• facebook
  • rss
  • Redaktor wydania

    Piotr Legutko

    |

    Gość Krakowski 02/2015

    dodane 08.01.2015 00:00

    Z medycznego punktu widzenia Roksana nie powinna żyć.

    12 lat temu uczestniczyła w koszmarnym wypadku samochodowym, miała złamane żebra i zmiażdżone płuca. A jednak żyje. „Cuda się zdarzają, wystarczy spojrzeć na mnie” – mówi dziś. Jest przekonana, że swoje uzdrowienie zawdzięcza bł. Zygmuntowi Gorazdowskiemu, o którego wstawiennictwo modlili się w dramatycznych chwilach rodzina i bliscy ze Skawiny. O tym, że stało się coś nadzwyczajnego, lekarze byli przekonani już po kilku tygodniach od wypadku. Zeznania prof. Ryszarda Gajdosza, który opiekował się Roksaną, były kluczowe w kanonicznym procesie o stwierdzenie cudownego uzdrowienia. Historię, która ma moc świadectwa, przypominamy na ss. VI–VII.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół