• facebook
  • rss
  • Patryja ze zbójnickim złotem

    Miłosz Beskidzki

    |

    Gość Krakowski 27/2014

    dodane 03.07.2014 00:00

    Modyń nie przypomina klasycznej samotnej „wyspy”. Góra jest bowiem potężna, rozłożona szeroko, a w doliny spływa paroma długimi grzbietami.

    To uroczy szczyt, mało jeszcze znany, a przez to wciąż tajemniczy. Zwany bywa również Górą Zakochanych – tak Czesław Szynalik zachęca do kolejnej wakacyjnej wędrówki z cyklu „Odkryj Beskid Wyspowy”. – Tym razem na niespieszny spacer wybierzemy się w niedzielę. Będą niespodzianki. To już druga wędrówka na tę górę. Po pierwszej na szczycie pozostały ławki, tablica informacyjna, a także pamiątkowy krzyż i kapliczka. W tym roku spotkanie na Modyni organizują sołectwa Wola Piskulina i Wola Kosnowa.

    Od kolei odsunięta

    „Dość daleko od kolei odsunięta i mało uczęszczana ta góra” – tak o Modyni pisał w minionym stuleciu Kazimierz Ignacy Sosnowski, profesor Akademii Handlowej w Krakowie, ale także pionier turystyki, autor przewodników oraz pomysłodawca wytyczenia wielu szlaków. Od tamtego czasu niewiele się tu zmieniło. Szczyt, wypiętrzony wysoko ponad doliny potoków Jastrzębnik i Zbludza, wciąż jest mało odwiedzany, a i kolej do niego się nie przysunęła. Cicho tu, spokojnie i pięknie. Na Modyń wyruszymy z przystanku PKS w Zbludzy w niedzielę 6 lipca o godz. 9. Poprowadzi nas ścieżka oznaczona kolorem niebieskim. Na szczycie odprawiona zostanie polowa Msza św. Będą występy, konkurs wiedzy o Beskidzie Wyspowym, wspólna fotografia, a także coś na wzmocnienie sił. Uczestnicy wybiorą również Najmilszego, Najmłodszego i Najstarszego Odkrywcę, wyróżnieni zostaną ci, którzy przybędą z najdalszych zakątków Polski i świata, oraz rodziny. Wyprawa odbędzie się bez względu na pogodę. Udział jest bezpłatny i nie wymaga rejestracji. Wystarczy przyjść na miejsce zbiórki. Do Łącka zejdziemy szlakiem żółtym.

    Modyń i Patryja

    Potężna kopa Modyni wznosi się ponad Wolą Kosnową, Młyńczyskami, Zalesiem, Zbludzą, a także Kicznią. W XIX stuleciu znana była jako Modyn lub Modym. Miejscowi niekiedy nazywają ją jeszcze Patryją. Dlaczego? – Niegdyś na szczycie stała drewniana wieża triangulacyjna, którą zwano patryją. I określenie to na długo przylgnęło do zalesionego wierzchołka. W latach 80. XX wieku wieżę obaliła wichura i dziś ze szczytu ciężko coś dostrzec – przyznaje C. Szynalik. – Niektórzy twierdzą, że ta potężna góra kojarzy im się z wielorybem, który trzema długimi grzbietami – Jasieńczyka, Piechówki i Okręgu – spływa w kierunku Dunajca. Wędrując uroczymi ścieżkami Modyni, zapewne dotrzemy do malowniczej wychodni skalnej w pobliżu kopuły szczytowej, może też uda nam się odnaleźć tajemnicze inskrypcje wyryte na skale (pewnie rękę do nich przyłożyli miejscowi „artyści”, ale któż to dzisiaj wie). Nie można również zapomnieć o 13-metrowej jaskini „W Modyni”. – Opisali ją w 2001 r. grotołazi ze Speleoklubu Bielsko-Biała – przypomina Dariusz Gacek, nie tylko wielki miłośnik gór, ale także autor przewodnika po wyspiarskiej krainie. Odnaleźli w niej nie tylko pająki, komary, czarne motyle i salamandrę, ale także „napisy o wartości historycznej z lat 30. XX w.”. Niestety, pobyt w jaskini uwiecznili również współcześni wandale. Parę lat temu oberwały się w niej skały. Doszło do tego „naprzeciwko płyty z historycznymi podpisami”. Na szczęście napisy nie ucierpiały. „Dojście do końcowego, najniższego punktu jaskini stało się bardzo niebezpieczne” – przestrzega Piotr Beczała ze Speleoklubu Bielsko-Biała. Warto pamiętać także o podniebnej drodze krzyżowej na Cisowym Dziole, którą zaprojektował Andrzej Pasoń ze Starego Sącza. Są jeszcze barwne legendy i opowieści. – Zbójnicy na Modyni ukryli złoto – twierdzą miejscowi. Nie wiadomo jednak, gdzie go szukać. W mrocznych wąwozach i jaskiniach, na uroczyskach czy w grząskich młakach? – Może przed nami otworzy się sezam? – śmieje się C. Szynalik.

    320 km po złoto

    Warto pamiętać i o tym, że góra ta znalazła się na Głównym Szlaku Beskidu Wyspowego „Beskidzkie Wyspy”. Otwarto go uroczyście podczas wyprawy na Grodzisko, pierwszej w tegorocznym cyklu. I to właśnie od tego pięknego szczytu można rozpocząć wędrówkę przez 53 szczyty i 38 miejscowości Beskidu Wyspowego. Jeśli tego dokonamy, to będzie oznaczało, że przeszliśmy 320 km! Gdy ów szlak pokonamy w 16 dni, otrzymamy prawo do noszenia specjalnej złotej odznaki, jeśli wędrówka zajmie nam nieco więcej czasu – srebrnej. – W ten sposób chcemy zachęcić turystów do aktywnego wypoczynku – przyznaje C. Szynalik, pomysłodawca jego wytyczenia. Imponująco zapowiada się też II Festiwal Kultury Beskidu Wyspowego „Beskidzkie Rytmy i Smaki” (od 5 do 27 lipca). W 8 miejscowościach – Dobrej, Wiśniowej, Limanowej, Tenczynie, Żegocinie, Słopnicach, Kamienicy i Sadku. Będą festiwale smaku, wystawy rękodzieła, kiermasze, festyny, zawody sportowe, koncerty, a także zabawy taneczne...

    Co, gdzie, kiedy

    12 lipca – Luboń Wielki (sobota, wędrówka nocna): Rabka-Zdrój – szlak czarny – Ośrodek SKI Polczakówka–Rabka-Zaryte – szlak żółty – Perć Borkowskiego–Luboń Wielki – szlak niebieski – Luboń Mały–Naprawa. 13 lipca – Śnieżnica: Skrzydlna – szlak czarny – Pieninki Skrzydlańskie–Porąbka-Śnieżnica – szlak niebieski i zielony – Kasina Wielka PKP 19 lipca – Miejska Góra (sobota, wędrówka nocna): Limanowa – szlak niebieski – Miejska Góra – szlak niebieski – Limanowa

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół