• facebook
  • rss
  • Pieniędzy nie starcza

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 28/2014

    dodane 10.07.2014 00:00

    Od początku wakacji za zwiedzanie starego zakopiańskiego kościółka i cmentarza trzeba uiścić symboliczną opłatę.

    Ta decyzja ks. Bogusława Filipiaka, proboszcza parafii Najświętszej Rodziny i dziekana dekanatu zakopiańskiego, wywołała wielkie oburzenie. Bilet do kościółka i na cmentarz na Pęksowym Brzyzku kosztuje 2 zł, a dla dzieci (powyżej 7 lat, młodsze zwiedzają za darmo) i młodzieży jest o połowę tańszy. Od opłat zwolnieni są mieszkańcy podhalańskich powiatów, których krewni spoczywają na tej nekropolii. Od maja do września parafia oferuje (w ramach biletu) oprowadzenie za darmo. Swój sprzeciw wyrazili m.in. zakopiańskie Towarzystwo Opieki nad Zabytkami i przewodnicy tatrzańscy, którzy obawiają się, że spadnie liczba zwiedzających cmentarz.

    – Próbowaliśmy już kiedyś wprowadzić symboliczną opłatę – 1 zł – za wejście na cmentarz, przed którym była ustawiona puszka. Ten pomysł też się nie spodobał. Przewodnicy namawiali turystów, żeby wrzucali po groszu, i tak było – mówi nam ks. Filipiak. Duchowny nie ukrywa, że jest bardzo zdziwiony całym zamieszaniem i wrzawą, która wybuchła w mediach. – Cmentarz na Pęksowym Brzyzku i drewniany kościółek to obiekty zabytkowe. Podobnie jak kościół Mariacki czy krypty na Wawelu – podkreśla i dodaje, że cena biletu nie jest wygórowana. – Pieniądze ze sprzedaży przeznaczymy na odnawianie nekropolii i jej zabezpieczenie, łącznie z renowacją kościółka. To wszystko generuje spore koszty. Gdybyśmy nie dbali należycie o te bezcenne zabytki, pewnie też pojawiłyby się oskarżenia wobec nas – nie kryje rozgoryczenia ks. Filipiak. Publicznych pieniędzy z dotacji nie starcza, by utrzymać wszystkie obiekty. – Odpowiednie instytucje związane z zabytkami dokładnie nas kontrolują, jak zabezpieczamy nasze obiekty, czy wprowadzamy ich zalecenia. Kosztuje również ochrona przeciwpożarowa – zaznacza ks. proboszcz. – Na każdym cmentarzu są opłaty komunalne, w naszym przypadku ich pobieranie jest praktycznie niemożliwe. Pogrzeby na Pęksowym Brzyzku odbywają się bardzo rzadko. Na przestrzeni ostatnich lat było ich zaledwie kilka. A koszty utrzymania stale rosną. Po ostatnich nawałnicach musieliśmy np. zabezpieczyć mur okalający cmentarz – mówi ks. Bogusław.\

    O historii cmentarza na Pęksowym Brzyzku, gdzie pochowani są m.in. Kazimierz Tetmajer, Władysław Orkan, Antoni Kenar, Władysław Hasior, Kornel Makuszyński, wielokrotnie pisaliśmy na łamach „Gościa Krakowskiego”. Pierwsi zasłużeni dla Zakopanego i osoby związane z miastem byli tu chowani już w połowie XIX w. Z tego czasu pochodzi także znajdujący się tuż przy cmentarzu pierwszy zakopiański kościół. Drewnianą świątynię górale zaczęli wznosić z inicjatywy rodu Homolacsów, ówczesnych właścicieli huty w Kuźnicach. Kościółek – nazywany dzisiaj starym – rozbudował ks. Józef Stolarczyk, pierwszy zakopiański proboszcz. – Jestem na cmentarzu kilka razy w tygodniu. Często widzę, jak odbywa się zwiedzanie. Zazwyczaj przewodnicy podchodzą z grupą do grobu Kornela Makuszyńskiego, gdzie młodzież robi zdjęcia, śmieje się. Nie ma mowy o modlitwie, skupieniu. Chciałbym również, żeby się to zmieniło – mówi ks. Filipiak. Zakopiański magistrat przyznaje, że Pęksowy Brzyzek jest cmentarzem parafialnym, więc proboszcz nie musi konsultować z burmistrzem wprowadzenia opłat za wstęp. Burmistrz Janusz Majcher będzie jednak rozmawiał z nim w tej sprawie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół