• facebook
  • rss
  • Burzyć czy nie burzyć

    Bogdan Gancarz

    dodane 09.02.2014 20:32

    Trwa spór o przyszłość słynnych budowli krakowskich.

    Obecni właściciele znanych krakowskich budynków: zaprojektowanego przez Witolda Cęckiewicza dawnego hotelu Cracovia przy Błoniach i dawnego hotelu Forum nad Wisłą, projektu Janusza Ingardena, chcą je zburzyć i na tym miejscu wznieść gmachy rozbudowane szerzej niż dotąd.

    Wywołało to z jednej strony liczne protesty architektów i urbanistów wskazujących m.in. na zabytkowy już charakter budynku hotelu Cracovia jako piękny przykład architektury modernistycznej z lat 60. XX w. oraz na dobre zakomponowanie wzniesionego w latach 1978–1988 budynku hotelu Forum na linii brzegu Wisły.

    Znaleźli się jednak architekci, którzy nie mają nic przeciwko zburzeniu tych budynków. „Zburzyłbym Forum i Cracovię. Ich czas minął” – zadeklarował znany krakowski architekt Marek Dunikowski. Jego biuro projektowe opracowuje plany nowej budowli, która miałaby stanąć na miejscu zburzonego budynku dawnego hotelu Cracovia.

    Bardziej niepokojący jest podobny sąd na ten temat Tomasza Bobrowskiego, nowego Głównego Architekta Krakowa, który padł w rozmowie z Dawidem Hajokiem, dziennikarzem krakowskiej edycji „Gazety Wyborczej”. „Możemy sobie długo opowiadać o ich wyjątkowych walorach architektonicznych, ale skoro jest to własność prywatna, to nie można na siłę ich utrzymywać, ograniczając właścicielowi możliwości działania. Żal mi, że tak niewiele zostanie nam z tego okresu, ale to jest wina nieprzystosowania tych obiektów do obecnie panujących norm” – powiedział bez ogródek T. Bobrowski.

    Przyznam, że mocno mnie zirytował ten pogląd. W dyskusji o dalszym losie budynków Cracovii i Forum często padają argumenty, że ich wnętrz nie da się efektywnie przebudować, lecz trzeba wszystko zburzyć i budować coś nowego. Czyż jednak obecni właściciele tych budowli nie wiedzieli do licha co kupują i z jakimi ograniczeniami funkcjonalności mogą się spotkać?! Nie wierzę, by kupowali w ciemno.

    Przyznam również, że nie mam zbyt wiele zaufania do wypowiedzi Marka Dunikowskiego. To jego biuro bowiem przyczyniło się swym projektem do powstania na początku ul. Królowej Jadwigi szkaradnego betonowego „bunkra”, przesłaniającego widok na piękny kościółek Najświętszego Salwatora na wzgórzu bł. Bronisławy. Marek Dunikowski tłumaczył się, że z budową miał do czynienia tylko na etapie projektowym i nie wiedział, czy budynek był potem zrealizowany zgodnie z projektem, gdyż zmienił się inwestor. Równie dobrze może być w przypadku budynku Cracovii.

    Nowy właściciel nie tylko chce mieć w nowym budynku rozbudowane wnętrza handlowe, lecz zamierzał także doprowadzić budowlę do linii al. Focha, zabudowując istniejący obecnie parking. Czy tak jest nadal, nie wiadomo, bo koncepcje się zmieniają. Gdyby jednak przestrzeń przed Cracovią została zabudowana, zmniejszyłaby się piękna perspektywa na Błonia i kopiec Kościuszki. Piękno krajobrazu jest zaś wymierną wartością. Nie tylko estetyczną, lecz także finansową. Bo dla piękna danego miasta przyjadą turyści zostawiający na miejscu swe pieniądze. Do oglądania zaś kolejnych szkaradzieństw architektonicznych nie muszą przyjeżdżać pod Wawel, bo nie brakuje ich w innych częściach Polski.

    Na zagrożenia związane z wyburzeniem budynku Cracovii wskazuje również jego projektant prof. Witold Cęckiewicz, wybitny krakowski architekt i urbanista. Uważa, że doszczętne wyburzenie wraz z fundamentami może zagrozić sąsiedniemu budynkowi kina „Kijów”. Warto zaś przypomnieć, że grunt w tych okolicach jest niezbyt stabilny, gdyż niegdyś były tu po prostu mokradła. Jak wspomina red. Mieczysław Czuma, który urodził się na Zwierzyńcu, w miejscu gdzie obecnie stoi budynek Cracovii, niegdyś kumkały żaby.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół