• facebook
  • rss
  • Niszczycielska siła halnego

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 03/2014

    dodane 16.01.2014 00:00

    Okolice Dolin Kościeliskiej i Chochołowskiej zmieniły się nie do poznania. Halny przewrócił tysiące drzew, uszkodził wiele domów, budynków publicznych.

    Jak informuje Monika Frankiel z Biura Prasowego Wojewody Małopolskiego, na pokrycie szkód po wichurze przekazano samorządom 280 tys. zł – To pomoc na zasiłki do 6 tys. zł do gmin Grybów, Kościelisko i Zakopane – podaje M. Frankiel. Według poszkodowanych górali, to zdecydowanie za mało. – Wiem, że od burmistrza mogę dostać na rękę 6 tys. zł. Niestety, remont i przykrycie domu będzie mnie kosztować 70 tys. Do tego trzeba doliczyć pieniądze na materiały, robociznę. Skąd my, emeryci, mamy na to wziąć? – rozkłada ręce jeden z poszkodowanych.

    Władze Starostwa Powiatowego i zakopiański magistrat muszą też zadbać o budynki użyteczności publicznej, m.in. szkoły w Zakopanem, Czerwiennem (gmina Czarny Dunajec). Ucierpiały również znaki drogowe, bariery ochronne, m.in. w drodze do Morskiego Oka. Starosta Andrzej Gąsienica-Makowski szacuje, że koszt naprawy to 50 tys. zł. W Zakopanem po przejściu nawałnicy pojawili się politycy. Byli Jarosław Gowin i premier Donald Tusk, który chwalił wszystkie służby za pomoc w usuwaniu szkód. Jak wylicza Szymon Ziobrowski z TPN, w strefie ochrony ścisłej, czyli tam, gdzie leśnicy nie ingerują w przyrodę, halny przewrócił 20 tys. m sześc. drzew. Natomiast na terenie objętym czynną ochroną, gdzie przyrodnicy mogą np. wycinać drzewa, uszkodzeniu uległo 60 tys. m sześc., głównie świerków. – Na terenie wspólnoty straty szacujemy na 45 tys. m sześc. Cały czas trwają prace, żeby te tereny zabezpieczyć i usunąć drzewa, aby nie zagrażały turystom – zapewnia Jan Piczura ze Wspólnoty Ośmiu Uprawnionych Wsi, do której należy znaczna część lasu w Dolinie Chochołowskiej. W pozyskiwaniu drewna z wiatrołomów ułatwienia wprowadził również starosta tatrzański – wyznaczeni leśnicy prowadzą legalizację zdobytego w ten sposób surowca. Na szczęście podczas nawałnicy nie ucierpiały tatrzańskie zwierzęta. Zakopiańscy samorządowcy zwrócili się do ministra pracy i wojewody z prośbą, by zatrudnić bezrobotnych przy usuwaniu szkód po halnym. A ten dał się we znaki także na Kasprowym Wierchu, gdzie uszkodził stację kolejki linowej. Jak przypomina Apoloniusz Rajwa z redakcji górskiej „Tygodnika Podhalańskiego” i wieloletni kierownik stacji meteorologicznej na Kasprowym Wierchu, siła nawałnicy, która w okresie świąt przeszła nad Zakopanem, była zbliżona do tej z 1968 r. – Ale teraz powaliło znacznie więcej drzew – porównuje A. Rajwa. W momencie największych podmuchów (miały nawet 180km/h) władze lokalne zamknęły część słynnego deptaka – Krupówek. Cały czas nie są dostępne dla górali i turystów niektóre szlaki górskie. Nie przejdziemy np. z Hali Gąsienicowej na Krzyżne i do Doliny Pięciu Stawów. Zamknięte są również niektóre odcinki szlaków Przełęcz Nosalowa–Polana Olczyska, Polana Olczyska–Kopieniec i inne. Nie przejdziemy także Ścieżką pod Reglami na odcinku Dolina Kościeliska–Dolina Chochołowska. Nikt z naszych rozmówców nie potrafił powiedzieć, kiedy te szlaki będą udrożnione. – Praca idzie wartko, bo nie ma zimy, ale jak spadnie śnieg, to nie będzie już tak łatwo – mówi jeden z górali pracujących przy usuwaniu drzew w Chochołowskiej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół