• facebook
  • rss
  • Góry uczą mądrości

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 41/2014

    dodane 09.10.2014 00:00

    Łączy ich jedna pasja. Są zakochani w górach. Każdy na swój sposób.

    Do koła przewodnickiego należy 81 osób, ale obecny prezes Artur Mida ma nadzieję, że wkrótce dołączą kolejne. – Na początku roku zakończył się kurs przewodnicki prowadzony w naszym kole. Teraz trwają egzaminy wewnętrzne i w listopadzie grupa kandydatów powinna przystąpić do egzaminu państwowego. Mamy nadzieję, że z sukcesem – mówi A. Mida.

    Syn Adama

    Członkowie koła prowadzą wycieczki w Tatry, poszerzają górską (nie tylko tatrzańską) wiedzę, doskonalą umiejętności przydatne w górach. – Naszą misją jest bezpieczne i ciekawe prowadzenie ludzi w Tatry i przekazywanie wiedzy o przyrodzie, historii tych gór i o ludziach z nimi związanych – wyjaśnia prezes Mida. Patronem koła od 1965 r. jest Maciej Gąsienica Sieczka. To podhalański góral, który w XIX wieku prowadził w Tatry pierwszych turystów, jeszcze przed ujęciem przewodnictwa w ramy organizacyjne Towarzystwa Tatrzańskiego. Dla każdego przewodnika przygoda z górami zaczęła się w inny sposób. Jarosław Balon jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Na początku w kole był nazywany „synem Adama”, bo jego tata był wieloletnim prezesem organizacji. – Jako nastolatek pomagałem ojcu przygotować się do egzaminu przewodnickiego. Odpytywałem go z topografii z mapek graniowych, które sam narysował. Stąd teoretycznie topografię znałem lepiej od niejednego przewodnika. W młodości przecież człowiek szybko zapamiętuje – śmieje się pan Jarek. O kolegach z koła mówi, że są wspólnotą ludzi o podobnych pasjach. – Każdy przewodnik tatrzański to trochę taki wariat. Można przywołać góralski żart o matuli, która miała trzech synów; dwóch było mądrych, a trzeci został przewodnikiem – opowiada J. Balon.

    Turyści nie uwierzą

    Każdy przewodnik mógłby opowiedzieć nieskończenie wiele anegdot, które wiążą się z górskimi wyprawami. Pan Jarek zapamiętał szczególnie dwie. – Będąc kiedyś z grupą w Morskim Oku, usłyszałem komentarz dwóch pań: „Tyle drogi iść, żeby trochę wody zobaczyć”. Zatkało mnie, zresztą moją grupę studentów też. Przypomniałem sobie wtedy słowa taty, który powtarzał: „Nigdy nie mów turystom, że góry są piękne, bo jak sami tego nie zauważą, to i tak tobie nie uwierzą” – wspomina przewodnik. Innym razem musiał udowodnić pewnemu rolnikowi, który przyszedł nad Morskie Oko, że jezioro zajmuje powierzchnię 30 hektarów. – Uwierzył dopiero wtedy, gdy obeszliśmy je dookoła i zobaczył, jak małe wydaje się w oddali schronisko – opowiada pan Jarek. Członkowie koła, jak np. Tomasz Popiołek, wyjeżdżają na wyprawy nie tylko w Tatry. – W 2009 r. uzyskałem uprawnienia międzynarodowego przewodnika górskiego UIMLA, które pozwalają na oprowadzanie po górach całego świata. Taki przewodnik może prowadzić swoich klientów na trekkingi np. we Francji, Andorze, Hiszpanii, Niemczech czy Włoszech – wyjaśnia pan Tomasz. Z zawodu jest prawnikiem i przypomina, że od niedawna zmieniły się przepisy dotyczące wyjść w góry grup zorganizowanych. Już grupa młodzieży szkolnej powyżej 9 osób musi wybrać się w Tatry z przewodnikiem. – Tak naprawdę to każda osoba przed wyjściem w góry powinna sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest właściwie przygotowana na wycieczkę, na którą się wybiera, i czy poradzi sobie w górach bez profesjonalisty – tłumaczy T. Popiołek.

    Granie zamiast salki

    Z kołem (choć nie jest jego formalnym członkiem) związany jest ks. Albert Wołkiewicz z biura Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Ukończył kurs na przewodnika. – Pracując z młodzieżą, chciałem zdobyć uprawnienia przewodnika tatrzańskiego. Zobaczyłem, że oprócz kościoła i salki katechetycznej wiele inicjatyw duszpasterskich, skierowanych do ludzi młodych, można realizować w górach – mówi ks. Albert. Ma za sobą także kurs na instruktora narciarstwa zjazdowego oraz instruktora rekreacji i sportu (oba zakończone egzaminem państwowym). W ramach przygotowania do sakramentu bierzmowania wraz z młodzieżą zorganizował Drogę Krzyżową z Rusinowej Polany na Gęsią Szyję. Był na rekolekcjach dla maturzystów połączonych z narciarskimi zjazdami we francuskich Alpach. – W kościele częściej mówi o Panu Bogu ksiądz niż inni ludzie. W górach to się zmienia: tu zaczynają mówić o Panu Bogu ludzie. I mówią szczerze o swoich kłopotach z wiarą, o radościach i sukcesach, o tym, co trudne i co trzeba zmienić. Góry to przestrzeń, w której można spotkać Boga – opowiada duchowny. Na prośbę przewodników tatrzańskich z koła im. M. Sieczki prowadzi m.in. spotkania opłatkowe, a w ostatnią sobotę października zaprasza do wspólnej modlitwy na symbolicznym cmentarzu pod Ostervą (Tatry Słowackie) „za tych, co pomarli w Tatrach i innych górach świata”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół