• facebook
  • rss
  • Skrzypek w gazowni

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 27/2014

    dodane 03.07.2014 00:00

    Plenerowe przedstawienie rozpoczęło obchody 60-lecia instytucji. Trzy spektakle pokazano na terenie kompleksu zabytkowych budynków dawnej Gazowni Miejskiej. Kilkutysięcznej publiczności nie odstraszył nawet deszcz.

    Inscenizatorzy „Skrzypka na dachu”, musicalu Jerry’ego Bocka o ubogiej żydowskiej rodzinie Tewjego Mleczarza ze wsi Anatewka na zachodnich kresach imperium rosyjskiego zgrabnie dostosowali libretto do scenerii krakowskiego Kazimierza. Gdy rodzina musi uchodzić z Anatewki, w drodze do Ameryki zatrzymuje się w Krakowie, gdzie głowa rodu zarabia w kazimierskim skupisku podwawelskich Żydów na bilet na statek i na posagi swoich córek. Być może nawet w Gazowni Miejskiej, na terenie której stanęła scena musicalowa.

    – Ten spektakl jest ukoronowaniem 8-letniej rewitalizacji XIX-wiecznych budynków dawnej gazowni. W naszej ponad 150-letniej tradycji będzie kolejnym elementem związanym ze sceną polską. Kolejnym, bowiem pamiętamy, że naszym pracownikiem w latach 40. ub. wieku był Gustaw Holoubek, późniejszy wielki aktor – mówi Piotr Niewiarowski, dyrektor krakowskiego zakładu Polskiej Spółki Gazowniczej. W spektaklu wzięło udział 160 artystów Opery Krakowskiej: solistów, instrumentalistów, chórzystów i tancerzy. – Inscenizacja w warunkach plenerowych sprawia zawsze wiele problemów. Nie ma kulis, nie można wykorzystać maszynerii teatralnej – mówi Emil Wesołowski, reżyser i autor choreografii. Do tych trudności inscenizacyjnych w plenerze dołączyły nieprzewidziane i niepożądane efekty akustyczne. Równocześnie bowiem w sobotę nad Wisłą odbywał się koncert z okazji tradycyjnych krakowskich „Wianków”. Niekiedy więc muzyka dobiegająca z bulwarów wiślanych i pobliskiego klubu muzycznego „wcinała się” w żywe rytmy „Skrzypka”. Publiczność znosiła to jednak cierpliwie, zasłuchana i zapatrzona w muzyczną opowieść o rodzinie Tewjego. Nie zraził jej nawet przelotny deszcz. – To było udane przedstawienie pod muzycznym kierunkiem Marcina Nałęcza-Niesiołowskiego. Bardzo dobry był Przemysław Rezner w roli Tewjego. Ten śpiewak o ładnym głosie zgrabnie połączył swoje atuty wokalne z walorami aktorskimi – mówi Jacek Chodorowski, znany krakowski krytyk operowy. Ceniona przez melomanów śpiewaczka Bożena Zawiślak-Dolny ponad 20 lat temu, w czerwcu 1993 r., śpiewała w poprzedniej krakowskiej realizacji „Skrzypka” partię Hudel, córki Tewjego. Teraz wystąpiła jako Gołda, jego żona. – Bożena świetnie radziła sobie ze swoją partią, zbierając zasłużone oklaski. Ale ze swoją szczupłą sylwetką wyglądała zbyt dziewczęco w tej roli, wymagającej postury matrony – śmieje się J. Chodorowski. Skrzypek Paweł Wójtowicz wspinał się zaś rzeczywiście na dach, by tytuł musicalu pokrywał się z rzeczywistością. – Wystawienie „Skrzypka” było częścią realizowanego przez nas od lat, 18. już z kolei, Letniego Festiwalu Opery Krakowskiej. Cieszymy się, że rozpoczęty spektaklami festiwalowymi jubileusz 60-lecia naszej sceny nie będzie już jubileuszem „tułaczym”. Od 5 lat mamy bowiem stałą i własną siedzibę – mówi Bogusław Nowak, dyrektor Opery Krakowskiej i współinscenizator spektaklu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół