• facebook
  • rss
  • Mgła? To tylko 2 procent kłopotów

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 01/2015

    dodane 01.01.2015 00:00

    Mgła paraliżująca lotniska to jeden z ulubionych tematów w wielu mediach, zwłaszcza jesienią i zimą. Jak wygląda mglista rzeczywistość w porcie Kraków-Balice?

    Okazuje się, że mgła i smog otulające często i szczelnie Kraków oraz okoliczne miejscowości, podkrakowskiego lotniska wcale nie paraliżują. Są powodem jedynie niewielkiego procenta lotów odwołanych lub przekierowanych np. do Katowic. – Nawet jeśli zamontujemy odpowiednie urządzenia, to problem i tak nie zniknie całkowicie – mówi Jan Pamuła, prezes Kraków Airport.

    Co zmieni ILS?

    Codziennie na płycie lotniska w porcie lotniczym Kraków-Balice wykonywanych jest ponad 120 operacji, czyli startów i lądowań. W ciągu roku liczba lotów, które są odwoływane lub przekierowywane, jest bardzo niewielka.

    – W naszych statystkach mamy kategorię loty „odwołane /przekierowane”, nie tylko ze względu na mgłę, ale również z powodu innych warunków pogodowych czy przyczyn technicznych – wyjaśnia Jan Pamuła. W 2011 r. było to 828 startów i lądowań, czyli 2,5 proc. wszystkich w skali roku. W 2012 r. – 765 (1,9 proc.), w 2013 r. – 685 (1,8 proc.). Do końca zaś października 2014 roku liczba odwołanych lub z różnych przyczyn przekierowanych operacji wyniosła 2 procent. Zawsze kiedy w Balicach pojawia się mgła, dziennikarze rozpoczynają dyskusję o tym, że trzeba poprawić lub zmienić na lepszą kategorię system nawigacyjny ILS (ang. Instrument Landing System). W tej chwili Kraków Airport posiada ILS kategorii I, co pozwala na lądowania w warunkach ograniczonej widzialności (mierzonej wzdłuż pasa startowego) do 500 m. – Biorąc pod uwagę warunki, jakie panują w okolicy naszego lotniska, ILS kat. II nie rozwiąże wszystkich problemów. Pozwoli jedynie na lądowania przy widoczności 350 metrów. U nas często wynosi ona zaledwie 150–200 metrów. By możliwe były lądowania w takich warunkach, potrzebny jest ILS kat. III. Takiego systemu nie ma żadne lotnisko w Polsce – podkreśla Jan Pamuła.

    Zaklopsowane lotnisko

    W tym roku ma jednak zostać uruchomiony na Lotnisku Chopina w Warszawie. – W tej chwili prowadzimy analizy, jakie inwestycje musielibyśmy wykonać do kategorii III i jakie byłyby tego koszty. Trzeba jednak pamiętać, że aby myśleć o kat. III, potrzebne są decyzja i finansowanie ze strony Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, która musiałaby wymienić ILS – dodaje prezes krakowskiego lotniska. Nowotarżanin Paweł Ruge, pilot samolotów Embraer w Polskich Liniach Lotniczych LOT, wiele razy siedział za sterami statku powietrznego, operującego z Krakowa. Jego zdaniem na bezpieczeństwo całego lotu składa się wiele różnych czynników. – Tu nie ma mowy o jakimkolwiek przypadku, i to niezależnie od kategorii ILS, w jaką wyposażone jest lotnisko. Moim zdaniem mgła pojawiająca się w krakowskim porcie nie jest głównym problemem. Bardzo blisko Balic, bo jedynie 40 minut podróży samochodem albo autobusem, jest też port w Pyrzowicach.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół