i hrabia Ksawery Pusłowski), dzisiaj pobieramy opłatę 40 zł od osoby i nie ma już dożywotniego członkostwa – wyjaśnia pani prezes. Niejeden raz zdarzało się, że tylko dzięki błyskawicznej akcji i zbiórce pieniędzy pod dach MNK trafił brakujący przedmiot z kolekcji czy obraz, którego nie można było kupić, gdyby nie ofiarność ludzi. Dlatego podczas obchodów jubileuszowych chwalono się tym, co towarzystwo przez 110 lat kupiło. Od 1906 do 1939 roku ze składek członków udało się nabyć 43 eksponaty, obecnie lista wydłużyła się do 67 przedmiotów. Co najcenniejszego udało się zdobyć? – Znany, powszechnie pamiętany autoportret Stanisława Wyspiańskiego z 1856 roku (figurujący na wystawie „Zawsze Młoda”) kupiono z pieniędzy towarzystwa w 1906 roku, jeszcze za życia artysty. Dziś można ujawnić, że będący na pierwszym miejscu listy inwentarzowej obraz kosztował 1100 koron i został spłacony w ratach. Była to swoista zapomoga dla artysty, już wtedy bardzo chorego – opowiada M. Buyko. Skandalem, jak to w Krakowie często bywa, owiany był zakup obrazu Stanisława Szukalskiego, który zawisł w Sukiennicach. Ówczesnemu dyrektorowi MNK Feliksowi Koperze zarzucano, że eksponuje artystę współczesnego, co miałoby być niezgodne ze statutem placówki. Sprawa zakończyła się w sądzie, a dyrektora z zarzutów oczyszczono. Obok licznych rysunków ze szkicownika Jana Matejki towarzystwo ostatnio kupiło grafiki Stanisława Fijałkowskiego i „Ewangeliarz ruski” z 1743 r. ze Lwowa. Do towarzystwa należeć może każdy, niezależnie od wykonywanego zawodu (choć przeważają muzealnicy lub artyści), grunt, by interesował się sztuką. Większość stowarzyszonych to ludzie powyżej 50. roku życia, co jest teraz także atutem przy zdobywaniu pieniędzy z grantów. – W ramach programu „Uczenie się przez całe życie” wspólnie z partnerami z Niemiec, Anglii, Włoch i Malty będziemy się zastanawiać, jak przybliżyć dziedzictwo kulturowe seniorom – chwali się M. Buyko.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół