• facebook
  • rss
  • Krzyż z tarasem

    Miłosz Beskidzki

    |

    Gość Krakowski 29/2014

    dodane 17.07.2014 00:00

    Drogę na szczyt tym razem wskaże piechurom rozświetlony, 37-metrowy Krzyż Jubileuszowy. Wyprawa na Miejską Górę, wypiętrzającą się wysoko ponad Limanową, będzie trzecią – i ostatnią – nocną wędrówką w ramach akcji „Odkryj Beskid Wyspowy”.

    To wyzwanie nie tylko dla turystów, ale także dla nas – przyznaje Władysław Bieda, burmistrz Limanowej, a jednocześnie gospodarz sobotniego spotkania. – Zrobimy jednak wszystko, aby wędrowcy dotarli bezpiecznie na górę – zapewnia.

    Taras na szczycie

    Nocny marsz na Miejską Górę odbędzie się późnym wieczorem 19 lipca. Udział w nim jest bezpłatny i nie wymaga rejestracji. Odkrywcy tajemnic Beskidu Wyspowego zbiorą się na rynku w Limanowej. Wspólnie wyruszą o godz. 20, bez względu na pogodę, a na szczyt powiedzie ich szlak niebieski. Dobrze mieć ze sobą czołówki i latarki, mogą przydać się peleryny, ciepłe ubrania, a na pewno dobre buty. Na szczycie tradycyjnie odprawiona zostanie polowa Msza św. Uczestnicy wyprawy wybiorą również Najmilszego, Najmłodszego i Najstarszego Wędrowca.

    Wyróżnieni zostaną także turyści, którzy pielęgnują rodzinne wędrówki, oraz osoby przybyłe z najdalszych zakątków Polski i świata. Będą też konkursy, m.in. wiedzy o Beskidzie Wyspowym, coś na wzmocnienie sił, a także wspólna fotografia. Zejście do Limanowej również szlakiem niebieskim. – Najwytrwalsi, oczywiście jeśli tylko będą mieli ochotę, mogą doczekać świtu. Wschód słońca nad Beskidem Wyspowym to niezapomniane przeżycie – zapewnia Czesław Szynalik, pomysłodawca wakacyjnych wypraw z cyklu „Odkryj Beskid Wyspowy”. – Z tarasu widokowego, znajdującego się na krzyżu, jest też najpiękniejszy widok na Limanową. I to o każdej porze dnia i roku – przypomina burmistrz Bieda. I nie ma w tym krzty przesady. Co będziemy mogli dostrzec z tarasu? Jeśli tylko mrok zbytnio nie skryje doliny, na pewno w oczy rzuci nam się smukła wieża pięknej bazyliki Matki Bożej Bolesnej. Świątynia miała być podziękowaniem – na 100-lecie – za Konstytucję 3 Maja. Wznosić zaczęto ją jednak w 1910 r., a budowę zakończono w 1918 r. Do najcenniejszych jej skarbów należy ukoronowana przez abp. Karola Wojtyłę w 1966 r. gotycka Pieta (po kradzieży koron powtórnej koronacji dokonał już Jan Paweł II, a działo się to w 1983 r.). Łaskami słynąca figura Matki Bożej trzymającej na kolanach umęczone ciało Jezusa Chrystusa najpewniej pochodzi z XV stulecia, a w Beskid Wyspowy mogła przywędrować nawet z odległych Węgier. Warto również chwil parę poświęcić pięknej chrzcielnicy z XVI stulecia, a także witrażom Konrada Krzyżanowskiego i Józefa Mehoffera. Wspomnieć wypada, że pierwszy kościół, jeszcze drewniany, konsekrowany został w 1558 r. Może uda nam się też dostrzec zarys harmonijnie zaprojektowanego i zadbanego limanowskiego rynku, a także malowniczy – z charakterystycznym łamanym polskim dachem – Dwór Marsów, obecnie będący siedzibą Muzeum Regionalnego Ziemi Limanowskiej, a zaraz po II wojnie światowej – Państwowego Gimnazjum Leśnego, Państwowego Ośrodka Maszynowego, a także Powiatowego Sztabu Wojskowego. Jego obecni gospodarze przypominają, że pierwszy dwór należał do Słupskich. Ostatnimi jego właścicielami, co oddaje nazwa, byli zaś Marsowie, którzy swego czasu zarządzali nie tylko rodową Starą Wsią, ale też Limanową i Sowlinami.

    Nazw wiele

    Hilmanowa, Wilmanów, Ilmenau, Ilmanowa, Wilmanowa, Hylmanowa – choć nazw wiele, to wszystkie odnoszą się do Limanowej. Jako pierwsza na kartach dziejów pojawia się, i to już w 1493 r., należąca do Słupskich Ilmanowa. Skąd wzięły się te nieco dziwne nazwy? Jednej odpowiedzi na to pytanie nie ma. Historycy i regionaliści do tej pory toczą o to spór. Jedni, jak choćby ks. Józef Joniec, m.in. kapelan spod Tobruku, wywodzili ją od łacińskich słów „Villa Nova”. To on przypomniał, że najpierw lokowano przecież Starą Wieś, a dopiero później powstała – powiązana z nią właścicielsko – nowa osada, czyli Villa Nova. I to jej zniekształcona łacińska nazwa miała doprowadzić do powstania najpierw Ilmanowej i Wilmanowej, by w XVII stuleciu przekształcić się w Limanową. Prof. Mieczysław Karaś dowodził zaś, że nazwa Limanowa pochodzi od męskiego imienia Wilman lub też Liman, być może zasadźcy puszczańskiej osady. Niektórzy za pierwszego obywatela osady uznają Ilmana, a więc Hildimana lub Illmanna. O początkach osady nad potokiem Sowlina – u zbiegu Mordarki, Jabłońca i Starowiejskiego – mówi też legenda o dwóch braciach. – Byli myśliwymi. To oni w gęstym borze wyrąbali polanę, na której powstała później osada. Dlatego w herbie Limanowej znajdują się dąb, myśliwski róg i topór – przypomina obecny gospodarz miejscowości. – Osada musiała się prężnie rozwijać, skoro w 1565 r. Zygmunt II August nadał jej prawa miejskie. A przecież to tylko początek opowieści, które czekają na turystów... – Limanowa i jej okolice są wyjątkowe. Wspaniałe widoki, spokój i urzekający folklor... Mamy idealne tereny do uprawiania turystyki – zapewnia z przekonaniem burmistrz Bieda.

    Co, gdzie, kiedy

    Do 27 lipca – Festiwal Kultury Beskidu Wyspowego „Beskidzkie rytmy i smaki”: 19 lipca – Żegocina, 20 lipca – Słopnice, 26 lipca – Kamienica i 27 lipca – Sadek–Kostrza; 27 lipca – Kostrza: Jodłownik – szlak zielony – Kostrza – bez szlaku – Sadek; 3 sierpnia – Szczebel: Lubień – szlak czarny – Zimna Dziura–Szczebel – bez szlaku – Tenczyn; 10 sierpnia – Potaczkowa: Rabka-Zdrój – szlak czarny – Grzebień–Potaczkowa – szlak czarny – Adamczykowa–Mszana Dolna; 15 sierpnia – Jasień: Kamienica – bez szlaku – Szczawa – szlak niebieski i żółty – Jasień – szlak zielony – Polana Wały– Szczawa-Białe.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół