• facebook
  • rss
  • Miłosierdzie przekracza kontynenty

    Justyna Tomaszewska

    dodane 03.10.2014 22:38

    Popołudnie pierwszego dnia Kongresu Apostołów Bożego Miłosierdzia upłynęło na wykładach i świadectwach czcicieli Bożego Miłosierdzia z całego świata.

    O miłosierdziu w ujęciu św. Faustyny i św. Jana Pawła II i jego wadze w relacjach międzyludzkich mówiła s. Elżbieta Siepak ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. – Pojmowanie miłosierdzia zależy od tradycji i kultury. W chrześcijaństwie ma ono zawsze twarz Chrystusa – wyjaśniała siostra. W swoim wykładzie przedstawiła różne koncepcje postrzegania miłosierdzia – od starożytnej, gdzie było ono uważane za słabość i „chorobę duszy”, po spojrzenie Nietzschego i społeczno-polityczne założenia prezentowane przez Marksa i Engelsa, gdzie pojawiał się zanik wrażliwości na potrzeby bliźnich.

    Św. Faustyna i św. Jan Paweł II patrzą na miłosierdzie personalistycznie. W tej koncepcji ważne są trzy zagadnienia, które przedstawiła s. Elżbieta. – Po pierwsze, miłosierdzie ludzkie musi być zakorzenione w miłosierdziu Bożym. Św. Faustyna pisała w swoim „Dzienniczku”: „Poznałam Cię, o Boże, jako źródło miłosierdzia, którym ożywia się i karmi wszelka dusza” – podkreślała, dodając, że Jezus odpowiadał jej w następujący sposób: „Kochaj wszystkich z miłości ku Mnie, choćby największych wrogów, aby się mogło w całej pełni odbić w sercu twoim miłosierdzie Moje”.

    Miłosierdzie, jakie głosili św. Faustyna i św. Jan Paweł II, dostrzega też godność człowieka. – Jezus utożsamia się z każdym, nawet najbardziej sponiewieranym, żeby pokazać, jak człowiek jest ważny w oczach Boga – mówiła s. Siepak do apostołów miłosierdzia. – Jeśli w akcie miłosierdzia nie ma poszanowania godności, pomoc staje się upokorzeniem. Po trzecie, jak podkreślał wiele razy Jan Paweł II, miłosierdzie występuje w akcie dwustronnym. – Ten, który daje, jest równocześnie biorcą dobra, nawet jeśli wydaje się to niemożliwe – mówiła siostra, zachęcając, by każdy spełniał akty miłosierdzia czynem, słowem czy modlitwą. – To przemienia człowieka – zapewniała s. Elżbieta.

    Później zebrani mogli usłyszeć o szerzeniu tajemnicy Bożego Miłosierdzia na całym świecie.

    German Saksoff z Argentyny opowiadał o działającym tam Centrum Duchowości Świętej Faustyny Kowalskiej i jego członkach, czyli osobach, które poznały Boże Miłosierdzie i szerzą je głównie w Argentynie, ale też m.in. w Boliwii, Peru i na Kostaryce. – W czasach kryzysu wiary, kiedy bywamy tak bardzo zagubieni, jesteśmy świadkami tego, jak łaska Boża trwa przez Boże Miłosierdzie – mówił Argentyńczyk. Opowiadał też o tym, że Centrum działa również w internecie, wydaje własne czasopismo czy organizuje rekolekcje i kursy formacyjne. – W czasie takich rekolekcji ludzie przystępują do spowiedzi po 20, 30, a nawet 40 latach – zaznaczał.

    Z kolei ks. Jarosław Rodzik, pallotyn, przedstawił działalność Doliny Miłosierdzia w Częstochowie. To leżące u stóp Jasnej Góry miejsce uznawane jest za – jak to określił – drzwi do Jasnej Góry, choć z drugiej strony to Jasna Góra jest drzwiami do Doliny Miłosierdzia. To właśnie tam w 1960 roku powstała pierwsza na świecie parafia Bożego Miłosierdzia. Tam też od 1966 roku odbywają się sympozja o Bożym Miłosierdziu. W pierwszym z nich uczestniczył m.in. bł. ks. Michał Sopoćko, a w 1975 roku w takim sympozjum wziął udział kard. Karol Wojtyła, ówczesny metropolita krakowski. W Dolinie Miłosierdzia wydawany jest także kwartalnik „Apostoł Miłosierdzia”, który otrzymali uczestnicy kongresu. – Obok Łagiewnik to dla mnie drugie najważniejsze miejsce na świecie – powiedział pallotyn.

    Natomiast z samego południa Europy do Krakowa przybył Don Pasqualino di Dio, który opowiedział o kulcie Bożego Miłosierdzia na Sycylii. Tam także działa Stowarzyszenie Apostołów Bożego Miłosierdzia, którego członkom udało się stworzyć Centrum Miłosierdzia Bożego. Pomoc duchową, ale też pomoc lekarza, psychologa czy wsparcie dla tych, którzy są w więzieniu, znajduje tam ok. 2 tysięcy osób. Członkowie stowarzyszenia starają się też raz do roku przyjechać „do źródła”, jak mówił Włoch, czyli do Polski.

    Boże Miłosierdzie dotarło także do Czech. O pracy na Morawach mówił ks. Wojciech Zubkowicz, pallotyn, misjonarz, który pełni posługę kapłańską w Slavkovicach, niewielkiej miejscowości między Pragą a Brnem. Wznoszony tam kościół początkowo miał służyć mieszkańcom niewielkiej miejscowości. Dopiero podczas budowy zdecydowano, że będzie on pod wezwaniem Bożego Miłosierdzia i podjęto próbę stworzenia ze Slavkowic centrum Bożego Miłosierdzia. – To fenomen, ilu ludzi przychodzi do tego małego kościoła – mówił ks. Zubkowicz. Dzisiaj Slavkovice są celem pielgrzymek, a działający tam pallotyni rozpoczęli także projekt „Księga Miłosierdzia”. – To krąg wzajemnej modlitwy o Boże miłosierdzie. Obecnie liczy ponad 1,5 tys. osób – cieszył się misjonarz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół