• facebook
  • rss
  • Trzy polskie Pulitzery

    Miłosz Kluba

    |

    Gość Krakowski 07/2014

    dodane 13.02.2014 00:00

    Wyróżnieni w konkursie SDP dziennikarze z Małopolski opowiadali w klubie „Pod Gruszką” o tym, jak powstawały ich prace.

    Nagrody SDP to najbardziej prestiżowy konkurs dziennikarski w kraju, nie bez powodu nazywany „polskimi Pulitzerami”. Co roku pokazują one, że rzetelne dziennikarstwo, wbrew obiegowej opinii, ma się dobrze. Na konkurs wpłynęło tym razem ponad 300 prac. Poziom był na tyle wysoki, że komisja wiele nagród przyznała ex aequo. Do Krakowa trafiły aż trzy główne nagrody i dwa wyróżnienia. Nagroda im. Kazimierza Dziewanowskiego za publikacje o problemach i wydarzeniach na świecie przypadła autorom dwóch filmów dokumentalnych – „Mitzvah” (Witold Gadowski, Maciej Grabysa) oraz „Być Koptem” (Maciej Grabysa, Michał Król).

    Pierwszy z nich opowiada o międzynarodowym rynku handlu narządami, drugi natomiast o prześladowaniu chrześcijan w Egipcie. Mariusz Pilis otrzymał za pokazujący środowisko polskich kibiców film dokumentalny „Bunt stadionów” Nagrodę im. Stefana Żeromskiego (za publikacje o tematyce społecznej). Z kolei Bartek Dobroch i Przemysław Wilczyński z „Tygodnika Powszechnego” zdobyli Nagrodę im. Kazimierza Wierzyńskiego za materiał o tematyce sportowej. Nagrodzono ich tekst „Broad Peak: piekło i niebo”. W kategorii publikacji historycznych wyróżnienie otrzymał Roman Graczyk – współautor telewizyjnego cyklu „Utopia u władzy” (TVP Info), a w kategorii „Inicjatywy” docenione zostało słuchowisko Ewy Szkurłat – „Opera nowohucka” (Polskie Radio Kraków). Podczas spotkania w krakowskim Klubie Dziennikarza nadzieja mieszała się z goryczą. – Nie wiem, czy można tak mówić o formule, która jest emitowana w najlepszym czasie antenowym w ogólnopolskiej stacji radiowej i ma bardzo dobrą słuchalność – przekonywała E. Szkurłat, pytana o zmierzch reportażu radiowego. – Tak często mówią szefowie mediów, bo być może chcieliby, żeby był to gatunek na wymarciu – dodała. Podkreślała także, jak wiele w dobrym materiale dziennikarskim zależy od bohatera. – Jeżeli trafi się na fantastyczną postać, to wystarczy nie przeszkadzać, potem trochę podmontować i historia się przebije. Nawet z drobnymi błędami warsztatowymi – tłumaczyła. Nieco inaczej – jak wspominali autorzy filmów dokumentalnych – ma się rzecz z telewizją. Zarówno „Mitzvah”, jak i „Bunt stadionów”, mimo propozycji ze strony autorów, nigdy nie trafiły na antenę TVP. Dokument W. Gadowskiego i M. Grabysy pokazała natomiast Telewizja Planete. Później został on wyświetlony także na kilku festiwalach na świecie, gdzie zbierał kolejne nagrody. Film M. Pilisa na razie żyje przede wszystkim w internecie, gdzie obejrzało go już kilkaset tysięcy osób. Jak mówił prowadzący spotkanie Piotr Legutko, szef krakowskiego „Gościa Niedzielnego”, to właśnie zmieniające się czasy i nowe technologie, takie jak internet, telewizja hybrydowa czy usługi „wideo na życzenie”, są szansą, by reportaże i filmy dokumentalne były dla widzów dostępne (nie tylko w środku nocy, jak to często bywa w TVP). – Nagrody dla filmu „Mitzvah” skłoniły nas do robienia kolejnego dokumentu, w podobnej formule. Mamy nadzieję, że będzie on żył podobnym życiem – dodał W. Gadowski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół