• facebook
  • rss
  • Redaktor wydania

    Piotr Legutko

    |

    Gość Krakowski 37/2014

    dodane 11.09.2014 00:00

    Zdążyliśmy się już (niestety) przyzwyczaić do tego, że instytucje, które powinny iść ludziom z pomocą, odgradzają się od nich murem przepisów i paragrafów.

    Ale są sytuacje, wobec których nie można przejść obojętnie. Chcemy dziś opowiedzieć historię pana Kazimierza z Kasinki Małej, któremu w 2009 roku amputowano nogę. Strata wydawałoby się nieodwracalna. Nie dla lekarzy orzeczników. Właśnie stwierdzili, że już nie jest osobą na tyle niepełnosprawną, by pobierać zasiłek. O „cudach” uzdrowienia i rzecznikach biurokracji, a nie pacjenta piszemy na ss. IV–V

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół